Białystok pod napięciem

0
174 wyświetleń

O powrocie do formy po kontuzji dzięki treningowi EMS, o budowaniu
marki studia i potencjale lokalnego rynku rozmawiamy z Adrianem Wilczko, tancerzem najwyższej międzynarodowej klasy S, finalistą znanego programu tanecznego You Can Dance, jednym z właścicieli studia Exshape w Białymstoku.

Rozmawiała Dorota Warowna

Skąd u tancerza i nauczyciela tańca towarzyskiego zainteresowanie treningiem EMS?
– Historia Exshape zaczęła się od mojej kontuzji. Znalazłem w Warszawie bardzo skuteczną dla siebie metodę rehabilitacji, która pozwoliła mi na szybki powrót do formy. Wtedy pomyślałem, że warto EMS przenieść na grunt białostocki. Zaraziłem pomysłem otwarcia studia mojego szwagra, Kubę Szczygielskiego, który szukał pomysłu na życie po powrocie ze studiów marketingu i zarządzania w USA.

Adrian Wilczko i Jakub Szczygielski

Jak wszyscy wiemy, nie jest łatwo znaleźć odpowiednich ludzi, którzy zaangażują się w nasz biznes, będąc jego najlepszymi ambasadorami. Pana zespół zdaje się utożsamiać ze studiem i jego ofertą na 100 proc. Jak udało się zbudować taki team, składający się z ludzi wywodzących się z różnych dyscyplin sportu?
– Całe życie, będąc sportowcem, poznawałem dużo ludzi z przeróżnych dyscyplin sportowych, artystów itp. Myśląc o studiu EMS wiedziałem, z kim mógłbym stworzyć fundament zespołu, z którym z kolei wspólnie zbudujemy tzw. złoty skład. To istotnie jeden z trudniejszych etapów tworzenia takiego biznesu.

Białystok to raczej tradycyjny rynek. Wyobrażam sobie, że łatwiej sprzedać trening w klubie czy zajęcia fitness niż trening EMS. Działa pan już jakiś czas na rynku. Jakie były początki studia? Jak reagowali klienci? Kim są pana klienci?
– Wejście na rynek z czymś nowym zawsze wiąże się z wieloma wyzwaniami. W przypadku EMS nie tylko trzeba przekonać klienta do tego typu treningu, ale najpierw uświadomić go, że coś takiego w ogóle istnieje. Ludzie różnie reagują na EMS. Często sceptycznie podchodzą np. do tego, że nie trzeba podnosić ciężarów, aby zbudować mięśnie. Jednak w większości osób wzbudza ciekawość. W naszym studiu oferujemy pierwszy darmowy trening dla osób, które jeszcze nie miały okazji u nas ćwiczyć. Więc każdy może przyjść i zaspokoić swoją ciekawość za darmo. Kim są nasi klienci? Najczęściej są to osoby, które chcą zadbać o swoje zdrowie, kondycję, sylwetkę, które nie lubią ciężarów lub się ich boją i które nie lubią atmosfery ogromnych klubów czy siłowni.

Wielkim problemem branży fitness jest wojna cenowa. Kluby zabijają się o klienta obniżając ceny, stosując promocje.
– Uważamy, że zamiast obniżać wartość, a tym samym cenę usługi, trzeba ciągle podwyższać jej jakość. To rekompensuje zapłatę. Pamiętajmy, że każdy z nas lubi dobrą obsługę klienta z indywidualnym podejściem.

Studia EMS mają zupełnie inną politykę cenową. To nie jest tani trening. Jak sprzedaje się drogą usługę w kraju, którego mieszkańcy podobno chcą wszystkiego za bezcen?
– Duży procent ludzi na pewno powie, że 130 zł to dużo za 30 minut treningu. Jednak kiedy dowiaduje się, że w 30 minutach zawarte są tak naprawdę trzy usługi, a w tym dwa treningi (cardio + siła) i na koniec rehabilitacyjny masaż, który niweluje różnego typu ból, pomaga w leczeniu kontuzji, okazuje się, że usługa wcale nie jest droga. Jak byśmy mieli kombinezon, który robi to wszystko w jedną minutę, ceny były znacznie wyższe. Nie zapominajmy – czas to pieniądz.

Studio Exshape pracuje na sprzęcie xBody. Dlaczego wybór urządzeń tej marki?
– Jak wiemy, xBody to zdecydowanie przodująca marka na światowym rynku elektrostymulacji. xBody ma wiele atutów, ale przede wszystkim przekonuje nowoczesnością, innowacyjnością. Świetnej jakości kombinezony, brak kabla czy trening z kilkoma osobami w jednym momencie – to zdecydowanie wyróżnia markę spośród innych na rynku.


No właśnie. Wspomina pan o treningu z kilkoma osobami. Słyszałam na rynku opinie, że nie jest możliwy efektywny trening grupowy EMS. Co pan o tym sądzi?
– Sprzęt w 100 proc. pozwala na prowadzenie treningu grupowego. Każdy kombinezon jest ustawiony indywidualnie do potrzeb klienta. Kiedy trener ma doświadczenie i umiejętności, to trening grupowy czy 1:1 różni się tylko liczbą osób na sali.

Wielu inwestorów przestraszonych wysokim progiem wejścia np. w inwestycję w klub zastanawia się nad studiem EMS. Na co, zdaniem praktyka, powinni zwrócić uwagę przy wyborze lokalizacji i partnera, tzn. dystrybutora sprzętu?
– Przy każdej nowej inwestycji mamy wątpliwości. Jednak uważam, że jeśli oprócz wiedzy jest w nas pasja i mamy pomysł, to nie ma czego się obawiać. Przy wyborze lokalizacji trzeba koniecznie pamiętać o tym, czy mamy wystarczającą liczbę miejsc parkingowych dla klientów. Z uwagi na to, że trening trwa tylko 30 minut, nie można pozwolić sobie na np. 10–15 minut opóźnienia z powodu poszukiwania miejsca na parkingu. Klient, który nie ma gdzie zaparkować, nie dojdzie do nas na trening. A przy wyborze partnera liczy się oczywiście jakość jego urządzeń i jakość obsługi posprzedażowej.

Jakie usługi dodatkowe można zaoferować klientom studia EMS?
– Widziałem, że studia EMS łączą trening z różnymi usługami, jak np. kosmetologia, rehabilitacja, masaże, opalanie natryskowe. My połączyliśmy z usługą krioterapii ogólnej.

Dziękuję za rozmowę.

Studio Exshape w Białymstoku jest jednym z referencyjnych obiektów marki XBODY w Polsce.

- REKLAMA -