Trener personalny i jego holistyczna praca

Minęło osiem lat od mojego ostatniego artykułu dla magazynu Trainer, który ukazywał się w Polsce. W pamięci mam swoje zdjęcie z okładki, na którym prężę bicepsy ubrany w skąpą koszulkę Gold’s Gym. Pomimo swej miłości do przerzucania żelastwa i kształtowania sylwetki już wówczas prognozowałem ewolucję mojej pracy jako trenera personalnego.

Tworząc program założonej przeze mnie szkoły trenerów oparłem go na filarach: Basic, Sport, Functional, Medical, Motivation i Dietetics. Wieszczyłem wówczas, że w tych obszarach kursanci będą poszukiwali swych dróg rozwoju. Tworząc ofertę opierałem się na
swoich brakach, które chciałem zniwelować.

Przewidywałem, że w przyszłości trener personalny będzie mógł pełnić funkcję koordynatora zdrowia. Pracując z kolejnymi podopiecznymi starałem się działać coraz bardziej kompleksowo.

Patrzyłem na siebie jako produkt, który należy nieustannie polepszać, a jedyną ku temu drogą jest rozwój samego siebie. Czasem, gdy czegoś mi brakowało, po prostu tworzyłem odpowiednie szkolenie. To ułatwiało sprawę.

Były to czasy trenera personalnego, którego miarą jakości był obwód w bicepsie,
a celem jego pracy głównie kształtowanie sylwetki. Smutny jest fakt, że trenerzy, którzy pozostali w tamtej strefie komfortu płaskiej i skośnej ławki do wyciskania, zostali
bądź zostaną wyparci przez młodszych, ładniejszych, z jeszcze większymi bicepsami. Optymistyczne jest natomiast, że obecnie wiedza jest na wyciągnięcie ręki i łatwo
dostępna. Nie jest też relatywnie droga. Ba! Dzięki szkoleniom online możecie po nią łatwo sięgnąć nawet z symbolicznej ławki się nie ruszając.

Jeśli spojrzycie na siebie jako produkt, który ma służyć ludziom i pomagać, zobaczycie, że przed wami przyszłość i niesamowite możliwości progresji. Jeśli to dostrzeżecie, wówczas zawód ten stanie się dla was pasjonującą, niekończącą się podróżą, a każdy podopieczny będzie nową wyprawą poszukiwawczą. Niczym Indiana Jones będziecie eksplorować, poszukiwać i rozwiązywać kolejne zagadki. By tak się stało, należy spełnić jeden warunek: mieć w sobie ciekawość poszukiwacza i odkrywcy. Najłatwiej będzie to wyjaśnić na przykładzie.

Jeśli chcesz przeczytać ciąg dalszy artykułu autorstwa Dominika Kęski, zapraszamy do czytelni online – LINK

Możesz też otrzymać wersję drukowaną magazynu w bezpłatnej prenumeracie – LINK

- REKLAMA -