Joga w Mordorze

0
494 wyświetleń

W warszawskim biurowcu Adgar Plaza B wystartowało Not Another Yoga Studio. Studio zajmuje powierzchnię 230 mkw. Oferuje klientom dwie sale do ćwiczeń i medytacji: dużą, wyposażoną w 17 hamaków do ćwiczeń oraz małą, z relaksującym klimatem, damską i męską szatnię oraz recepcję z kawiarenką. Rozmawiamy z właścicielką N.A.Y.S., Martyną Czyżewską.

 

Nazwa studia brzmi zaczepnie, żeby nie powiedzieć, przekornie.

– Bo nazwa wzięła się trochę z przekory. Ostatnio w Polsce coraz więcej osób interesuje się jogą i powstaje coraz więcej miejsc tego typu. Planując studio żartowaliśmy, że nie, my nie będziemy otwierać „kolejnego studia jogi”, otworzymy coś więcej. Zrobimy piękną przestrzeń, która sama w sobie będzie kojąca, dodamy drobne elementy, które poprawią samopoczucie naszych gości, pracując wszystkimi zmysłami, zapachy, materiały, wygodne maty, zadbamy o detale, które zazwyczaj w tego typu miejscach bywają pomijane i zrobimy coś więcej niż kolejne studio jogi, a do tego wyszedł nam wspaniały skrót N.A.Y.S., czyli zabawnie pisane „nice” i nasz hasztag #benaystoyourself.

Lokalizacja też jest mało typowa jak na studio. Zwykle w takich miejscach otwierają się kluby. Dlaczego Adgar? Czy wiąże się to z konkretną grupą docelową?

– Zdecydowaliśmy się na tę lokalizację z poczucia, że tu właśnie jesteśmy potrzebni. Gdy otworzy się mapę google i przejrzy lokalizację tego typu miejsc, to można dostrzec bardzo mocne zagęszczenie w centrum Warszawy. Dla osób, które pracują na biznesowym Mokotowie dojazd po pracy do centrum wydaje się wręcz nierealny. Chcemy im ułatwić i udostępnić możliwość praktyki.
W tym miejscu otwiera się bardzo dużo fitness klubów i siłowni. To wskaźnik, że miejsca, w których ludzie mogą odreagować po pracy, lub zacząć dzień od ruchu, są zdecydowanie potrzebne. Siłownia i fitness nie są jednak dla każdego, my chcemy trafić do osób, które szukają kameralnej atmosfery i wyciszenia, pracy z ciałem, oddechem, które chcą nauczyć się radzenia sobie ze stresem.  A dlaczego akurat Adgar?
Z odpowiedzią na to pytanie wiąże się anegdota. Bardzo długo szukaliśmy odpowiedniego miejsca na naszą lokalizację, już prawie mieliśmy się poddać, kiedy … znajomy powiedział mi o CEO pewnej dużej firmy deweloperskiej, który słynie z tego, że fascynuje się zdrowym stylem życia i wspiera innowacje, napisałam do niego i tak właśnie poznałam Eyala Litwina- CEO Adgar. Szybko znaleźliśmy wspólny język, wystarczyło, że mu pokazałam mapę lokalizacji jogi w Warszawie i od razu przyznał mi rację, że tu takie miejsce byłoby potrzebne. Dla nas ważna jest troska o środowisko, a budynki Adgar mogą się pochwalić certyfikatami LEED GOLD, dla budynków biurowych dbających o ekologię.

Czy studio w biurowcu to też pomysł dotarcia do korporacji bez pośredników?
Mam na myśli karty sportowe.
– Tak, chcemy tworzyć oferty dedykowane dla firm, łączące jogę, mindfulness, fitness z grupy body and mind. Jesteśmy otwarci i elastyczni, możemy przyjść poprowadzić zajęcia w biurze, czy zaprosić firmy do nas. Myślimy o tym, jak najlepiej wykorzystać nasz potencjał i jak najbardziej moglibyśmy się przyczynić do poprawy jakości życia na słynnym „Mordorze”. Stąd w naszej ofercie stawiamy na metody pracy z ciałem, które przynoszą ulgę w problemach bólowych wynikających z siedzącego trybu pracy i bardzo zależy nam na propagowaniu mindfulness, czyli metody pracy medytacyjnej, o której efektach prozdrowotnych jest już bardzo głośno na zachodzie i firmy wprowadzają ją jako stały element rekreacyjny dla pracowników.

W swojej komunikacji zwracacie uwagę na szacunek dla środowiska. To ma być także wasz znak rozpoznawczy?

– Szacunek dla środowiska wydaje nam się czymś naturalnym i oczywistym, co nie powinno nikogo wyróżniać, tylko tworzyć standard. Taki standard właśnie chcemy budować i propagować. Zdajemy sobie sprawę, że w mieście bywa to utrudnione, ale dla nas jest to kwestia wyrobienia sobie po prostu odpowiednich nawyków. Nie korzystamy z plastikowych butelek, drukujemy wszystko na papierze recyclingowym, kupujemy kubeczki z PLA, czyli mączki kukurydzianej, a nie z plastiku. To nie zwiększa naszych kosztów, jest to tylko kwestia świadomych wyborów.

Zwraca pani już w nazwie uwagę na inność tego miejsca. Jak będzie wyglądała oferta studia?

– Z tą nazwą, to naprawdę jest przekorny żart 😉 Inni jesteśmy z tym, że dbamy o szczegóły i komfort. Poza tym chcemy być po prostu przyjaznym, kameralnym studiem jogi. W naszej ofercie chcemy postawić przede wszystkim na różnorodność. Zdajemy sobie sprawę, że każdy bierze z jogi trochę co innego, to co jemu jest potrzebne. Są osoby, które potrzebują dynamizmu, inne stateczności, inne przede wszystkim rozluźnienia napięć. Niektórzy szukają jogi z odrobiną zabawy, stąd aerial, czyli joga z wykorzystaniem chusty podwieszonej pod sufitem. Niektórzy śmieją się, ze są to takie „legalne huśtawki dla dorosłych”. Interesują nas też inne metody pracy z ciałem z grupy body and mind, wykorzystujemy hamaki również do fitnessu, sami lubimy próbować różnych rzeczy. Zdajemy sobie sprawę, że współczesny klient, to ktoś, kto korzysta z różnych form pracy z ciałem, lubi różnorodność i możliwość wyboru.

Bardzo dziękuję za rozmowę i do zobaczenia na zajęciach 🙂

Na zdjęciu głównym: rysunek słonia na ścianie studia wykonała Marta Mikola
Instagram: @martamikola

 

- REKLAMA -