<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>felieton - Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</title>
	<atom:link href="https://fitnessbiznes.pl/tag/felieton/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://fitnessbiznes.pl/tag/felieton/</link>
	<description>Portal B2B adresowany do kadry zarządzającej oraz do właścicieli klubów fitness, hoteli ze strefą wellness &#38; spa, do deweloperów, a także inwestorów.</description>
	<lastBuildDate>Thu, 22 Feb 2024 11:27:47 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.5.3</generator>

<image>
	<url>https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2020/05/asassasaasda.jpg</url>
	<title>felieton - Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</title>
	<link>https://fitnessbiznes.pl/tag/felieton/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Cztery elementy jako szansa dla rozwoju klubu. Oto przykład</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/cztery-elementy-jako-szansa-dla-rozwoju-klubu-oto-przyklad/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/cztery-elementy-jako-szansa-dla-rozwoju-klubu-oto-przyklad/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Pewiński]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 22 Feb 2024 11:27:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[fitness klub]]></category>
		<category><![CDATA[funkcjonowanie klubu]]></category>
		<category><![CDATA[zarządzanie]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=20526</guid>

					<description><![CDATA[<p>Redukcja i eliminacja pewnych elementów funkcjonowania klubu, połączone ze wzmacnianiem i tworzeniem, dają szansę na realny rozwój. Warto przyjrzeć się tym czterem elementom na konkretnym przykładzie. Eliminuj, redukuj, wzmacniaj, stwórz. Te cztery hasła to jedna z rekomendacji zgodna z filozofią błękitnego oceanu, jaką autorzy (W. Chan Kim i Renee Mauborgne) zwarli w swojej książce „Strategia [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/cztery-elementy-jako-szansa-dla-rozwoju-klubu-oto-przyklad/">Cztery elementy jako szansa dla rozwoju klubu. Oto przykład</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>Redukcja i eliminacja pewnych elementów funkcjonowania klubu, połączone ze wzmacnianiem i tworzeniem, dają szansę na realny rozwój. Warto przyjrzeć się tym czterem elementom na konkretnym przykładzie.</h2>
<p>Eliminuj, redukuj, wzmacniaj, stwórz. Te cztery hasła to jedna z rekomendacji zgodna z filozofią błękitnego oceanu, jaką autorzy (W. Chan Kim i Renee Mauborgne) zwarli w swojej książce „Strategia błękitnego oceanu. Przemiana”, o której wspominałem w jednym ze swoich <a href="https://fitnessbiznes.pl/rewolucyjna-strategia-w-biznesie-kim-jest-nieklient/">poprzednich artykułów</a>.</p>
<p>Chciałbym,  na przykładzie TI Health Club, którym wraz ze wspólnikami zarządzam, opowiedzieć jaką klub przeszedł metamorfozę od typowego klubu fitness, do wielkiego studia treningu personalnego prowadzonego zgodnie z tymi czterema hasłami.</p>
<h3>Eliminuj, czyli upraszczaj</h3>
<p>Aby uprościć system sprzedaży treningów personalnych „zdjęliśmy” z oferty możliwość ich zakupu w formie pakietów. Rozwiązuje to wiele problemów takich jak: wysoki próg wejścia dla klienta, czasowe ograniczenia pakietów, presja rabatowa oraz możliwości kontroli płatności i samych trenerów.</p>
<p>Jako chyba pierwsi na rynku wyeliminowaliśmy funkcję tzw. trenera zmianowego, który chodzi po sali i doradza. Z praktyki wiemy, że jest to praca bardzo demotywująca dla samego trenera i niesie znikomą wartość dla klienta, który wymaga poświęcenia znacznie większej ilości czasu niż kilka minut na zatłoczonej sali. Obserwując branżę, widzimy że wiele podmiotów też idzie w tym kierunku.</p>
<h3>Redukuj liczby i ilości</h3>
<p>Aby wyróżnić się na rynku i móc konkurować z wielkimi klubami sieciowymi musieliśmy zdecydować się na rozwój jednego produktu, jakim w naszym przypadku są treningi personalne.</p>
<p>Aby zatrudnić wielu trenerów, którzy będą prowadzić wielu podopiecznych potrzebna jest masa przestrzeni do pracy. Osiągnęliśmy ją redukując o około 70% liczbę zajęć grupowych (sala jest dostępna dla trenerów personalnych) oraz około 70% sprzętu maszyn siłowych i cardio. Urządzenia, które zostały, w zupełności wystarczają trenerom do pracy. Przestrzeń, która dzięki temu została uwolniona, daje niegraniczone możliwości do ćwiczeń przy użyciu przyborów do prowadzenia urozmaiconych treningów z podopiecznymi.</p>
<p>Poprzez wyposażenie oraz ofertę znacznie zredukowaliśmy też liczbę klientów korzystających u nas z kart pośredników sportowych. To z kolei otworzyło miejsce dla klientów personalnych.</p>
<h3>Wzmacniaj usługi, promocję i zespół</h3>
<p>Zdecydowanie wzmocniliśmy usługę treningu personalnego oraz samego trenera. Cała komunikacja i marketing poświęcony jest aktualnie treningom personalnym. Środki finansowe i czas pracy idą właśnie w tym kierunku.</p>
<p>Procedury przepływu informacji i czasu reakcji na zgłoszenie zostały tak wzmocnione, że cały zespół jest świadomy misji i wizji firmy a zgłoszenie od momentu rejestracji do kontaktu ze strony trenera trwa maksymalnie dwa dni. Trenerzy sami projektują przestrzeń, w której pracują. Wysyłają sugestie dotyczące optymalizacji sprzętu, napraw czy przemeblowań. Finalnie to trener i klient personalny znajdują się w centrum systemu, który pracuje na rozwój głównego produktu.</p>
<p>Kilka lat temu stworzyliśmy własny system szkoleń dla trenerów personalnych w postaci rocznych, podyplomowych studiów, które odbywają się na naszym terenie. Ich prowadzącymi są nasi trenerzy i fizjoterapeuci. Dzięki temu znacznie wzrósł prestiż placówki, ale najważniejsze otworzyły się nieograniczone możliwości rekrutacji nowych i doszkalania obecnych trenerów.</p>
<h3>Stwórz</h3>
<p>Ostatnio stworzyliśmy też funkcję content-menagera, którego zadaniem jest tworzenie, „obrabianie” i publikowanie materiałów promocyjnych, bazując na wewnętrznych zasobach firmy. Wierzymy, że dzięki temu nasza komunikacja będzie jeszcze skuteczniejsza i pozwoli nam się uniezależnić od zewnętrznych agencji reklamowych.</p>
<p>Mam nadzieję, że te przykłady będą dla Was inspiracją, by pomyśleć, jak możecie uwolnić potencjał swojej organizacji. Zawsze warto zastanowić się, co możecie wyeliminować, co zredukować co wzmocnić, a co stworzyć, by dać sobie kolejną szansę na rozwój.</p>
<p><strong><em>Tomasz Gać, wiceprezes Zarządu, Trener Indywidualny Sp. z o.o.</em></strong></p>
<p><strong><em><img decoding="async" class="wp-image-20071 aligncenter" src="https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-200x300.jpg" alt="" width="146" height="219" srcset="https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-200x300.jpg 200w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-683x1024.jpg 683w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-768x1152.jpg 768w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-1024x1536.jpg 1024w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-1365x2048.jpg 1365w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-scaled.jpg 1706w" sizes="(max-width: 146px) 100vw, 146px" /></em></strong></p>
<p><em>Jest absolwentem warszawskiej AWF na kierunku trenerskim oraz Wyższej Szkoły Rehabilitacji na kierunku fizjoterapia. Ukończył także uczelnie na kierunkach biznesowych. Jako trener personalny pracuje od 2007 r. W Trener Indywidualny Health Club jest odpowiedzialny na organizację procesu treningu personalnego. Rekrutuje nowych trenerów, planuje szkolenia zespołu, optymalizuje procesy, odpowiada za marketing, komunikację i sprzedaż treningów.</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/cztery-elementy-jako-szansa-dla-rozwoju-klubu-oto-przyklad/">Cztery elementy jako szansa dla rozwoju klubu. Oto przykład</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/cztery-elementy-jako-szansa-dla-rozwoju-klubu-oto-przyklad/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Trening bywa tylko dodatkiem. Dlaczego warto o tym pamiętać?</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/trening-bywa-tylko-dodatkiem-dlaczego-warto-o-tym-pamietac/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/trening-bywa-tylko-dodatkiem-dlaczego-warto-o-tym-pamietac/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[Szymon Pewiński]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Nov 2023 06:31:20 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Strefa trenera]]></category>
		<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[strefa trenera]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=20247</guid>

					<description><![CDATA[<p>Nie dla każdego klienta trening jest najważniejszą częścią dnia. Często stanowi tylko dodatek do codzienności. Musimy o tym pamiętać. „Ważne jest dla mnie (przyp. red.) (…) zrozumienie, że nie jestem w stanie podporządkować reszty życia pod trening, a jest to dla mnie tylko dodatek”. Kilka dni temu otrzymaliśmy taki, bardzo ciekawy i trafny, wpis od [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/trening-bywa-tylko-dodatkiem-dlaczego-warto-o-tym-pamietac/">Trening bywa tylko dodatkiem. Dlaczego warto o tym pamiętać?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h2>Nie dla każdego klienta trening jest najważniejszą częścią dnia. Często stanowi tylko dodatek do codzienności. Musimy o tym pamiętać.</h2>
<p>„Ważne jest dla mnie (przyp. red.) (…) zrozumienie, że nie jestem w stanie podporządkować reszty życia pod trening, a jest to dla mnie tylko dodatek”. Kilka dni temu otrzymaliśmy taki, bardzo ciekawy i trafny, wpis od jednego z naszych nowych klientów.</p>
<p>Każdy, kto zgłasza się do nas w TI Health Club na treningi personalne, w trakcie wypełniania formularza kontaktowego, może wpisać w pole tekstowe, co jest dla niego ważne. Czasem nie ma tam nic, czasem ludzie doprecyzowują swoje problemy zdrowotne, swoje dotychczasowe doświadczenia lub cele treningowe.</p>
<h3>Gdy trening to dodatek, a nie priorytet</h3>
<p>Moim zdaniem Pan, który chce rozpocząć swoją przygodę z aktywnością fizyczną pod okiem <a href="https://fitnessbiznes.pl/skuteczna-rekrutacja-trenerow-personalnych-do-pracy-w-klubie/">profesjonalnego trenera personalnego</a>, niezwykle trafnie ujął to, co w głowie ma bardzo liczna grupa osób. Czuje ona ogromną potrzebę zadbania o swoje zdrowie przez ruch, ale ma duże obawy, czy organizacyjnie podoła.</p>
<p>Ludzie są aktywni zawodowo i rodzinnie. Mają swoje osobiste problemy i realizują swoje zainteresowania. Na pewnym etapie (oby jak najwcześniej) zaczynają odczuwać fizyczną i psychiczną potrzebę aktywności fizycznej. Wynika to z chęci zadbania o swoje zdrowie, rozładowania emocji i wielu innych fizycznych i społecznych aspektów.</p>
<p>Kontakt z trenerem, który może nadać temu procesowi ukierunkowany bieg, to świetny pomysł. Trudno natomiast oczekiwać, że od pierwszego dnia treningu taka osoba podporządkuje całe swoje dotychczasowe życie do cyklu treningowego zaproponowanego przez trenera.</p>
<p>Podopiecznym mogą i będą zdarzać się nieprzespane noce, odstępstwa od optymalnego sposobu odżywiania, brak realizacji treningowych „zadań domowych” i wreszcie spóźnienia, odwołane czy przełożone treningi.</p>
<p>Współpracuję z wieloma osobami jako trener personalny już ponad 17 lat i do głowy mi nie przyszło, żeby za takie zachowania rugać czy obrażać się na podopiecznego.</p>
<p>Oczywiście, wszystko odbywa się w ramach określonych na początku zasad współpracy, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że u aktywnego amatora, trening z trenerem będzie sprawą ważną, ale z pewnością nie priorytetową.</p>
<p>To dzięki pracy zawodowej ludzie mają możliwość inwestować w zajęcia z trenerem, a rodzina powinna być zawsze na pierwszym miejscu. Sam jestem w stanie odwołać i przełożyć absolutnie wszystko, kiedy w grę wchodzą takie kwestie.</p>
<h3>Zrozumienie kluczem dla współpracy</h3>
<p>Niestety, bywałem świadkiem sytuacji, w których dwudziestoletni trener z wyrzutem czekał na biegnącą na trening, spóźnioną mamę dwójki małych dzieci i spotkanie rozpoczynał od komentarza „powinniśmy szanować swój czas”.</p>
<p>Ustalając warunki współpracy wystarczy określić, kiedy i w jakiej formie, odwołujemy zajęcia bez konsekwencji finansowych. Warto też ustalić , że spóźnienie nie powoduje wydłużenia realizacji treningu w czasie, lecz w takiej sytuacji podopieczny, jeśli chce, może zostać w sali i wykonać pewne zadania we własnym zakresie. To takie proste!</p>
<p>Osobiście mam zasadę, że nawet spóźnionego 30 minut podopiecznego witam z uśmiechem na ustach i daję z siebie wszystko przez pozostałe pół godziny. Doceniam, że pomimo wielu problemów, o których absolutnie nie musi mi mówić w ramach wytłumaczenia, i tak do mnie dotarł. Kiedy mija ustalony czas, pytam, czy zostawić mu wskazówki do realizacji własnej, czy może musi już pędzić dalej.</p>
<p>Pamiętajcie: prawdopodobnie, gdyby nie my, to taka osoba w ogóle by się nie ruszała. Dlatego możemy być z siebie dumni, bo pomimo nie jest to optymalny system pracy, z całą pewnością zrobienie czegoś zawsze będzie lepsze niż nie zrobienie niczego.</p>
<p>Wymaga to dojrzałości z naszej strony i schowania naszego sportowego ego do kieszeni. Ale podopieczni to docenią! Mówię to z pozycji trenera z siedemnastoletnim doświadczeniem.</p>
<p><strong><em>Tomasz Gać, wiceprezes Zarządu, <a href="https://trenerindywidualny.pl/">Trener Indywidualny</a> Sp. z o.o.</em></strong></p>
<p><strong><em><img decoding="async" class="wp-image-20071 aligncenter ls-is-cached lazyloaded td-animation-stack-type0-2" src="https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-200x300.jpg" sizes="(max-width: 146px) 100vw, 146px" srcset="https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-200x300.jpg 200w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-683x1024.jpg 683w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-768x1152.jpg 768w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-1024x1536.jpg 1024w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-1365x2048.jpg 1365w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-scaled.jpg 1706w" alt="" width="146" height="219" data-src="https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-200x300.jpg" data-srcset="https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-200x300.jpg 200w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-683x1024.jpg 683w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-768x1152.jpg 768w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-1024x1536.jpg 1024w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-1365x2048.jpg 1365w, https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2023/10/Gac-Tomasz_foto-scaled.jpg 1706w" data-sizes="(max-width: 146px) 100vw, 146px" /></em></strong></p>
<p><em>Jest absolwentem warszawskiej AWF na kierunku trenerskim oraz Wyższej Szkoły Rehabilitacji na kierunku fizjoterapia. Ukończył także uczelnie na kierunkach biznesowych. Jako trener personalny pracuje od 2007 r. W Trener Indywidualny Health Club jest odpowiedzialny na organizację procesu treningu personalnego. Rekrutuje nowych trenerów, planuje szkolenia zespołu, optymalizuje procesy, odpowiada za marketing, komunikację i sprzedaż treningów.</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/trening-bywa-tylko-dodatkiem-dlaczego-warto-o-tym-pamietac/">Trening bywa tylko dodatkiem. Dlaczego warto o tym pamiętać?</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/trening-bywa-tylko-dodatkiem-dlaczego-warto-o-tym-pamietac/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>O fitnessowych trendach i innych baśniach</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Jul 2023 05:58:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Google Trends]]></category>
		<category><![CDATA[trendy]]></category>
		<category><![CDATA[wellness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=19712</guid>

					<description><![CDATA[<p>Początek wakacji. Słońce świeci. Zatem dzisiaj z przymrużeniem oka. Siłownie znowu zapełniły się po brzegi. W szczycie ubiegłego wysokiego sezonu sznur nowych klientów nie miał końca. A w klubach fitness było aż czarno od trenujących. To trafny opis, który nie raz słyszałem na mieście. Wygląda na to, że jak nigdy dotąd dbamy o swoje zdrowie, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/">O fitnessowych trendach i innych baśniach</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Początek wakacji. Słońce świeci. Zatem dzisiaj z przymrużeniem oka.<br />
Siłownie znowu zapełniły się po brzegi. W szczycie ubiegłego wysokiego sezonu sznur nowych klientów nie miał końca. A w klubach fitness było aż czarno od trenujących. To trafny opis, który nie raz słyszałem na mieście. Wygląda na to, że jak nigdy dotąd dbamy o swoje zdrowie, kondycję fizyczną i dobre samopoczucie.</p>
<p>Nikt chyba nie będzie też przeciwnego zdania. Post-pandemiczne żniwa są już za nami. Nasuwa się zatem pytanie, jakie zjawisko pozwoli branży fitness wejść na kolejne, jeszcze wyższe szczyty?</p>
<h3>Kto z was nie głosi o doniosłych trendach, przełomowych innowacjach i rewolucyjnych zmianach – nie tylko w odniesieniu do branży fitness – niech pierwszy rzuci kamieniem.</h3>
<p>Dla porządku zaznaczę, że nie mam na myśli wyłącznie zjawisk o charakterze faktycznym, które wprost wynikają z naszych liczb lub rzetelnie przeprowadzonych badań.<br />
Zdarza się przecież, że mamy do czynienia z trendami o różnych trajektoriach (choć zazwyczaj najbardziej ciekawią nas te wznoszące), które ocierają się o urojenia i fantazmaty. Z upływem czasu okazuje się nieraz, iż są one jedynie wynikiem myślenia życzeniowego, dopieszczonej retorycznie spekulacji, a nawet zręcznej manipulacji podszytej interesem gospodarczym.</p>
<p>Słyszymy i czytamy również o trendach rzekomo powszechnych, by nie rzec masowych, które po zderzeniu z nieco szerszym kontekstem kurczą się do zjawisk niszowych. Inne trendy miały być trwałe, a po czasie okazało się, że są co najwyżej zjawiskami przejściowymi – i znikają w tik-tokowym tempie by ustąpić miejsca nowym. Rynek trendów nie znosi próżni.</p>
<p>Nieraz dostrzegamy trendy nawet tam, gdzie prócz szumu w liczbach lub mediach społecznościowych żadnego ze statystycznego punktu widzenia trendu nie ma. Najlepsi w tym fachu potrafią wyprowadzić trend z jednego skromnego punktu, jednej zasłyszanej anegdoty.</p>
<p>Jeszcze inni tworzą lub zapożyczają do opisu rzekomego trendu pojęcia tak pojemne i nie dookreślone, że nie sposób się z nimi nie zgodzić. Dlatego nikogo nie powinna dziwić rosnąca liczba wyznawców górnolotnych wizji. A może po części nawet i halucynacji?<br />
Stąd potrzeba weryfikacji rzuconego pod dyskusję trendu, który nie został poparty dostatecznym materiałem empirycznym. Choć przyznać należy, że nie każdy taką potrzebę odczuwa. Ale w tym miejscu mojego dzisiejszego felietonu zupełnie niepotrzebnie wkraczam na grząski grunt, który dzieli wiedzę od wiary i wiarę od wiedzy. Dlatego niezwłocznie przechodzimy do następnego akapitu.</p>
<h2>Wznoszący trend – ten faktyczny – nie bierze się znikąd.</h2>
<p>Jest to zjawisko społeczne, a zatem zależne od zachowania większej grupy ludzi. Najprostszym, najszybszym i najtańszym – a zatem jedynie pomocniczym – miernikiem tego, czy faktycznie coś może być na rzeczy, jest względna popularność właściwych dla badanego trendu haseł. Na przykład w wyszukiwarkach internetowych.</p>
<p>Owszem – i potwierdzam to bez bicia – Google Trends jest narzędziem analitycznym o licznych ułomnościach natury metodologicznej. Nie mniej jednak względna popularność hasła „siłownia” w wyszukiwarce Google i jej zmienność w czasie tworzy, w mojej ocenie, całkiem solidne tło do dalszych dociekań wokół trendów w naszej branży i poza nią. Zwłaszcza gdy owe hasło zestawimy z hasłem „fitness”, by złapać także poszukiwaczy „klubów fitness” i „zajęć fitness”.</p>
<h3>Na podstawie danych Google Trends możemy wyprowadzić wniosek, że popularność obu haseł („siłownia”, „fitness”) rosła nieprzerwanie aż do lat 2014 – 2015. Był to okres dynamicznego rozwoju branży fitness w naszym kraju.</h3>
<p>Trwająca od kilku lat stagnacja popularności obu haseł, do tego na nieco niższym poziomie niż w okresie ich świetności, nie jest bynajmniej oznaką tego, że rynek się kurczy. Rynek dojrzał i w dużej mierze się nasycił. Potencjał do dalszego rozwoju jest mniejszy niż niegdyś. Jego eksploatacja jest trudniejsza. W ten sposób należy ten stan rzeczy interpretować.</p>
<p>Podobny przebieg krzywej (choć jest ona przesunięta w górę) tworzą wszystkie synonimy dla frazy „ćwiczenie fizyczne”. Takiej dodatniej korelacji należało się spodziewać. Ale w jednym punkcie dostrzeżemy dramatyczny rozjazd. Podczas lock-down’u popularność hasła „siłownia” spadła niemal do zera, gdy popularność wszystkiego, co wiązało się z „ćwiczeniami fizycznymi” wzniosła się na niespotykany dotąd pułap. Zaskoczenia nie ma. Takie to były czasy. Wszystko zdążyło już wrócić do normy.</p>
<p>A jak na tym – na kolanie – skalibrowanym tle wypadają inne hasła, które aktualnie władają naszą wyobraźnią i zapowiadają określone trendy?<br />
Pytanie retoryczne. Gdzie znajdziemy największą koncentrację treści wokół trendów wszelakich? Zgadza się! Na LinkedIn.</p>
<h3>W strumieniu przeróżnych postów i komentarzy w odniesieniu do szeroko pojętej aktywności fizycznej, które docierają do mnie w języku polskim, widzę przede wszystkim hiperinflację następujących anglicyzmów: wellness, wellbeing, longevity, mindfullness, stres, work-life balance, resilience, wearables – i jeszcze kilka innych.</h3>
<p>Za wszystkimi tymi hasłami kryją się mniej lub bardziej ciekawe diagnozy i prognozy. Poświęcam im swoją uwagę. Ale najwyraźniej pozostają one bez większego znaczenia poza niewielką bańką informacyjną, w której sobie tkwię – i wy zapewne też. A może się mylę.<br />
Na wykresach Google Trends nie dzieje się wiele po wpisaniu wyżej wymienionych haseł. Obraz ani drgnie nawet, kiedy je zestawiam z hasłem „gym”, a zasięg analizy ustawiam na cały świat. Jedynie na hasło „smart watch” usługa Google Trends raczy odpowiadać mi uwydatnioną krzywą. Na dodatek wznoszącą – i to zarówno dla Polski, jak i dla całego globu.</p>
<p>Może w wielu przypadkach jesteśmy jeszcze u stóp wypiętrzającej się krzywej, której jeszcze nie ma, ale już za chwilę będzie, by zobrazować nam wyraźny trend? I ja tylko się niepotrzebnie czepiam i wykazuję przy tym niepokojący brak cierpliwości? A może nie te hasła badam co trzeba? Może tak. Może nie. Kto wie.</p>
<h2>Nie bardzo lubię promować siedzący tryb życia.</h2>
<p>Ale właśnie w ofercie dla osób, które w wolnej chwili lubią sobie wygodnie zasiąść, widzę sporo znaczących zmian wpatrując się w wykresy tworzone przez Google Trends. Popularność hasła „kino” w zderzeniu z hasłem „siłownia” poleciała na łeb na szyję. Za to hasło „koncert” pnie się w górę. A hasło „gaming”? Sami przy okazji sprawdźcie.<br />
A ci bardziej aktywni? W plenerze na przykład? Jasne, popularność haseł „namiot”, „plecak” i „szlak” podlega sezonowym wahaniom, ale – i to bezsprzecznie – od kilku lat pokaźnie rośnie.</p>
<h3>Trafiony zatopiony? Czy nie pytałem na wstępie o to, co pozwoli branży fitness wejść na kolejne, jeszcze wyższe szczyty? Oto odpowiedź. Niezaprzeczalnym mega-trendem jest aktywność fizyczna w górskim plenerze – i to co sierpień!</h3>
<p>Na marginesie dopytam o emotikon, który powinienem na końcu poprzedniego zdania umieścić, aby czytelnie oznaczyć sarkazm niskich lotów. A w ostatnim akapicie już z pełną powagą.</p>
<p>Na wszelki wypadek zachowajmy w tyle głowy, że to, co policzalne, nie zawsze jest w pełni obiektywne. Ale to już zagadnienie na zupełnie inny felieton.<br />
Udanych wakacji!</p>
<p>Adam Śliwiński</p>
<p><em>Fot. Dzmitry Tselabionak/ Unsplash</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/">O fitnessowych trendach i innych baśniach</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody, nie ufaj ekspertom</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Jun 2023 13:03:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie branży]]></category>
		<category><![CDATA[Rynek i trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[branża fitness]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[nagrody]]></category>
		<category><![CDATA[naklejki]]></category>
		<category><![CDATA[program lojalnościowy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=19568</guid>

					<description><![CDATA[<p>Długi majowy weekend to umowny początek niskiego sezonu w branży fitness. Spodziewamy się wyraźnego spadku aktywności klientów, co zwykle mierzymy liczbą ich wizyt w klubie w danym okresie sprawozdawczym. Pół biedy, jeżeli częstotliwość wizyt spadnie wśród klubowiczów z rocznymi umowami członkowskimi. Gorzej, gdy zapał do ćwiczeń w klubie opuści posiadaczy kart sportowych &#8211; pisze Adam [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/">Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody, nie ufaj ekspertom</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Długi majowy weekend to umowny początek niskiego sezonu w branży fitness. Spodziewamy się wyraźnego spadku aktywności klientów, co zwykle mierzymy liczbą ich wizyt w klubie w danym okresie sprawozdawczym. Pół biedy, jeżeli częstotliwość wizyt spadnie wśród klubowiczów z rocznymi umowami członkowskimi. Gorzej, gdy zapał do ćwiczeń w klubie opuści posiadaczy kart sportowych &#8211; pisze <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-temperatura-w-klubie-fitness-a-wskazania-na-barometrze/">Adam Śliwiński</a> w swoim kolejnym felietonie &#8220;Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody, nie ufaj ekspertom&#8221;.</p>
<h3>Ale czy spadek przychodów podczas niskiego sezonu jest nieuchronny? Może mamy w szufladzie patent, który pozwoli nam skutecznie przeciwstawić się temu co rok powracającemu zjawisku?</h3>
<p>Zatem koniec kwietnia to ostatni dzwonek, by do działu marketingu skierować pytanie o to, co konkretnie należałoby zrobić, aby przeliczone na jednostki pieniężne korzyści zmasowanego działania przewyższały poniesione koszty.</p>
<h2>Nie ma cudów.</h2>
<p>Obowiązkowa burza mózgów doprowadzi jej uczestników do wspólnego przekonania, że najlepszym rozwiązaniem byłby letni program lojalnościowy. Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody – czy jakoś tak. To dobra wiadomość, że istnieje nie tylko w głowach, ale także w boju (i to wielokrotnie) sprawdzony pomysł, który w zależności od dostępnych środków, doświadczenia i zdolności technologicznych może zostać wdrożony w różnoraki sposób.</p>
<h2>Ale jest też i zła wiadomość.</h2>
<p>I nie jest to bynajmniej wiedza tajemna. Nasi pokładowi specjaliści od marketingu i zaprzyjaźnieni z nimi konsultanci od wszystkiego – po prostu się mylą – zwłaszcza gdy zgadują. Ich przewidywania co do skuteczności kampanii marketingowych, w tym programów lojalnościowych, bywają nadmiernie optymistyczne.</p>
<h3>Kilka lat temu przeprowadzone zostało badanie* z udziałem ponad 61 tysięcy klientów amerykańskiej sieci klubów 24 Hour Fitness (wówczas 450 klubów i łącznie 4 miliony klubowiczów). Analizie poddano szereg wariantów dość uniwersalnego w swoim działaniu programu skrojonego pod zwiększenie liczby wizyt w klubie.</h3>
<p>Przed rozpoczęciem badania niemal 550 ekspertów podzieliło się swoimi przewidywaniami co do skuteczności poszczególnych wariantów. Każdy z nich ocenił trzy losowo wybrane warianty programu. Po zakończeniu i podsumowaniu badania okazało się, że eksperci przeszacowali faktyczny wpływ programu lojalnościowego na zachowanie klientów. I to aż dziewięciokrotnie!<br />
Jedni pewnie wpadną w szok i niedowierzanie. Inni nie znajdą w przedstawionych wynikach badania żadnej anomalii.</p>
<h2>Podstawowa konstrukcja badanego programu lojalnościowego składała się z trzech elementów:</h2>
<ol>
<li>proces rejestracji wraz z koniecznością stworzenia indywidualnego terminarza treningowego,</li>
<li>mechanizm regularnych powiadomień i przypomnień o zaplanowanych treningach,<br />
oraz</li>
<li>warunkowy system punktowy.</li>
</ol>
<p>Badacze zaprojektowali łącznie 53 mniej lub bardziej zbliżonych do siebie wariantów programu. Różnice między nimi polegały przede wszystkim na zmianach w częstotliwości wysyłanych treści, ich formie i zawartości oraz sposobie punktacji.</p>
<p>Do każdego wariantu zostało przypisanych po (średnio) 1.062 uczestników. Średni wiek uczestników badania wynosił 39 lat. Kobiety stanowiły 2/3 badanych uczestników. Długość członkostwa przed rozpoczęciem badania wynosiła w przeliczeniu na średnią wartość prawie 9 miesięcy. A w okresie 4 tygodni przed badaniem aktywność uczestników wynosiła w przeliczeniu na głowę 1,3 wejść do klubu w tygodniu (odpowiednio 5,7 wejść w miesiącu).</p>
<p>Punktem odniesienia w ocenie skuteczności poszczególnych wariantów była grupa kontrolna, której każdy z 4.992 uczestników otrzymał po 1.500 punktów podczas rejestracji, co odpowiadało oczekiwanej liczbie uzyskanych punktów w okresie trwania całego programu. Zostali oni zachęceni do zbierania kolejnych. Ponadto dowiedzieli się oni, zresztą podobnie jak wszyscy pozostali uczestnicy badania i to niezależnie od wariantu, że wymiana punktów na rabat w sklepie internetowym Amazon może nastąpić dopiero po przekroczeniu progu 7.000 punktów (równowartość 5 dolarów). I to by było na tyle. Kontakt grupy kontrolnej z organizatorem programu na tym się urywał.</p>
<h2>I co się po czterech tygodniach miało okazać?</h2>
<p>Niecała połowa poddanych badaniu wariantów programu lojalnościowego (24 z 53) doprowadziła do istotnego – ze statystycznego punktu widzenia – wzrostu tygodniowej liczby wejść do klubu w wymiarze od 0,14 do 0,40 dodatkowych wejść, co odpowiadało wzrostowi w przedziale od 9% do 27% w porównaniu z grupą kontrolną. Skutek wszystkich wariantów łącznie wyniósł 0,15 dodatkowych wejść w tygodniu względem obserwacji w grupie kontrolnej.</p>
<p>Wszystko jedno czy wynik ten uznamy za skromny czy też niezły. Istotne jest, że przewidywania ekspertów obiecały nam około 1,5 dodatkowych wejść w tygodniu. Spodziewali się oni, w uproszczeniu, rewolucyjnej wręcz zmiany w postaci więcej niż podwojenia średniej tygodniowej liczby wejść do klubu w porównaniu z okresem sprzed wprowadzenia programu lojalnościowego.</p>
<p>Uczestnicy zwycięskiego wariantu otrzymali 100 punktów za rejestrację oraz po 300 punktów za każdą wizytę w klubie, o ile termin wizyty był zbieżny z terminarzem. Punktacja za planowaną wizytę rosła do 425 punktów, jeżeli uczestnik powracał do klubu po opuszczeniu wcześniejszej zaplanowanej wizyty. Wizyta w każdym innym terminie uprawniała do 150 punktów. Ponadto uczestnicy otrzymywali przypomnienia na 30 minut przed zaplanowanym treningiem oraz łącznie po 8 wiadomości podczas 4-tygodniowego programu, które odliczały czas do zakończenia programu i przypominały o zasadach przyznawania punktów.</p>
<p>Wszystko to sprawiło, że efekt najskuteczniejszego wariantu programu wyniósł 0,40 dodatkowych wejść w tygodniu. Ale i tak ów wynik znajdował się znacznie poniżej oczekiwań ekspertów.</p>
<p>Można się faktycznie zdziwić, ale to w cale nie w wyżej opisanym wariancie eksperci pokładali największe nadzieje. Stawiali oni na wariant, którego skuteczność w ostatecznym rozrachunku okazała się być zerowa w porównaniu z grupą kontrolną, mimo iż przewidywania oscylowały wokół 1,84 dodatkowych wejść w tygodniu. Nie wiadomo z jakiego powodu, ale tkwili oni najwyraźniej w błędnym przekonaniu, że przyznawanie punktów za żelazną dyscyplinę wystarczy aby uzyskać największe efekty nawet jeśli nagroda będzie skromna.</p>
<h2>Rozjazd jest piorunujący.</h2>
<p>I na tym poprzestanę. Nie chcę się nad ekspertami dalej pastwić. Skądinąd sam się przecież do nich zaliczam. Choć bardziej ciągnie mnie do podejmowania decyzji niż do ich podpowiadania. Zresztą nie w tym jest rzecz.<br />
To, że przewidywania, na przykład ekonomistów, bardzo często dramatycznie odbiegają od faktycznych pomiarów obserwowanych społecznych zjawisk, nie rodzi jakiegoś szczególnego zdziwienia. Dlaczego w branży fitness miałoby być inaczej.</p>
<p>W każdym razie sprawy mocno się komplikują, gdy traktujemy głos ekspertów jak objawienie. Wówczas zupełnie niepotrzebnie wystawiamy się na nadmierne ryzyko. Na szczęcie profilaktyka jest w zasięgu ręki. Wystarczy wykazać się zdroworozsądkowym sceptycyzmem w odniesieniu do stawianych przez ekspertów zarówno prognoz, jak i diagnoz. Hope for the best and be prepared for the worst.</p>
<p>* <a href="https://www.nature.com/articles/s41586-021-04128-4"><em>https://www.nature.com/articles/s41586-021-04128-4</em></a></p>
<p><em>Fot. Towfiqu Barbhuiya/ Unsplash</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/">Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody, nie ufaj ekspertom</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Adam Śliwiński: Anomalie i manipulacje</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 May 2023 07:46:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie branży]]></category>
		<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[piszą dla nas]]></category>
		<category><![CDATA[Total Fitness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=19359</guid>

					<description><![CDATA[<p>Każdy z nas przetwarza duże ilości danych. I jeżeli nawet o naszych fitness-biznesach wiemy już całkiem sporo, to o naszym bezpośrednim otoczeniu rynkowym – jako branża – wiemy wciąż zaskakująco niewiele &#8211; pisze w swoim pierwszym felietonie dla fitnessbiznes.pl Adam Śliwiński. Post hoc ergo propter hoc?* Dane empiryczne, o ile mamy do nich dostęp, możemy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/">Adam Śliwiński: Anomalie i manipulacje</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy z nas przetwarza duże ilości danych. I jeżeli nawet o naszych fitness-biznesach wiemy już całkiem sporo, to o naszym bezpośrednim otoczeniu rynkowym – jako branża – wiemy wciąż zaskakująco niewiele &#8211; pisze w swoim pierwszym felietonie dla fitnessbiznes.pl <strong>Adam Śliwiński</strong>.</p>
<h2>Post hoc ergo propter hoc?*</h2>
<p>Dane empiryczne, o ile mamy do nich dostęp, możemy poddać najpierw analizie a następnie interpretacji. I to na różne sposoby, odkrywając przeróżne prawidłowości, wpadając przy tym także w liczne pułapki natury metodycznej i kognitywnej oraz dochodząc nieraz do sprzecznych ze sobą wniosków. Ale mimo tego zawsze będziemy o krok lub dwa bliżej zrozumienia ulotnej rzeczywistości.</p>
<p>Jest także miejsce na odmienne podejście. Dostępne dane możemy zawsze zupełnie zignorować i odłożyć do szuflady z napisem &#8220;anomalie i manipulacje&#8221;. Zwłaszcza, gdy nie idą one w parze z naszymi przekonaniami. I nie jest to wcale jakaś niszowa, nieoświecona praktyka.</p>
<p>Nie mając żadnych liczb o nurtującym nas zagadnieniu, co też się przecież zdarza, możemy sobie jedynie pospekulować, usiłując przekonać najpierw siebie, a następnie innych do swoich intuicyjnych i – wprost rzecz ujmując – całkowicie nieuzasadnionych domysłów opartych na przypuszczeniach. Warto jednak zauważyć, że intuicji i spekulacji nie sposób odmówić wewnętrznej spójności, a od czasu do czasu (o dziwo) niezłej trafności co do wyjaśnianych lub przewidywanych przez nie zjawisk – wszak jest to wówczas wynik czysto przypadkowy.</p>
<p>Każdy z nas przetwarza duże ilości danych. I jeżeli nawet o naszych fitness-biznesach wiemy już całkiem sporo, to o naszym bezpośrednim otoczeniu rynkowym – jako branża – wiemy wciąż zaskakująco niewiele. A owe otoczenie to znacznie szerszy kadr o większej rozdzielczości niż to, co były i są w stanie uchwycić coroczne raporty firmy konsultingowej Deloitte, bieżące działania Polskiej Federacji Fitness oraz doraźne prezentacje i dyskusje prowadzone podczas coraz to rzadziej organizowanych wydarzeń branżowych.</p>
<p>Ten mało satysfakcjonujący stan rzeczy pobudza naszą intuicję i prowadzi do spekulacji na temat tego, jak wygląda branża fitness, co się na nią składa, jak i wskutek czego się zmienia. Albo co decyduje o tym, w jaki sposób, jak często i gdzie swój wolny czas spędzają osoby z różnych grup demograficznych – ci bardziej aktywni, i ci mniej. Oraz dlaczego dzieje się to wszystko zupełnie nie po myśli ekspertów.</p>
<h3>Brak danych to próżnia, którą swobodnie wypełniamy zbiorem luźnych obserwacji, anegdot, plotek, szumem informacyjnym, może nawet jakimś podręcznikowym dogmatem czy też ezoteryką, a także, najzwyczajniej w świecie własnym interesem gospodarczym.</h3>
<p>Na podstawie takiej mieszanki spekulujemy sobie do woli i – w tym miejscu wyróżnię jedynie dwie skrajności z tego samego bieguna – doszukujemy się zależności przyczynowo-skutkowej w zwykłym następstwie dwóch zdarzeń w czasie. Albo kręcimy się w kółko wyprowadzając wniosek w oparciu o wątpliwą przesłankę by następnie uzasadnić ową przesłankę powołując się na wyprowadzony na jej podstawie wniosek.</p>
<p>Na szczęście branża fitness dojrzewa i podlega profesjonalizacji (w przyszłości może nawet i lepszej samoorganizacji?). Po części w wyniku jej konsolidacji, po części za sprawą transferu doświadczonych zawodniczek i zawodników z innych branż. Po części wskutek upływu czasu. Po zakończeniu misji o kryptonimie Total Fitness i siedząc sobie teraz z dala od jakiegokolwiek steru, mam ten komfort, by się temu zjawisku poprzyglądać nieco uważniej, zupełnie bez uprzedzeń wynikających z przynależności plemiennej – choć niekoniecznie bezczynnie.</p>
<p>Oto jedna z moich wypoczynkowych aktywności. Zamierzam od czasu do czasu, może nawet z jakąś odczuwalną regularnością, umieszczać swoje felietony na stronie fitnessbiznes.pl (co i dzisiaj premierowo czynię), i to – uwaga groźba, ale na szczęście niekaralna – z właściwym dla siebie epistemologicznym zacięciem. Po co? Rzadziej będę was w najbliższych miesiącach widywał. To sobie chociaż popiszę, a wy poczytacie, jeżeli zechcecie. Podzielę się z wami – w ten nowy dla mnie sposób – swoim punktem widzenia, zwykle sceptycznym choć zawsze empirycznym.</p>
<p>Będę korzystał z licznych (choć nie zawsze przepastnych) zasobów danych, które znajdują się z dala od rodzimej branży fitness, a których znaczenia w całym tym codziennym pośpiechu nie zawsze dostrzegamy. Może nawet znajdziemy okazję, by się ze sobą konstruktywnie pospierać co do interpretacji tych danych? Ale nic na siłę. Zawsze można przecież otworzyć szufladę z napisem &#8220;anomalie i manipulacje&#8221; i wypełnić ją po brzegi.</p>
<h2>O Adamie Śliwińskim</h2>
<p>Od ponad 10 lat w branży fitness. Najpewniej w tej branży pozostanie. Obecnie odpoczywa. I kto wie, na jakie pomysły w przyszłości się porwie. Przedstawiciel zdroworozsądkowego nonkonformizmu. Pogromca dogmatów. Pragmatyk.</p>
<p>*<em>Post hoc ergo propter hoc? [tłum. Po, a więc&nbsp; tego powodu] &#8211; błąd w rozumowaniu, który polega na przekonaniu co do związku przyczynowego między dwoma zdarzeniami jedynie na podstawie faktu, że nastąpiły one po sobie. [Źródło: Encyklopedia PWN]</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/">Adam Śliwiński: Anomalie i manipulacje</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
