W centrum poprawy jakości życia

0
597 wyświetleń

1 lutego rozpoczął swoją działalność Human, nowy klub fitness w Łodzi. Miejsce, które zapowiada się dość wyjątkowo i to nie tylko ze względu na lokalizację – zabytkową fabrykę włókienniczą. „Tworzymy miejsce, w którym najważniejszy jest człowiek i holistyczne podejście do jego życiowej kondycji, rozumianej jako nierozerwalne połączenie sfer fizycznej i mentalnej” – czytamy na stronie internetowej nowego miejsca na mapie Łodzi. Rozmawiamy z właścicielem i twórcą koncepcji Human, Mateuszem Stypułkowskim.

Rozmawiała Dorota Warowna

Mateusz, co cię podkusiło? Nie łatwiej zarządzać czyimś klubem, pracować na etacie, a w wolnych chwilach doradzać innym? To jednak nie lada wyczyn wystartować ze swoim klubem. Pewnie nie tylko ja o to pytam: czy to twoja inwestycja, czy masz inwestora?
– Sam się zastanawiam, co mnie podkusiło 🙂 Zarządzanie nie swoim majątkiem jest zdecydowanie łatwiejsze. Można pozwolić sobie na pewien dystans, zimną krew. Tu sytuacja ma się zgoła inaczej. Faktycznie to ogromne wyzwanie, ale to od zawsze było moje zawodowe marzenie. Mieć własny klub i zdążyć przed trzydziestką. Taką cezurę czasową sobie obrałem i zrobiłem to. Chociaż było ciężko jak cholera i ciągle jest, to czuję satysfakcję.
Dużo osób pyta mnie, czy jest jakiś tajemniczy inwestor, który stoi za mną, ale tu historia jest akurat prosta. Nie ma nikogo takiego. Od kilku lat wraz z moim wspólnikiem budowaliśmy zdolność kredytową, mieliśmy dobrych doradców finansowych i voila – przyszedł na świat HUMAN Fitness Philosophy.

Zacznijmy od lokalizacji. Skąd ten wybór? Tak naprawdę nie ułatwiłeś sobie startu, wybierając na klub starą fabrykę włókienniczą. Stare mury to moc niespodzianek…
– Klub zlokalizowany jest w centrum miasta w loftowej dzielnicy, potencjał demograficzny jest duży. Oczywiście dookoła działa prężnie konkurencja, ale to naturalny krajobraz. Budynek to XIX-wieczna fabryka włókiennicza – symbol dawnej potęgi Łodzi. Urzekła mnie jej historia. To miejsce z duszą. Stare mury tworzą unikatowy, łódzki klimat. Nasi klubowicze doceniają to. Jest to miejsce, w którym nie tylko trenują, ale relaksują się, mogą na chwilę zapomnieć o pędzie i tempie życia. Widok z okien to boiska lokalnej szkoły mistrzostwa sportowego oraz piękna panorama Łodzi. W takiej scenerii nawet ciężki trening staje się jakby przyjemniejszy. Z drugiej jednak strony, jak słusznie zauważyłaś, stare mury to mnóstwo infrastrukturalnych niespodzianek. W tym przypadku również ich nie uniknęliśmy, co niestety nieco nadwyrężyło budżet naszej inwestycji. Mimo wszystko ten koncept nie pasował zupełnie np. do galerii handlowej.

Wiem, że bardzo dużo uwagi poświęcasz filozofii tego miejsca. W Human wszystko jest ze sobą spójne. Opowiedz o koncepcji Human.

– HUMAN Fitness Philosophy to nie klub fitness. To centrum poprawy jakości życia. Każdej jego sfery. Opierając się na wiedzy naukowej, zabezpieczamy wszystkie sfery życia człowieka, które przyczyniają się do jego dobrostanu. Zaczynamy od zdrowia – gabinety ortopedyczne, fizjoterapeutyczne, badania biochemiczne, wydolnościowe to pierwszy krok obecności w klubie. Następnie konsultacje trenerskie i dietetyczne. Kiedy zbierzemy wszystkie informacje niezbędne do twojego procesu poprawy jakości życia, planujemy twoją drogę w klubie. Zaczynamy od nauki podstawowych wzorców ruchowych i stopniowo wchodzimy wyżej. Klub działa na podstawie naszych autorskich programów zajęć grupowych, takich jak np. trening korekcyjny, trójbój siłowy, Cross Human. Bardzo przykładamy uwagę do jakości treningu i standardów pracy trenerów. Monitorujemy twoje postępy i czuwamy nad bezpieczeństwem. Całości dopełnia strefa mentalna oparta na programach redukcji stresu, np. muzykoterapia oraz warsztaty mentalne budujące pewność siebie i motywację. Nasz mocny priorytet to także edukacja klubowiczów i trenerów. Stąd oficjalne patronaty i afiliacja takich instytucji, jak akademia PTA, REPS Polska. Edukacja jest zresztą mocno wpisana w nasz plan marketingowy. Wiemy, że sukces będzie wprost proporcjonalny do świadomości klubowiczów na temat zdrowego stylu życia.

Klub składa się z jasno wydzielonych stref. W roli głównej strefa performance, czyli główna arena Human. Ale jest też studio fitness, profesjonalna mata, strefa Bike, strefa fizjoterapii, studio treningu EMS i studio Mental. Zrezygnowałeś z tradycyjnego podziału na cardio, siłę, zajęcia grupowe. Dlaczego?
– Ten tradycyjny podział jest według mnie reliktem. Jest super dla kogoś, kto chce wykuć kulturystyczną formę. To fakt. I to wszystko. To już się dzieje, kluby tworzą lub powiększają strefy funkcjonalne kosztem innych. Coraz mniej osób chce uprawiać trening kosmetyczny, coraz więcej osób szuka sprawności, zbalansowanego rozwoju wszystkich zdolności motorycznych. „Standardowy gym” nie odpowiada na te potrzeby. Wystarczy spojrzeć na to, jak trenują swoich podopiecznych trenerzy personalni. Naprawdę nieliczni, ci najbardziej oldschoolowi, korzystają z maszyn izotonicznych i cardio. Dziś trening to atletyka, sprawność, mobilność, siła. To wszystko zapewnia taki właśnie plan funkcjonalny. Cały czas mierzymy się z pytaniem, dlaczego nie ma cardio? Nie ma dlatego, że kompletnie nie widzimy sensu w tej metodzie treningowej. Przez ostatnie lata pracując w klubach fitness obserwowałem następujące zjawisko: Jest styczeń. Wysoka motywacja. Pan Marek (albo pani Grażyna) wchodzi pierwszy raz do klubu. Przebiera się i nieśmiało z szatni wyłania się do stefy treningowej. Rozgląda się niepewnie, z lekkim skrępowaniem, po sali. Wszyscy jakby wiedzieli, co robić, tylko on jest zupełnie niepasującym elementem. Szuka więc wzrokiem bezpiecznej przystani i JEST!! Zwolnił się eliptyk, spuszcza więc wzrok na dół, żeby nikt przypadkiem nie spytał, co tu robi, i pędzi w jego stronę. Udało się! Ma swoją maszyną! Tor ruchu jest biomechanicznie wyizolowany, więc nie da się niczego spieprzyć! To jest to! Panel obsługi pełen diod – nawet go nie dotyka i… Rusza… przez następne 30 minut idzie po sztucznym torze ruchu. Trochę się już znudził i na skroni pojawił się pot. To niezawodny znak, że trzeba kończyć. No to teraz szybciutko do szatni i trening odhaczony. Taki rytuał nasz Marek powtarza przez następne osiem tygodni trenując jeden, dwa razy w tygodniu i wiecie, co się dzieje?
Nic. Zupełnie nic. Z jego organizmem, tuszą, witalnością. Nic się nie dzieję. Co gorsze, Marek jest tym wszystkim znudzony. Nadszedł marzec, wyszło słońce… Marek stwierdza – jest wiosna, będę biegał. I tak kończy się przygoda z klubem fitness. W HUMAN nie ma takiego scenariusza. Jest za to badanie, analiza potrzeb i dopasowanie właściwej formy ruchu. Do tego wrzucamy dużo dobrej zabawy i taki oto koncept serwujemy.

Chcesz powiedzieć, że strefa cardio nie ma racji bytu w klubie? Nie pokochają cię za to ani dystrybutorzy maszyn, ani operatorzy klubowych sieci… Przecież w klubach strefa cardio jest znaczącym punktem programu treningowego.
– Nie twierdzę, że nie ma racji bytu, ale uważam, że można ją z powodzeniem zastąpić innym typem wysiłku, bez uszczerbku dla zamierzonego efektu treningowego. W boxach crossfitowych nie ma stref cardio, a ich klubowiczom nie można odmówić sprawności i pięknych ciał. W klubach strefa cardio jest znaczącym punktem programu ofertowego, a niekoniecznie treningowego.
Bo do czego w procesie treningowym służy cardio? Najczęściej do rozgrzewki ogólnej i podniesienia temperatury ciała. Prawie nigdy nie jest treningiem właściwym. Dlatego w tej konkretnej koncepcji klubu, nastawionego przede wszystkim na realizację celów treningowych, nie ma bezpośredniej potrzeby obecności maszyn cardio. Takie jest moje zdanie.

Dużo mówisz i piszesz o tym, że Human to ludzie, społeczność. Jaki masz pomysł na jej tworzenie? Jakich klientów przyciąga to miejsce?
– Zacznijmy od początku. Od selekcji ludzi do teamu. Do Human dołączyły osoby, które znam, cenię i lubię już od dawna. Z wieloma z nich pracowaliśmy przy innych projektach. Krok pierwszy zatem to dobór wyjątkowych, barwnych osobowości zorientowanych na rozwój i zadowolenie klubowiczów. Głównym pomysłem fabularnym na tworzenie społeczności są niestandardowe zajęcia, przygotowanie do konkretnych imprez, jak np. triathlon w Gdyni, wówczas cała drużyna ma wspólny cel, motywuje się i wspiera, żeby go osiągnąć, a także nietypowe eventy, na których wspólnie się bawimy i poznajemy.
Na tę chwilę Human przyciąga ludzi świadomych i dynamicznych. Raczej po 30. roku życia, szukających czegoś więcej niż tylko ruchu i pięknej sylwetki.

Klub, który tak naprawdę jest centrum treningowym, jest otwarty także na klientów z kartami sportowymi. Nie kłóci się to trochę z ideą klubu, który jest przede wszystkim społecznością?
– Nie. Traktujemy każdego, kto przekroczy nasze progi, jak klubowicza. Animujemy, edukujemy, trenujemy i dbamy o niego tak samo. Dążymy do tego, żeby nasza oferta była tak mocna, że przyciągnie i zlojalizuje nawet posiadaczy kart. Z tego punktu widzenia ktoś, kto odbija u nas kartę, dysponuje po prostu innym środkiem płatności. Z punktu widzenia biznesu klubu i stref przychodów oczywiście będziemy dbali, żeby relacja między naszymi live membersami a posiadaczami kart była w równowadze. To powinna zapewnić precyzyjnie zaplanowana polityka sprzedaży. Pierwszy rok da nam obraz, na ile nasze założenia przystają do rzeczywistości.

Jeszcze jedna kwestia. Czy nie boisz się, że teraz będziesz na cenzurowanym? Że, jeśli Human będzie miało kryzys, klienci, którym doradzasz, zawsze ci to wytkną. Historia naszej branży pamięta takie przypadki…
– Oczywiście, że tak. Poczucie niepewności towarzyszy mi od samego początku tego projektu. Być może to trochę aroganckie, ale mój team i ja uważamy się za swego rodzaju pionierów na polskim rynku fitness. Taka kompozycja ofertowa i infrastrukturalna według mojej wiedzy jest unikatowa. Zatem czynnik ryzyka jest wysoki. W roku 2018 nie podejmuję się żadnych consultingowych projektów, skupiam się na rozwoju Human oraz Akademii PTA, czyli własnych produktów. Wiem, że w przypadku niepowodzenia rynek będzie bezlitosny i zapamięta porażkę. Jednak w przypadku sukcesu będę miał atut nie do zbicia przez konkurencję – społeczny dowód sukcesu w postaci dobrze prosperującego klubu i zadowolonych klubowiczów. Dzięki temu będę mógł lepiej zrozumieć problemy właścicieli klubów fitness. Będę też bogatszy o to unikatowe doświadczenie tworzenia czegoś własnego od zera i o błędy, których popełniłem już naprawdę dużo, a których już nigdy więcej nie popełnię.

Dziękuję. Do zobaczenia na treningu 🙂

 

- REKLAMA -