Klubowy grafik zajęć – tajemnice i zagadki

0
284 wyświetleń

Zajęcia grupowe to w wielu – jeśli nie w większości – klubach najsilniejszy magnes przyciągający klientów. Zwłaszcza panie, chociaż niektóre punkty klubowego repertuaru gromadzą również męską publiczność. Na jakie zajęcia walą tłumy? Jakie czynniki decydują o ich sukcesie? Czy tworzenie grafiku zajęć to wróżenie z fusów, czy zimna kalkulacja na podstawie statystyk? M.in. na takie pytania szukaliśmy odpowiedzi u ekspertów.

– 62 proc. wszystkich globalnych ośrodków fitness oferuje obecnie formę treningu interwałowego o wysokiej intensywności typu HIIT. Obietnica szybkich i efektywnych rezultatów zrobiła swoje – mówi Magdalena Konstańczak z Les Mills Polska. Konstańczak jest zdania, że popularność akurat tej formy treningu grupowego to zasługa pokolenia Z i millennialsów, którzy stanowią 80 proc. uczestników zajęć. – Nie dziwi zatem fakt, że kluby napędzane nowym trendem umieściły znaczek HIIT na większości swoich zajęć grupowych, nawet tych, które trwają 60 minut – dodaje.

Popularność zajęć HIIT potwierdza także Alicja Dejneka, menedżer ds. fitness w sieci klubów Platinium Fitness. – Krakowscy klienci je uwielbiają. Dużą popularnością cieszą się również trening funkcjonalny z TRX i tabata. Coraz modniejszy staje się także trening STRONG by Zumba. Trzeba zauważyć, że zajęcia zumby są nadal jednymi z topowych zajęć grupowych – wylicza Dejneka. Alicja Dejneka uważa, że z kolei zajęcia choreograficzne są czasem zbyt wymagające dla zabieganego klienta. – Szybkie tempo pracy i obowiązki sprawiają, że ćwiczący nie zawsze ma ochotę na pełne skupienie, np. w trakcie zaawansowanych zajęć ze stepem. Zabiegany klient nie zawsze potrzebuje też mocnego wycisku. Często pada pytanie: czy macie państwo w ofercie zajęcia relaksacyjne? Ludzie szukają wyciszenia, spokojnej muzyki, odprężenia, ale też pracy nad swoim ciałem – poprawiającej ruchomość, elastyczność i wzmacniającej mięśnie. Podróżując, mam wrażenie, że każda część Polski czy Europy rządzi się swoimi prawami. Nie zawsze to, co modne np. we Włoszech, jest już popularne lub kiedykolwiek będzie w Polsce. Platinium Fitness obserwuje jednak nowinki w branży fitness i odpowiednio reaguje – opowiada Dejneka.

Luiza Dąbrowska, menedżer ds. zajęć grupowych sieci klubów S4 zauważa, że od wielu lat niesłabnącym powodzeniem cieszą się wśród klientów zajęcia wzmacniające o różnym stopniu intensywności, mające na celu ogólną poprawę sprawności i kondycji. – Wśród tych zajęć są zarówno klasyczne TBC i ABT, jak i zajęcia bardziej wymagające typu interwał, sztangi, trening funkcjonalny czy cross trening – opowiada. Zdaniem Dąbrowskiej, renesans przeżywają obecnie wszelkie formy choreograficzne. Okazuje się, że w klubach S4 zarówno zajęcia typu dance, jak i step mają wiernych zwolenników. – Na salach widać coraz większą liczbę reprezentantów młodego pokolenia, które czerpie radość i energię z uczestnictwa w zajęciach choreograficznych. W ich opinii, tu zacytuję: „zajęcia choreograficzne są wspaniałe, bo nie jest nudno; czuje się satysfakcję po zapamiętaniu i wykonaniu sekwencji kilku lub kilkunastu kroków do muzyki, zadowolenie widać w oczach”. Dobry grafik fitness powinien zawierać przynajmniej jedną godzinę takich zajęć w tygodniu – podpowiada Dąbrowska.

– Największą frekwencję od kilku lat mają zajęcia wzmacniające (tj. pośladki i brzuch, TBC) oraz taneczne – ZUMBA. Na tych klasykach stale można się spodziewać zapełnionej sali – mówi Marzena Osińska, menedżer ds. zajęć grupowych w sieci klubów Zdrofit. Osińska koordynuje także działalność Akademii Zdrofit szkolącej trenerów i instruktorów.
– Kiedy uczestniczę w targach fitness w różnych częściach Europy, już od lat zauważam trend na wszystko, co jest związane z treningiem funkcjonalnym oraz zwiększone zainteresowanie treningami mentalnymi, prozdrowotnym, a nawet zbliżonymi do treningów medycznych. Cały czas szukamy nowości i atrakcyjnych form dla klientów, dlatego wprowadziliśmy autorskie treningi Zdrofit Power i Zdrofit Harmony. To też forma naszego wyróżnienia na rynku. I z ogromną radością patrzymy na to, z jakim dobrym przyjęciem klientów te formy zajęć spotkały się w naszej sieci. Rozpoczęliśmy od testowania ich w kilku klubach warszawskich i już po kilku miesiącach, na prośby klientów, szkoliliśmy zespoły poza stolicą, tak aby wdrożyć autorskie treningi w pozostałych klubach – opowiada Osińska.

– Zrozumienie potrzeb rynku oraz doświadczenie w branży pozwala najlepszym proponować kolejne nowości poprzez autorskie programy i systemy treningowe – mówi Rafał Szymala, menedżer regionalny w Calypso Fitness, instruktor i trener. – I tak triumfy święcą wszelkiego rodzaju treningi obciążeniem własnego ciała inspirowane jogą i modyfikowane na potrzeby coraz bardziej wymagających. Wszelkie zajęcia przygotowujące do biegów OCR, Cross Treningi często przypominające już sesje dla zawodowych sportowców, choreografie wracające do łask po odpowiednim liftingu, zajęcia taneczne proponujące układy rodem z teledysków i wiele innych. Celowo nie wymieniam tu żadnych zajęć z nazwy ponieważ uważam, że w dużej mierze atrakcyjność zajęć będzie zależała od tego, kto je będzie prowadził i jaki będzie miał na takie zajęcia pomysł. Nie bez znaczenia jest też fakt, że w różnych miejscach w Polsce sprzedadzą się różne formy. Wspólnym mianownikiem dla najchętniej uczęszczanych zajęć będzie więc czynnik ludzki – instruktor.

Składniki przepisu na sukces
Jakie czynniki decydują o sukcesie konkretnych zajęć w klubie? Tu właściwie wszyscy eksperci są zgodni.
– Najważniejszy jest czynnik ludzki. To do instruktora przychodzą klienci i przemieszczają się między klubami za swoim idolem. Żaden sprzęt nie jest w stanie zastąpić relacji z drugą osobą. Oczywiście lokalizacja i godzina zajęć mają też duży wpływ, jednak nie taki, jak czynnik ludzki – uważa Marzena Osińska.

– Za sukcesem konkretnych zajęć stoi przede wszystkim charyzmatyczny, profesjonalny, uśmiechnięty instruktor, którego pasją jest fitness. Instruktor, który nieustannie się rozwija, który żyje tym, co tworzy i zaraża pasją innych. Instruktor, który nie tylko będzie showmanem na sali, ale przede wszystkim pokornym i cierpliwym nauczycielem – metodykiem, który potrafi i chce przekazać wiedzę i nauczyć innych, jak wykonywać ćwiczenia prawidłowo, i zrobi to w miłej, spokojnej atmosferze – mówi Luiza Dąbrowska.
Jej zdaniem wszystkie pozostałe czynniki, takie jak: profesjonalna obsługa klienta na recepcji, klimatyzowane pomieszczenia, nowoczesny sprzęt, muzyka, miła atmosfera, lokalizacja, parking i wiele innych stają się wówczas drugorzędnymi elementami, bez których dobry klub nie może funkcjonować.

– Dzisiaj można spotkać wielu instruktorów, którzy mają „to coś”, tryskają energią, widać w nich prawdziwą pasję, zaangażowanie. Jest też niestety grupa osób, która decyduje się na szybki kurs nadający podstawowe uprawnienia i umiejętności do prowadzenia zajęć grupowych z myślą o szybkim wkręceniu się do klubów. Trzeba jednak pamiętać, że klienci tę jakość, a raczej jej brak, szybko zauważają, a poczta pantoflowa ma naprawdę wielką moc – opowiada Alicja Dejneka. Dejneka zwraca również uwagę na rosnące wymagania klientów, które niejako wymuszają najwyższy poziom infrastruktury sali i sprzętu do ćwiczeń. – Klient wybiera dziś komfort. Np. brak klimatyzacji w sali będzie dużą przeszkodą do zapewnienia oczekiwanego komfortu i jakości – podkreśla Dejneka.

Magdalena Konstańczak, która także podkreśla rolę instruktora w budowaniu zainteresowania zajęciami grupowymi, uważa również, że jeśli ktoś pierwszy raz odwiedza klub i nigdy wcześniej nie uczestniczył w zajęciach grupowych, to typ zajęć, czas ich trwania oraz pora dnia będą decydującymi kryteriami. – To wydaje się logiczne z uwagi na brak doświadczenia. W miarę zwiększenia aktywności klubowicze biorą pod uwagę takie czynniki, jak: umiejętności instruktora, jakość sprzętu, muzyka, wystrój sali fitness, a więc doświadczenia – wylicza Konstańczak.

Zdaniem Rafała Szymali, na powodzenie konkretnych zajęć fitness w grafiku ma wpływ mnóstwo czynników. – By było ciekawiej rozkładają się one często na wielu płaszczyznach. Dotyczące samego prowadzącego to: przygotowanie metodyczne, jego zaangażowanie w reklamowanie swoich zajęć choćby w mediach społecznościowych, charyzma prowadzącego, sposób prowadzenia, sposób komunikacji z grupą, umiejętność budowania wokół siebie małej społeczności, a następnie moderowanie jej zachowań przez wzmacnianie pożądanych i tonowanie tych negatywnych. Dotyczące planowania i zarządzania grafikiem to: godzina zajęć, sala i infrastruktura, dostępność, nazwa, sposób komunikacji marketingowej wewnątrz klubu oraz rozpoznawalność i marka zajęć na zewnątrz, wyeksponowanie grafików zajęć, dobranie odpowiedniego instruktora do odpowiednich zajęć. W większości przypadków wystarczy spełnienie łącznie kilku z powyższych warunków i już możemy mówić o sukcesie – tłumaczy Szymala.

Czynnik ludzki
Jak pokazuje raport Les Mills Global Fitness Insigths 2019, w którym pytano m.in. uczestników zajęć rowerowych o czynnik decydujący o ich wyborze, to instruktor jest głównym powodem wyboru konkretnych zajęć w tygodniu (79 proc. ankietowanych wskazało instruktora). Skoro to czynnik ludzki „robi robotę”, to kontynuując ten temat zapytałam nasze ekspertki, jak rekrutować instruktorów i na jakich zasadach zatrudniać. Istotną kwestią był dla mnie również temat współdzielenia instruktora z innymi klubami. Czy mieć go na wyłączność, czy jednak godzić się na jego obecność w wielu grafikach okolicznych klubów?

– Rekrutacja na stanowisko instruktora może odbywać się w różnych formach. Może to być casting, spotkanie indywidualne, konkurs, z polecenia itp. – mówi Luiza Dąbrowska. – Z perspektywy menedżera mogę powiedzieć, że dobry instruktor – poza podstawowymi kompetencjami – powinien być otwarty na ciągły rozwój, powinien umieć słuchać, wyraźnie komunikować swoje potrzeby, a także posiadać umiejętność szybkiego dostosowywania się do dynamicznych zmian zachodzących w branży.

Zdaniem Dąbrowskiej, najwygodniejszą formą zatrudnienia zarówno dla menedżera, jak i instruktorów, jest umowa o współpracy, która polega na świadczeniu usług przez instruktora i wystawianiu rachunku lub faktury pod koniec okresu rozliczeniowego. – Innymi formami zatrudnienia są umowa-zlecenie czy umowa o dzieło, których przedmiotem są określone czynności lub dzieła powierzone do wykonania instruktorom, za które otrzymują wynagrodzenie. W zależności od formy zatrudnienia, frekwencji, doświadczenia, kompetencji i wykształcenia stawki różnią się i mieszczą w granicach od 45 do 100 zł brutto za godzinę zajęć w dużych miastach w Polsce – opowiada Luiza Dąbrowska.

Menedżerka S4 uważa, że zdecydowanie lepiej jest mieć świetnego instruktora na wyłączność, wówczas zyski mogą wzrosnąć nawet kilkukrotnie w zależności od lokalizacji klubu, i – jak mówi, sprawdza się to zwłaszcza w małych miastach. – W przypadku dużych sieci w największych miastach w Polsce współdzielenie instruktora w różnych lokalizacjach jednej sieci klubów ma nieznaczny wpływ na frekwencję, a tym samym na zyski. Wyjątkiem będzie sytuacja, w której ten sam instruktor pracuje w dwóch konkurujących klubach na tej samej ulicy lub w bliskiej odległości, wówczas prawdopodobieństwo utraty części klientów jest nieuniknione. Klient wybierze wtedy klub, który będzie mu odpowiadał bardziej pod względem innych czynników, o których wspomniałam wcześniej – dodaje Dąbrowska.

Alicja Dejneka nie wyobraża sobie współpracy z instruktorem na wyłączność. – Z mojego doświadczenia wynika, że przychodzi taki czas, że instruktor będzie miał potrzebę sprawdzenia, jak się pracuje w innym klubie. Ludzie muszą się rozwijać przez doświadczenie, nie można im podcinać skrzydeł czy ograniczać. Zawsze powinniśmy kierować się zasadą: jeśli my zadbamy o naszego pracownika, to on zadba o nas – mówi Dejneka. Zdaniem menedżerki z Platinium Fitness, w branży pojawia się coraz większa grupa instruktorów z nieodkrytym potencjałem. – Lubię kontaktować się z instruktorem, o którym nic nie wiem. Poznaję go na nowo, nie oceniam, a doświadczenie pozwala mi często na podejmowanie słusznych decyzji. Instruktorzy z polecenia także mogą być doskonałymi kandydatami do pracy. Jednak najważniejsza jest osobowość, kontakt z klientem, to, czy jest dobrym motywatorem i animatorem. A jeśli nie wszystkie te cechy są obecne, to w tym momencie zaczyna się właśnie praca nad ludźmi. Sami możemy wykształcić i pokierować swoim zespołem tak, aby osiągnąć zamierzony cel. Bez współpracy i „chemii” nie da się tego osiągnąć – dodaje Alicja Dejneka.

Cd. artykułu w najnowszym wydaniu Magazynu Fitness Biznes.
Jeśli chcesz otrzymywać regularnie czasopismo, zapraszamy do KLUBU CZYTELNIKA.

 

- REKLAMA -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ