Gofry, lody, rybka z frytkami, czyli co Polacy jedzą na urlopie

0
78 wyświetleń

Solidne śniadanie w cenie noclegu, potem lody i gofry na deptaku, po drodze rybka z frytkami lub kiełbasa z grilla i wreszcie zakrapiana kolacja w hotelowej restauracji – jedzenie na urlopie to dla Polaków ważna sprawa. „Właśnie o wyżywienie pytamy najczęściej w mailach do hotelarzy” – wynika z sezonowej analizy portalu Noclegi.pl. Tymczasem, żeby spalić kalorie z porcji ryby w panierce z frytkami trzeba intensywnie spacerować dwie i pół godziny! – ostrzegają eksperci Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej.

-W sezonie każdego dnia hotelarze otrzymują maile z pytaniami o menu śniadaniowe, ofertę lokali gastronomicznych, bliskość obiektu noclegowego od popularnych restauracji, regionalne smakołyki. Jakość tego, co na talerzu staje się z roku na rok ważniejsza przy wyborze miejsca, w którym chcemy spędzić czas wolny – podkreśla Agnieszka Wirkowska z platformy rezerwacyjnej Noclegi.pl, badającej zachowania turystów wypoczywających w Polsce.

A w wakacje na turystów czyha wiele pokus. Z jednej strony dostępność jedzenia podczas coraz częściej wybieranego przez Polaków pobytu z pełnym wyżywieniem, z drugiej nęcące regionalnymi smakołykami bary i modne restauracje w kurortach, no i tradycyjne już wakacyjne przekąski. Nic dziwnego, że dość często urlopowe kulinarne szaleństwo skutkuje dodatkowymi kilogramami. Dodatni bilans energetyczny i brak ruchu spokojnie mogą dodać nam w tydzień nawet trzy kilogramy – ostrzegają eksperci.

-Same tylko frytki to 330 kcal, a gofr z bitą śmietaną i żelowymi owocami to 400 kcal – ostrzega mgr Diana Wolańska-Buzalska, dietetyk z Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej. – Zużycie takiej porcji energii wymaga sporo wysiłku. Spalenie 600 kcal z porcji ryby w panierce z frytkami wymaga dwóch i pół godziny dynamicznego spaceru – wyjaśnia i radzi.

Z danych Noclegi.pl wynika jednak także, że rośnie grupa osób zainteresowanych zdrowym stylem wypoczywania. – Mamy pytania o dostępność siłowni w miejscu wypoczynku, kaloryczność posiłków albo możliwość przygotowania specjalnego menu, uwzględniające dietetyczne wymagania gości – relacjonuje Agnieszka Wirkowska. – Bywa, że popadamy w skrajność z drugiej strony: mieliśmy gości żądających wegańskiego pieczywa w wiejskim obiekcie odległym 20 km od najbliższego sklepu. Są też przypadki, gdy goście przywożą własne wiktuały i przyprawy, żądając przygotowania posiłków wyłącznie z własnych składników.

Chociaż z każdym rokiem coraz więcej jest pytań o sojowe mleko czy syrop z agawy, to ciągle jeszcze dominujący model wypoczynku to frytki, piwo i kiełbasa z grilla za plażowym parawanem – podkreślają hotelarze.

Źródło: opracowano na podstawie materiałów prasowych noclegi.pl/ PAP

- REKLAMA -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ