Dla cukrzyków: Zdrowa dieta i aktywność fizyczna na receptę

W leczeniu chorego na cukrzycę skuteczna farmakoterapia nie wystarczy. Potrzebne są działania pozafarmakologiczne. Są to m.in. przekonanie pacjenta do zmiany nawyków żywieniowych oraz aktywności fizycznej. Między innymi o tych aspektach dyskutowali eksperci podczas XXI Zjazdu Naukowego Polskiego Towarzystwa Diabetologicznego (27-29 sierpnia).

Niewłaściwy styl życia

Jednym z najczęściej przywoływanych czynników ryzyka rozwoju cukrzycy typu 2 jest niewłaściwy styl życia, charakteryzujący się niezbilansowaną dietą, brakiem aktywności fizycznej i złą higieną snu. Jak skłonić pacjenta do zmiany niezdrowych nawyków, aby zmniejszyć oddziaływanie modyfikowalnych czynników ryzyka? Zanim przekaże się choremu swoją wiedzę i zarekomenduje zmiany, warto zastanowić się, na ile realne są zalecenia dotyczące stylu życia, w szczególności podejmowania aktywności fizycznej.

Ruch wspiera serce

Dobroczynne skutki dla zdrowia płynące z aktywności fizycznej zostały dobitnie wykazane zarówno w praktyce klinicznej, jak i badaniach naukowych. Regularny wysiłek fizyczny pozytywnie wpływa na wszystkie układy organizmu, w tym w dużym stopniu na układ sercowo-naczyniowy, pomaga w kontroli cukrzycy i zaburzeń metabolicznych. Coraz więcej mówi się także o korzystnym oddziaływaniu aktywności na funkcje poznawcze.

Rekreacja, nie wyczyn

„Kilkumiesięczny, regularny wysiłek fizyczny obniża ciśnienie tętnicze, co ważne dla osób kontrolujących nadciśnienie. W dodatku im wyższy stopnień zaawansowania choroby, tym większe korzyści sercowo-naczyniowe płynące z aktywności fizycznej. Są prace naukowe, w których wykazano, że wysiłek fizyczny zmniejsza ryzyko przerostu mięśnia lewej komory. Oczywiście, mowa tutaj o sporcie rekreacyjnym, a nie wyczynowym czy ekstremalnym. Ten drugi może mieć wręcz negatywne konsekwencje zdrowotne” — zaznaczył prof. dr hab. n. med. Krzysztof Narkiewicz, kierownik Kliniki Nadciśnienia Tętniczego i Diabetologii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

W epoce nowoczesnych leków

W ciągu ostatnich kilku dekad nastąpił ogromny postęp w farmakoterapii zaburzeń sercowo-naczyniowych. Kardiolodzy mają dziś do dyspozycji wiele leków o różnorodnym mechanizmie działania. Jak zauważył prof. Narkiewicz, pojawiają się nawet głosy, że w obliczu tego postępu w leczeniu, wydolność organizmu chorego ma drugorzędne znaczenie. Czy tak jest w istocie? „Być może ok. 30 lat temu korzystny wpływ wysiłku fizycznego był nieco większy niż obecnie. Jednak nawet dziś, w epoce nowoczesnych leków, i przy uwzględnieniu pozostałych czynników ryzyka — im bardziej pacjent jest wydolny fizycznie, tym mniejsze zdrowotne zagrożenie rozwojem chorób układu krążenia” — przekonywał prof. Narkiewicz.

Garstka aktywnych

Rekomendacje sobie, a życie sobie? Jaki odsetek Polaków jest aktywny fizycznie?
„Według danych Eurostatu, średnia europejska wynosi 30 proc., czyli co trzeci Europejczyk jest aktywny fizycznie. W państwach skandynawskich aż dwie trzecie mieszkańców regularnie podejmuje aktywność fizyczną. W Polsce, podobnie jak we Włoszech i Portugalii, robi to ok. 15 proc., czyli co szósty Polak jest aktywny fizycznie” — powiedział prof. Narkiewicz.

Na deklaracjach się kończy

Poziom aktywności fizycznej nie jest niestety wyższy wśród osób z chorobami sercowo-naczyniowymi. Nawet jeśli początkowo deklarują oni chęć zmiany nawyków na zdrowsze, w przeważającej liczbie przypadków na deklaracjach się kończy. Jak usprawnić komunikację z chorymi, aby w większym stopniu stosowali się do lekarskich zaleceń? Na pewno warto wyznaczać im realistyczne cele i przekonywać, że najzdrowszy jest właśnie wysiłek umiarkowany (bardzo intensywny zwiększa choćby ryzyko wystąpienia migotania przedsionków), ale zróżnicowany. Niech więc podejmują nie tylko ćwiczenia o charakterze wysiłkowym (pozytywnie wpływające na metabolizm i pracę serca), ale też motorycznym (poprawiające funkcjonowanie układu nerwowego i koordynację).

Ryzyko powikłań

Są pacjenci (np. z wieloletnią cukrzycą typu 1, z neuropatią autonomiczną), których ciśnienie tętnicze bywa zmienne w ciągu doby — wyższe w nocy, co zwiększa ryzyko powikłań naczyniowych. Czy prawidłowy rytm dobowy ma wpływ również na poziom glikemii? Warto się nad tym zastanowić, ponieważ wraz ze zmianą nawyków i coraz szybszym tempem współczesnego życia, często dochodzi do zaburzeń funkcjonowania naszego zegara biologicznego.

Higiena snu

„Może się zdarzyć, że rytmy dobowe poszczególnych narządów mogą być w niezgodzie z rytmem dnia, co jest szczególnie dotkliwe dla osób pracujących zmianowo. Czy bardziej ryzykowne zdrowotnie są nieregularne pory posiłków, czy długości i pory snu? Badacze wpływu chronobiologii na wyrównanie cukrzycy uważają, że większą rolę odgrywa higiena snu. Wykazano, że populacja osób pracujących zmianowo jest aż o 44 proc. bardziej obciążona ryzykiem wystąpienia cukrzycy typu 2. Od lat 60. XX w. systematycznie spada średnia długość snu — w USA w tamtych latach wynosiła prawie 9 godzin, dzisiaj już poniżej 7. Tymczasem deprywacja snu prowadzi do insulinooporności” — przypomniał dr hab. n. med. Leszek Czupryniak, kierownik Kliniki Diabetologii i Chorób Wewnętrznych Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Rytm posiłków

A jakie znaczenie dla długotrwałego wyrównania metabolicznego cukrzycy ma rytm posiłków? „Na to pytanie odpowiedzi niestety nie mamy — stwierdził ekspert. — Czy powinniśmy zatem przenieść tego rodzaju refleksję i dyskusję na obszar stosowania leków? Na ile słuszną decyzją terapeutyczną jest stosowanie leków działających w ten sam sposób przez całą dobę? Może powinniśmy wybierać takie, które charakteryzują się zmiennością siły działania? To wyzwania terapeutyczne na najbliższe lata” — skonstatował dr Czupryniak.

Waga pod kontrolą

Temat właściwego odżywania w cukrzycy typu 2, a nawet leczenia dietetycznego, stale wraca, często wraz z pojawieniem się nowych modeli żywienia. Postępująca epidemia otyłości i nadwagi, również w polskiej populacji, dobitnie udowadnia, że poszukiwanie optymalnego sposobu odżywiania nie jest problemem błahym. Jak w ogóle rozumiemy pojęcie diety?
Jest to sposób odżywiania o doborze pokarmów pod względem jakości, ilości i urozmaicenia dostosowany do potrzeb organizmu, z uwzględnieniem wieku, płci, stanu fizjologicznego, trybu życia oraz rodzaju pracy. Potoczne rozumienie diety odnosi się zazwyczaj do odchudzania. Wiele osób z cukrzycą typu 2 wyklucza pokarmy smażone na rzecz gotowanych lub pieczonych, czyli stosuje dietę wątrobową. Tymczasem — jak podkreśla prof. dr hab. n. med. Krzysztof Strojek, konsultant krajowy w dziedzinie diabetologii — dieta cukrzycowa to po prostu sposób odżywiania się zdrowego człowieka.

“Czy stosuje pan dietę?”

„Często zadawane w gabinecie pytanie: „czy stosuje pan dietę?”, powinno zostać zastąpione ważeniem pacjenta podczas każdej wizyty. To da nam odpowiedź, na ile chory odżywia się racjonalnie. Co mówi się potocznie na temat diet ketogennych, czyli niskowęglowodanowych? Że powodują zakwaszenie organizmu (cokolwiek to znaczy), wpływają na zaburzenia elektrolitowe, u chorych na cukrzycę powodują kwasicę ketonową, a nawet przyczyniają się do rozwoju miażdżycy i uszkodzenia nerek” — wylicza prof. Strojek. Do najpopularniejszych niskowęglowodanowych metod odżywania należą m.in. dieta Atkinsa i strefowa (ang. zone diet).

Dieta niskowęglodowanowa

Co na temat ich potencjalnej szkodliwości mówią badania naukowe? Prof. Strojek przywołał pracę naukową, opublikowaną kilkanaście lat temu na łamach „The New England Journal of Medicine”. Przedstawiono w niej wyniki badania przeprowadzonego na próbie 63 osób otyłych bez cukrzycy, nieleczonych farmakologicznie z powodu otyłości i dyslipidemii. Naukowcy porównali parametry zdrowotne po 12 miesiącach stosowania diety Atkinsa i konwencjonalnej. Uczestnikom badania wydano broszurę informacyjną, ale ograniczono z nimi kontakt medyczny. Po roku analizowano poziom masy ciała, lipidogram i test tolerancji glukozy.

„Po trzech i sześciu miesiącach stosowania diety niskowęglowodanowej uzyskano istotny spadek masy ciała. Po roku, niezależnie od włączonej diety, waga wracała do wartości wyjściowej. Nie odnotowano istotnych zmian w lipidogramie. Monitorowano również pojawienie się ketonurii, której poziom na początku obserwacji był relatywnie wysoki, ale później zanikała do wartości fizjologicznych” — poinformował prof. Strojek.

„Kompletną bzdurą jest twierdzenie, że dieta niskowęglowodanowa powoduje zakwaszenie organizmu. Ketonuria pojawiająca się w trakcie stosowania tego sposobu odżywania nie oznacza kwasicy — występuje fizjologicznie w sytuacji zmniejszonej podaży węglowodanów u chorych na cukrzycę, np. w okresie ciąży, gdy pacjentki ograniczają ich spożycie z powodu dolegliwości dyspeptycznych. Nie ma żadnych danych, które wskazywałyby, że dieta niskowęglowodanowa wpływa na gospodarkę wodno-elektrolitową. Kolejnym mitem jest rzekomy związek między tą dietą a rozwojem miażdżycy i kwasicy ketonowej. Również w żadnym badaniu nie wykazano uszkodzenia nerek” — podkreślał prof. Strojek.

Źródło: opracowano na podstawie artykułu autorstwa Emilii Grzeli/ Puls Medycyny
Fot. Renee Fisher/ Unsplash

- REKLAMA -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ