<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Adam Śliwiński - Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</title>
	<atom:link href="https://fitnessbiznes.pl/tag/adam-sliwinski/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://fitnessbiznes.pl/tag/adam-sliwinski/</link>
	<description>Portal B2B adresowany do kadry zarządzającej oraz do właścicieli klubów fitness, hoteli ze strefą wellness &#38; spa, do deweloperów, a także inwestorów.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 04 Jul 2023 06:07:57 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.5.4</generator>

<image>
	<url>https://fitnessbiznes.pl/wp-content/uploads/2020/05/asassasaasda.jpg</url>
	<title>Adam Śliwiński - Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</title>
	<link>https://fitnessbiznes.pl/tag/adam-sliwinski/</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>O fitnessowych trendach i innych baśniach</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Jul 2023 05:58:35 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[Google Trends]]></category>
		<category><![CDATA[trendy]]></category>
		<category><![CDATA[wellness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=19712</guid>

					<description><![CDATA[<p>Początek wakacji. Słońce świeci. Zatem dzisiaj z przymrużeniem oka. Siłownie znowu zapełniły się po brzegi. W szczycie ubiegłego wysokiego sezonu sznur nowych klientów nie miał końca. A w klubach fitness było aż czarno od trenujących. To trafny opis, który nie raz słyszałem na mieście. Wygląda na to, że jak nigdy dotąd dbamy o swoje zdrowie, [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/">O fitnessowych trendach i innych baśniach</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Początek wakacji. Słońce świeci. Zatem dzisiaj z przymrużeniem oka.<br />
Siłownie znowu zapełniły się po brzegi. W szczycie ubiegłego wysokiego sezonu sznur nowych klientów nie miał końca. A w klubach fitness było aż czarno od trenujących. To trafny opis, który nie raz słyszałem na mieście. Wygląda na to, że jak nigdy dotąd dbamy o swoje zdrowie, kondycję fizyczną i dobre samopoczucie.</p>
<p>Nikt chyba nie będzie też przeciwnego zdania. Post-pandemiczne żniwa są już za nami. Nasuwa się zatem pytanie, jakie zjawisko pozwoli branży fitness wejść na kolejne, jeszcze wyższe szczyty?</p>
<h3>Kto z was nie głosi o doniosłych trendach, przełomowych innowacjach i rewolucyjnych zmianach – nie tylko w odniesieniu do branży fitness – niech pierwszy rzuci kamieniem.</h3>
<p>Dla porządku zaznaczę, że nie mam na myśli wyłącznie zjawisk o charakterze faktycznym, które wprost wynikają z naszych liczb lub rzetelnie przeprowadzonych badań.<br />
Zdarza się przecież, że mamy do czynienia z trendami o różnych trajektoriach (choć zazwyczaj najbardziej ciekawią nas te wznoszące), które ocierają się o urojenia i fantazmaty. Z upływem czasu okazuje się nieraz, iż są one jedynie wynikiem myślenia życzeniowego, dopieszczonej retorycznie spekulacji, a nawet zręcznej manipulacji podszytej interesem gospodarczym.</p>
<p>Słyszymy i czytamy również o trendach rzekomo powszechnych, by nie rzec masowych, które po zderzeniu z nieco szerszym kontekstem kurczą się do zjawisk niszowych. Inne trendy miały być trwałe, a po czasie okazało się, że są co najwyżej zjawiskami przejściowymi – i znikają w tik-tokowym tempie by ustąpić miejsca nowym. Rynek trendów nie znosi próżni.</p>
<p>Nieraz dostrzegamy trendy nawet tam, gdzie prócz szumu w liczbach lub mediach społecznościowych żadnego ze statystycznego punktu widzenia trendu nie ma. Najlepsi w tym fachu potrafią wyprowadzić trend z jednego skromnego punktu, jednej zasłyszanej anegdoty.</p>
<p>Jeszcze inni tworzą lub zapożyczają do opisu rzekomego trendu pojęcia tak pojemne i nie dookreślone, że nie sposób się z nimi nie zgodzić. Dlatego nikogo nie powinna dziwić rosnąca liczba wyznawców górnolotnych wizji. A może po części nawet i halucynacji?<br />
Stąd potrzeba weryfikacji rzuconego pod dyskusję trendu, który nie został poparty dostatecznym materiałem empirycznym. Choć przyznać należy, że nie każdy taką potrzebę odczuwa. Ale w tym miejscu mojego dzisiejszego felietonu zupełnie niepotrzebnie wkraczam na grząski grunt, który dzieli wiedzę od wiary i wiarę od wiedzy. Dlatego niezwłocznie przechodzimy do następnego akapitu.</p>
<h2>Wznoszący trend – ten faktyczny – nie bierze się znikąd.</h2>
<p>Jest to zjawisko społeczne, a zatem zależne od zachowania większej grupy ludzi. Najprostszym, najszybszym i najtańszym – a zatem jedynie pomocniczym – miernikiem tego, czy faktycznie coś może być na rzeczy, jest względna popularność właściwych dla badanego trendu haseł. Na przykład w wyszukiwarkach internetowych.</p>
<p>Owszem – i potwierdzam to bez bicia – Google Trends jest narzędziem analitycznym o licznych ułomnościach natury metodologicznej. Nie mniej jednak względna popularność hasła „siłownia” w wyszukiwarce Google i jej zmienność w czasie tworzy, w mojej ocenie, całkiem solidne tło do dalszych dociekań wokół trendów w naszej branży i poza nią. Zwłaszcza gdy owe hasło zestawimy z hasłem „fitness”, by złapać także poszukiwaczy „klubów fitness” i „zajęć fitness”.</p>
<h3>Na podstawie danych Google Trends możemy wyprowadzić wniosek, że popularność obu haseł („siłownia”, „fitness”) rosła nieprzerwanie aż do lat 2014 – 2015. Był to okres dynamicznego rozwoju branży fitness w naszym kraju.</h3>
<p>Trwająca od kilku lat stagnacja popularności obu haseł, do tego na nieco niższym poziomie niż w okresie ich świetności, nie jest bynajmniej oznaką tego, że rynek się kurczy. Rynek dojrzał i w dużej mierze się nasycił. Potencjał do dalszego rozwoju jest mniejszy niż niegdyś. Jego eksploatacja jest trudniejsza. W ten sposób należy ten stan rzeczy interpretować.</p>
<p>Podobny przebieg krzywej (choć jest ona przesunięta w górę) tworzą wszystkie synonimy dla frazy „ćwiczenie fizyczne”. Takiej dodatniej korelacji należało się spodziewać. Ale w jednym punkcie dostrzeżemy dramatyczny rozjazd. Podczas lock-down’u popularność hasła „siłownia” spadła niemal do zera, gdy popularność wszystkiego, co wiązało się z „ćwiczeniami fizycznymi” wzniosła się na niespotykany dotąd pułap. Zaskoczenia nie ma. Takie to były czasy. Wszystko zdążyło już wrócić do normy.</p>
<p>A jak na tym – na kolanie – skalibrowanym tle wypadają inne hasła, które aktualnie władają naszą wyobraźnią i zapowiadają określone trendy?<br />
Pytanie retoryczne. Gdzie znajdziemy największą koncentrację treści wokół trendów wszelakich? Zgadza się! Na LinkedIn.</p>
<h3>W strumieniu przeróżnych postów i komentarzy w odniesieniu do szeroko pojętej aktywności fizycznej, które docierają do mnie w języku polskim, widzę przede wszystkim hiperinflację następujących anglicyzmów: wellness, wellbeing, longevity, mindfullness, stres, work-life balance, resilience, wearables – i jeszcze kilka innych.</h3>
<p>Za wszystkimi tymi hasłami kryją się mniej lub bardziej ciekawe diagnozy i prognozy. Poświęcam im swoją uwagę. Ale najwyraźniej pozostają one bez większego znaczenia poza niewielką bańką informacyjną, w której sobie tkwię – i wy zapewne też. A może się mylę.<br />
Na wykresach Google Trends nie dzieje się wiele po wpisaniu wyżej wymienionych haseł. Obraz ani drgnie nawet, kiedy je zestawiam z hasłem „gym”, a zasięg analizy ustawiam na cały świat. Jedynie na hasło „smart watch” usługa Google Trends raczy odpowiadać mi uwydatnioną krzywą. Na dodatek wznoszącą – i to zarówno dla Polski, jak i dla całego globu.</p>
<p>Może w wielu przypadkach jesteśmy jeszcze u stóp wypiętrzającej się krzywej, której jeszcze nie ma, ale już za chwilę będzie, by zobrazować nam wyraźny trend? I ja tylko się niepotrzebnie czepiam i wykazuję przy tym niepokojący brak cierpliwości? A może nie te hasła badam co trzeba? Może tak. Może nie. Kto wie.</p>
<h2>Nie bardzo lubię promować siedzący tryb życia.</h2>
<p>Ale właśnie w ofercie dla osób, które w wolnej chwili lubią sobie wygodnie zasiąść, widzę sporo znaczących zmian wpatrując się w wykresy tworzone przez Google Trends. Popularność hasła „kino” w zderzeniu z hasłem „siłownia” poleciała na łeb na szyję. Za to hasło „koncert” pnie się w górę. A hasło „gaming”? Sami przy okazji sprawdźcie.<br />
A ci bardziej aktywni? W plenerze na przykład? Jasne, popularność haseł „namiot”, „plecak” i „szlak” podlega sezonowym wahaniom, ale – i to bezsprzecznie – od kilku lat pokaźnie rośnie.</p>
<h3>Trafiony zatopiony? Czy nie pytałem na wstępie o to, co pozwoli branży fitness wejść na kolejne, jeszcze wyższe szczyty? Oto odpowiedź. Niezaprzeczalnym mega-trendem jest aktywność fizyczna w górskim plenerze – i to co sierpień!</h3>
<p>Na marginesie dopytam o emotikon, który powinienem na końcu poprzedniego zdania umieścić, aby czytelnie oznaczyć sarkazm niskich lotów. A w ostatnim akapicie już z pełną powagą.</p>
<p>Na wszelki wypadek zachowajmy w tyle głowy, że to, co policzalne, nie zawsze jest w pełni obiektywne. Ale to już zagadnienie na zupełnie inny felieton.<br />
Udanych wakacji!</p>
<p>Adam Śliwiński</p>
<p><em>Fot. Dzmitry Tselabionak/ Unsplash</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/">O fitnessowych trendach i innych baśniach</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/o-fitnessowych-trendach-i-innych-basniach/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Dlaczego chodzenie ma przyszłość, czyli nauka w pogoni za marketingiem</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/dlaczego-chodzenie-ma-przyszlosc-czyli-nauka-w-pogoni-za-marketingiem/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/dlaczego-chodzenie-ma-przyszlosc-czyli-nauka-w-pogoni-za-marketingiem/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 20 Jun 2023 07:47:25 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Badania i analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Ludzie branży]]></category>
		<category><![CDATA[Rynek i trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[10000 kroków]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[badania]]></category>
		<category><![CDATA[chodzenie]]></category>
		<category><![CDATA[spacer]]></category>
		<category><![CDATA[wysiłek fizyczny]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=19646</guid>

					<description><![CDATA[<p>„Chodzenie ma w sobie coś, co pobudza i ożywia mą myśl” pisał w swoich &#8220;Wyznaniach&#8221; wielki filozof oświecenia Jan Jakub Rousseau. „Jak najmniej siedzieć; nie wierzyć żadnej myśli, która urodziła się nie na wolnym powietrzu i przy swobodnym ruchu.” To z kolei już filozof-piechur Fryderyk Nietzsche &#8211; pisze w swoim felietonie Adam Śliwiński. W międzyczasie [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/dlaczego-chodzenie-ma-przyszlosc-czyli-nauka-w-pogoni-za-marketingiem/">Dlaczego chodzenie ma przyszłość, czyli nauka w pogoni za marketingiem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>„Chodzenie ma w sobie coś, co pobudza i ożywia mą myśl” pisał w swoich &#8220;Wyznaniach&#8221; wielki filozof oświecenia Jan Jakub Rousseau. „Jak najmniej siedzieć; nie wierzyć żadnej myśli, która urodziła się nie na wolnym powietrzu i przy swobodnym ruchu.” To z kolei już filozof-piechur Fryderyk Nietzsche &#8211; pisze w swoim <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/">felietonie Adam Śliwiński.</a></p>
<p>W międzyczasie udało się nauce potwierdzić, i to poza wszelką wątpliwość, że regularne chodzenie nie tylko ma korzystny wpływ na kondycję naszej głowy, ale również – jako jedna z wielu możliwych form aktywności fizycznej – na pozostałe części ludzkiego organizmu. Stąd już całkiem niedaleko do racjonalnego przypuszczenia, że siedem tysięcy kroków jest lepsze niż sześć tysięcy. Aczkolwiek sześć tysięcy kroków też może być dobre. Pewnie będzie lepsze od pięciu tysięcy.</p>
<h2>Dziarski marsz czy leniwy spacerek?</h2>
<p>Styl jest drugorzędny. Ogólnie chodzi o liczbę kroków. Czym więcej ich dziennie wykonamy, tym lepiej. Ale też bez przesady. Ważny jest też przecież umiar. Do czego bodaj jako pierwszy przekonywał nas sam Hipokrates.<br />
Tylko skąd – na wszystkich filozofów – wzięła się zaskakująco precyzyjna i przy tym okrągłoliczbowa zasada 10.000 kroków dziennie?</p>
<p>Otóż wszystkie ślady prowadzą do speców od marketingu, którzy potrafią wyprzedzić naukę, ale poniekąd także do samej nauki, która od czasu do czasu goni za marketingiem.<br />
Czy „Manpo-kei” coś komuś mówi? Czy ktoś kiedyś coś słyszał o japońskiej firmie Yamasa Tokei?</p>
<p>Pierwszy na świecie komercyjny krokomierz został wprowadzony na masowy rynek w 1965 roku – właśnie przez firmę Yamasa Tokei. Był to brelok o konstrukcji zbliżonej do kieszonkowego zegarka, dostępny w czerwonym, kremowym lub czarnym kolorze. Długa wskazówka odliczała na tarczy kroki do tysiąca. Zaś krótka wskazówka zliczała poszczególne tysiące aż do dziesięciu. Stąd 10.000 kroków.</p>
<p>Ta okrągła liczba jest nie tylko konsekwencją konstrukcyjnych założeń poczynionych przez japońskich inżynierów. Już chwilę wcześniej, bo w ramach kampanii społecznych, które poprzedzały olimpiadę organizowaną w Tokio w 1964 roku, specjaliści od zdrowia publicznego przekonywali w oparciu o dość swobodnie dobraną liczbę, że 10.000 kroków to idealny codzienny cel, by chronić swoje zdrowie i uzyskać trwałą sprawność fizyczną.<br />
Takiego pięknego podania na tacy pomysłu żaden dział marketingu nie może zmarnować. Nazwa handlowa „Manpo-kei” to w wolnym tłumaczeniu nic innego jak „Dziesięć-tysięcy-kroków-mierz”.</p>
<p>Pół stulecia później możemy śmiało stwierdzić, że magiczny próg 10.000 kroków – i to do przebycia każdego dnia – gdzieś po drodze przeobraził się (czy też został przeobrażony) ze zręcznego reklamowego chwytu we wszechobecny fitnessowy dogmat. Czystą herezją byłaby dzisiaj już sama myśl o usunięciu aplikacji z telefonu tylko dlatego, że zbyt często otrzymujemy irytujące powiadomienie o tym, jak długi dystans dzieli nas jeszcze od codziennego zbawienia.</p>
<h2>Co na to nauka?</h2>
<p>Powszechnie stosowane rekomendacje w sferze aktywności fizycznej zwykle opierają się na obserwacjach, gdzie zasadniczą zmienną jest czas a nie liczba powtórzeń określonego ćwiczenia lub pojedynczego ruchu, na przykład kroków. W uproszczeniu, ale w zgodzie z najlepszą wiedzą przyjmujemy, że umiarkowana aktywność fizyczna w wymiarze od 150 do 300 minut w tygodniu lub intensywny wysiłek w wymiarze od 75 do 150 minut w tym samym przedziale czasowym prowadzi do wydłużenia oczekiwanej długości życia o półtora roku w porównaniu ze wskaźnikiem statystycznym dla danej populacji – o ile trzymamy się tej rekomendacji przez całą dekadę.</p>
<p>Dopiero na przestrzeni kilku ubiegłych lat naukowcy byli w stanie zebrać i przeanalizować wystarczająco obszerną bazę danych, aby poddać dogłębnej analizie odwrotny wpływ liczby dziennie wykonanych kroków na śmiertelność i na tej podstawie wyprowadzić miarodajne wnioski. Wiąże się to z dostatecznym upowszechnieniem krokomierzy i akcelerometrów, co z kolei w dużej mierze jest zasługą sprawnego marketingu – zwłaszcza firm technologicznych.</p>
<p>Dyskutowana szeroko – także w programach śniadaniowych – publikacja naukowa z 2022 roku* na podstawie analizy danych z 15 przeprowadzonych wcześniej badań dla łącznie ponad 47 tysięcy dorosłych osób z 40 krajów potwierdza krzywolinijny związek w postaci malejącego ryzyka zgonu wraz z rosnącą liczbą wykonanych dziennie kroków.</p>
<p>Zauważyć jednak należy, że wśród osób w wieku do 60. roku życia owa krzywa ulega wypłaszczeniu w przedziale 8 – 10 tysięcy kroków dziennie. W przypadku osób powyżej 60. roku życia owe wypłaszczenie pojawia się już w przedziale 6 – 8 tysięcy kroków. Owszem, dalszy spadek ryzyka występuje z każdym dodatkowym krokiem ponad górną granicę obu wskazanych przedziałów. Ale już nie liczba kroków decyduje o dynamice lecz wiek. Czym wyższy, tym większe korzyści – choć już bardzo skromne w porównaniu z pokaźnym zakrzywieniem linii na odcinku pierwszych kliku tysięcy kroków. Dla porządku dodam, że tempo chodzenia pozostaje bez jednoznacznego wpływu na krzywą.</p>
<p>Autorzy przedmiotowej publikacji wskazują ponadto na arcyciekawą współwystępującą zależność. Różnica w ocenie ryzyka zgonu między krótkim dziennym dystansem a długim odpowiada różnicy między umiarkowanym wysiłkiem fizycznym a intensywnym. W obu przypadkach ryzyko zgonu spada o 50-60%, gdy decydujemy się przemaszerować długi dystans, a nie krótki lub wybieramy intensywny wysiłek w miejsce umiarkowanego.<br />
No dobrze.</p>
<h2>Ale jaki płynie z tego wszystkiego wniosek?</h2>
<p>Zasada 10.000 kroków dziennie, choć pierwotnie zupełnie intuicyjna i sformułowana na potrzeby promocyjno-komercyjne, jest z empirycznego punktu widzenia całkiem dobrą, a przy tym szalenie prostą heurystyką i to dla większej części populacji. W tym akurat przypadku nauka dogoniła marketing.</p>
<p>Ale znane są też przypadki, gdy powszechne przekonania i przeróżne obietnice przeróżnych firm okazują się stać w wyraźnej sprzeczności z nauką. Zajmujący się biologią ewolucyjną Daniel Lieberman jest jednym z głośniejszych popularyzatorów naukowej wiedzy o aktywności fizycznej. Jego specjalizacją jest bieganie. Warto zapoznać się z jego zdaniem na temat rzekomych innowacji na sklepowej półce z butami sportowymi. Może przy innej okazji zrecenzuję jego sztandarową popularnonaukową książkę pod tytułem Exercised.</p>
<p>Aktualnie w branży fitness na fali wznoszącej widzę przepastny zbiór przeróżnych porad i zasad, który pod chwytliwymi pojęciami „wellness” i „longevity” szybuje sobie w przestworzach obietnic marketingowych. Sam jestem ciekaw, które z licznych, w tym śmiałych i bez wątpienia przykuwających uwagę twierdzeń przetrwają czołowe zderzenie z metodą naukową.</p>
<p>*<em> https://www.thelancet.com/journals/lanpub/article/PIIS2468-2667(21)00302-9/fulltextz<br />
Fot. Nick Page/ Unsplash</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/dlaczego-chodzenie-ma-przyszlosc-czyli-nauka-w-pogoni-za-marketingiem/">Dlaczego chodzenie ma przyszłość, czyli nauka w pogoni za marketingiem</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/dlaczego-chodzenie-ma-przyszlosc-czyli-nauka-w-pogoni-za-marketingiem/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody, nie ufaj ekspertom</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Jun 2023 13:03:30 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie branży]]></category>
		<category><![CDATA[Rynek i trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[branża fitness]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[nagrody]]></category>
		<category><![CDATA[naklejki]]></category>
		<category><![CDATA[program lojalnościowy]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=19568</guid>

					<description><![CDATA[<p>Długi majowy weekend to umowny początek niskiego sezonu w branży fitness. Spodziewamy się wyraźnego spadku aktywności klientów, co zwykle mierzymy liczbą ich wizyt w klubie w danym okresie sprawozdawczym. Pół biedy, jeżeli częstotliwość wizyt spadnie wśród klubowiczów z rocznymi umowami członkowskimi. Gorzej, gdy zapał do ćwiczeń w klubie opuści posiadaczy kart sportowych &#8211; pisze Adam [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/">Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody, nie ufaj ekspertom</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Długi majowy weekend to umowny początek niskiego sezonu w branży fitness. Spodziewamy się wyraźnego spadku aktywności klientów, co zwykle mierzymy liczbą ich wizyt w klubie w danym okresie sprawozdawczym. Pół biedy, jeżeli częstotliwość wizyt spadnie wśród klubowiczów z rocznymi umowami członkowskimi. Gorzej, gdy zapał do ćwiczeń w klubie opuści posiadaczy kart sportowych &#8211; pisze <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-temperatura-w-klubie-fitness-a-wskazania-na-barometrze/">Adam Śliwiński</a> w swoim kolejnym felietonie &#8220;Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody, nie ufaj ekspertom&#8221;.</p>
<h3>Ale czy spadek przychodów podczas niskiego sezonu jest nieuchronny? Może mamy w szufladzie patent, który pozwoli nam skutecznie przeciwstawić się temu co rok powracającemu zjawisku?</h3>
<p>Zatem koniec kwietnia to ostatni dzwonek, by do działu marketingu skierować pytanie o to, co konkretnie należałoby zrobić, aby przeliczone na jednostki pieniężne korzyści zmasowanego działania przewyższały poniesione koszty.</p>
<h2>Nie ma cudów.</h2>
<p>Obowiązkowa burza mózgów doprowadzi jej uczestników do wspólnego przekonania, że najlepszym rozwiązaniem byłby letni program lojalnościowy. Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody – czy jakoś tak. To dobra wiadomość, że istnieje nie tylko w głowach, ale także w boju (i to wielokrotnie) sprawdzony pomysł, który w zależności od dostępnych środków, doświadczenia i zdolności technologicznych może zostać wdrożony w różnoraki sposób.</p>
<h2>Ale jest też i zła wiadomość.</h2>
<p>I nie jest to bynajmniej wiedza tajemna. Nasi pokładowi specjaliści od marketingu i zaprzyjaźnieni z nimi konsultanci od wszystkiego – po prostu się mylą – zwłaszcza gdy zgadują. Ich przewidywania co do skuteczności kampanii marketingowych, w tym programów lojalnościowych, bywają nadmiernie optymistyczne.</p>
<h3>Kilka lat temu przeprowadzone zostało badanie* z udziałem ponad 61 tysięcy klientów amerykańskiej sieci klubów 24 Hour Fitness (wówczas 450 klubów i łącznie 4 miliony klubowiczów). Analizie poddano szereg wariantów dość uniwersalnego w swoim działaniu programu skrojonego pod zwiększenie liczby wizyt w klubie.</h3>
<p>Przed rozpoczęciem badania niemal 550 ekspertów podzieliło się swoimi przewidywaniami co do skuteczności poszczególnych wariantów. Każdy z nich ocenił trzy losowo wybrane warianty programu. Po zakończeniu i podsumowaniu badania okazało się, że eksperci przeszacowali faktyczny wpływ programu lojalnościowego na zachowanie klientów. I to aż dziewięciokrotnie!<br />
Jedni pewnie wpadną w szok i niedowierzanie. Inni nie znajdą w przedstawionych wynikach badania żadnej anomalii.</p>
<h2>Podstawowa konstrukcja badanego programu lojalnościowego składała się z trzech elementów:</h2>
<ol>
<li>proces rejestracji wraz z koniecznością stworzenia indywidualnego terminarza treningowego,</li>
<li>mechanizm regularnych powiadomień i przypomnień o zaplanowanych treningach,<br />
oraz</li>
<li>warunkowy system punktowy.</li>
</ol>
<p>Badacze zaprojektowali łącznie 53 mniej lub bardziej zbliżonych do siebie wariantów programu. Różnice między nimi polegały przede wszystkim na zmianach w częstotliwości wysyłanych treści, ich formie i zawartości oraz sposobie punktacji.</p>
<p>Do każdego wariantu zostało przypisanych po (średnio) 1.062 uczestników. Średni wiek uczestników badania wynosił 39 lat. Kobiety stanowiły 2/3 badanych uczestników. Długość członkostwa przed rozpoczęciem badania wynosiła w przeliczeniu na średnią wartość prawie 9 miesięcy. A w okresie 4 tygodni przed badaniem aktywność uczestników wynosiła w przeliczeniu na głowę 1,3 wejść do klubu w tygodniu (odpowiednio 5,7 wejść w miesiącu).</p>
<p>Punktem odniesienia w ocenie skuteczności poszczególnych wariantów była grupa kontrolna, której każdy z 4.992 uczestników otrzymał po 1.500 punktów podczas rejestracji, co odpowiadało oczekiwanej liczbie uzyskanych punktów w okresie trwania całego programu. Zostali oni zachęceni do zbierania kolejnych. Ponadto dowiedzieli się oni, zresztą podobnie jak wszyscy pozostali uczestnicy badania i to niezależnie od wariantu, że wymiana punktów na rabat w sklepie internetowym Amazon może nastąpić dopiero po przekroczeniu progu 7.000 punktów (równowartość 5 dolarów). I to by było na tyle. Kontakt grupy kontrolnej z organizatorem programu na tym się urywał.</p>
<h2>I co się po czterech tygodniach miało okazać?</h2>
<p>Niecała połowa poddanych badaniu wariantów programu lojalnościowego (24 z 53) doprowadziła do istotnego – ze statystycznego punktu widzenia – wzrostu tygodniowej liczby wejść do klubu w wymiarze od 0,14 do 0,40 dodatkowych wejść, co odpowiadało wzrostowi w przedziale od 9% do 27% w porównaniu z grupą kontrolną. Skutek wszystkich wariantów łącznie wyniósł 0,15 dodatkowych wejść w tygodniu względem obserwacji w grupie kontrolnej.</p>
<p>Wszystko jedno czy wynik ten uznamy za skromny czy też niezły. Istotne jest, że przewidywania ekspertów obiecały nam około 1,5 dodatkowych wejść w tygodniu. Spodziewali się oni, w uproszczeniu, rewolucyjnej wręcz zmiany w postaci więcej niż podwojenia średniej tygodniowej liczby wejść do klubu w porównaniu z okresem sprzed wprowadzenia programu lojalnościowego.</p>
<p>Uczestnicy zwycięskiego wariantu otrzymali 100 punktów za rejestrację oraz po 300 punktów za każdą wizytę w klubie, o ile termin wizyty był zbieżny z terminarzem. Punktacja za planowaną wizytę rosła do 425 punktów, jeżeli uczestnik powracał do klubu po opuszczeniu wcześniejszej zaplanowanej wizyty. Wizyta w każdym innym terminie uprawniała do 150 punktów. Ponadto uczestnicy otrzymywali przypomnienia na 30 minut przed zaplanowanym treningiem oraz łącznie po 8 wiadomości podczas 4-tygodniowego programu, które odliczały czas do zakończenia programu i przypominały o zasadach przyznawania punktów.</p>
<p>Wszystko to sprawiło, że efekt najskuteczniejszego wariantu programu wyniósł 0,40 dodatkowych wejść w tygodniu. Ale i tak ów wynik znajdował się znacznie poniżej oczekiwań ekspertów.</p>
<p>Można się faktycznie zdziwić, ale to w cale nie w wyżej opisanym wariancie eksperci pokładali największe nadzieje. Stawiali oni na wariant, którego skuteczność w ostatecznym rozrachunku okazała się być zerowa w porównaniu z grupą kontrolną, mimo iż przewidywania oscylowały wokół 1,84 dodatkowych wejść w tygodniu. Nie wiadomo z jakiego powodu, ale tkwili oni najwyraźniej w błędnym przekonaniu, że przyznawanie punktów za żelazną dyscyplinę wystarczy aby uzyskać największe efekty nawet jeśli nagroda będzie skromna.</p>
<h2>Rozjazd jest piorunujący.</h2>
<p>I na tym poprzestanę. Nie chcę się nad ekspertami dalej pastwić. Skądinąd sam się przecież do nich zaliczam. Choć bardziej ciągnie mnie do podejmowania decyzji niż do ich podpowiadania. Zresztą nie w tym jest rzecz.<br />
To, że przewidywania, na przykład ekonomistów, bardzo często dramatycznie odbiegają od faktycznych pomiarów obserwowanych społecznych zjawisk, nie rodzi jakiegoś szczególnego zdziwienia. Dlaczego w branży fitness miałoby być inaczej.</p>
<p>W każdym razie sprawy mocno się komplikują, gdy traktujemy głos ekspertów jak objawienie. Wówczas zupełnie niepotrzebnie wystawiamy się na nadmierne ryzyko. Na szczęcie profilaktyka jest w zasięgu ręki. Wystarczy wykazać się zdroworozsądkowym sceptycyzmem w odniesieniu do stawianych przez ekspertów zarówno prognoz, jak i diagnoz. Hope for the best and be prepared for the worst.</p>
<p>* <a href="https://www.nature.com/articles/s41586-021-04128-4"><em>https://www.nature.com/articles/s41586-021-04128-4</em></a></p>
<p><em>Fot. Towfiqu Barbhuiya/ Unsplash</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/">Zbieraj naklejki, odbieraj nagrody, nie ufaj ekspertom</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/zbieraj-naklejki-odbieraj-nagrody-nie-ufaj-ekspertom/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Adam Śliwiński: Temperatura w klubie fitness a wskazania na barometrze</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-temperatura-w-klubie-fitness-a-wskazania-na-barometrze/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-temperatura-w-klubie-fitness-a-wskazania-na-barometrze/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 22 May 2023 22:24:59 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Badania i analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Ludzie branży]]></category>
		<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[aktywność fizyczna]]></category>
		<category><![CDATA[Eurobarometr 525]]></category>
		<category><![CDATA[Total Fitness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=19480</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ach, jak dobrze prowadzi się działalność klubów fitness w wielkomiejskiej bańce. Wiem o tym z autopsji. Żywiąc się samymi danymi sieci klubów Total Fitness z ubiegłego wysokiego sezonu, mógłbym na długo pozostać w doskonałym samopoczuciu. Doświadczenie podpowiada mi jednak, że nie warto zbyt długo trwać w przewlekłym samozadowoleniu &#8211; pisze w kolejnym felietonie Adam Śliwiński.  [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-temperatura-w-klubie-fitness-a-wskazania-na-barometrze/">Adam Śliwiński: Temperatura w klubie fitness a wskazania na barometrze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ach, jak dobrze prowadzi się działalność klubów fitness w wielkomiejskiej bańce. Wiem o tym z autopsji. Żywiąc się samymi danymi sieci klubów Total Fitness z ubiegłego wysokiego sezonu, mógłbym na długo pozostać w doskonałym samopoczuciu. Doświadczenie podpowiada mi jednak, że nie warto zbyt długo trwać w przewlekłym samozadowoleniu &#8211; <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/">pisze w kolejnym felietonie Adam Śliwiński. </a></p>
<p>Dlatego odłożę na bok owe rekordowe tabelki i wykresy. Obrazują one bowiem zupełnie nie reprezentatywny, bo szalenie aktywny i intensywnie ćwiczący, ale mimo wszystko niewielki wycinek znacznie większej i bardziej różnorodnej populacji. Zwłaszcza pod względem „lajfstajlowym”. Popatrzmy zatem szerzej.</p>
<p>Eurobarometr 525* – na podstawie danych z kwietnia i maja 2022 roku – kreśli złożony i po części ponury obraz naszego skądinąd pięknego kraju. Zawarte w raporcie dane prowadzą mnie do następującego uogólnienia. My Polacy – o ile nie pozostajemy w bezruchu, co dla wielu z nas niestety nadal stanowi wygodny wybór – raczej skłaniamy się do aktywności fizycznych innych niż ćwiczenia i uprawianie sportu. Zwłaszcza takich o umiarkowanym choć o (dość) regularnym charakterze. Przy czym nasza aktywność (co do zasady) nie trwa dłużej niż jedną godzinę i odbywa się, wedle naszych deklaracji, przede wszystkim w plenerze, w domu lub w drodze. Ale po kolei.</p>
<h3>Spośród tysiąca respondentów badanych w Polsce w wieku powyżej lat 15, jedynie 23% deklaruje, iż ćwiczy lub uprawia sport przynajmniej jeden raz w tygodniu – czyli (dość) regularnie.</h3>
<p>Jest to niestety równoznaczne ze spadkiem o 5 punktów procentowych (pp) wobec analogicznego badania z 2017 roku. Tym samym brakuje nam w tej chwili aż 15 pp do średniej wartości dla 27 krajów UE (38%). Przy czym mniejsze lub większe negatywne odchylenie od średniej unijnej występuje we wszystkich grupach demograficznych z wyjątkiem mężczyzn w wieku 15-24 lat. A od krajów Skandynawii i Beneluksu dzieli nas już przepaść. W takiej Finlandii na przykład ćwiczy lub uprawia sport aż 71% badanych osób i to nie rzadziej niż jeden raz w tygodniu.</p>
<h3>Z niedowierzaniem odnotowałem, że na całkowitą rezygnację z ćwiczeń i uprawiania sportu zdecydowało się o 9 pp więcej badanych w Polsce respondentów niż jeszcze pięć lat wcześniej (65% w 2022 roku wobec 56% w 2017 roku). Takiego dołującego zjazdu nie dokonał nikt inny.</h3>
<p>Na przeciwległym, bo aktywnym biegunie – choć wcale nie w czołówce – odnajdziemy Czechy i Chorwację. W obu wydawałoby się że kulturowo bliskich nam krajach na przestrzeni ostatnich lat udział osób, które nie trenują w ogóle, spadł w tamtejszych populacjach aż o 15 pp.</p>
<p>Jakby tego wszystkiego było jeszcze mało, pozostajemy daleko za średnią unijną także w przypadku (dość) regularnego – nie rzadziej jednak niż jeden raz w tygodniu – podejmowania innych aktywności fizycznych. Do nich autorzy Eurobarometru 525 zaliczają m.in. przejazd rowerem z miejsca na miejsce np. z domu na uczelnię lub do miejsca pracy, taniec towarzyski czy też zajęcia w ogrodzie. Poprzeczka nie wisi szczególnie wysoko. A mimo to jedynie 39% wszystkich respondentów z Polski zalicza siebie do tej grupy. Znowu, do średniej unijnej brakuje nam sporo, bo aż 11 pp.</p>
<p>Na dużą próbę zachowania spokoju wystawiłem sam siebie gdy doczytałem, że nawet ze zwykłym chodzeniem jest nam zupełnie nie po drodze. O ile spacer (chociażby z psem) lub dziarski marsz trwają dłużej niż 10 minut. W tej podstawowej dyscyplinie jesteśmy na samym końcu unijnej stawki.</p>
<p>Przyjrzałem się także miejscom podejmowania jakiejkolwiek aktywności fizycznej przez wszystkie te osoby, które tak deklarują, bez różnicy na to jak często to robią. Nawet jeżeli jest to pojedynczy zryw w całym długim miesiącu. Sam raport nie określa, w podziale na kraje, jak liczna jest to grupa. W całej UE jest to siedmiu na dziesięciu respondentów. Nie mniej jednak z surowych danych dla Polski wynika, że jest to w naszym przypadku niewiele powyżej połowy wszystkich badanych respondentów. Mogli oni wskazać więcej niż jedno takie miejsce.</p>
<p>Z udzielonych odpowiedzi dowiadujemy się, że 46% mniej lub bardziej aktywnych osób wybiera park (w domyśle najszerzej pojęty plener), 42% oddaje się aktywności fizycznej w domu, zaś 28% czyni tak w drodze, przemieszczając się w celach transportowych z miejsca na miejsce. Mamy tutaj do czynienia ze sporymi zmianami w porównaniu z badaniem z 2017 roku – odpowiednio o 4, 6 i 7 pp, i to w górę. Są to wskazania albo na poziomie średniej unijnej (park/plener) albo znacznie powyżej (dom, w drodze).</p>
<p>W jednym miejscu przybywa, w innym ubywa. Oto banalne preludium do najbardziej rozczarowujących wskazań na Eurobarometrze. Kontrastują one zwłaszcza z tym co napisałem na wstępie.</p>
<h3>Jedynie 7% z grupy mniej lub bardziej aktywnych mieszkańców Polski wskazuje klub fitness jako jedno z miejsc uprawiania przez siebie aktywności fizycznej. Jest to spadek o 4 pp wobec badania z 2017 roku podczas gdy średnia unijna spadła w tym samym okresie jedynie o 2 pp do wciąż względnie wysokich 13%.</h3>
<p>Mniej więcej tyle samo osób (odpowiednio 9% i 7%) udaje się do klubu sportowego (karate, siatkówka, piłka nożna, itp.) lub do ośrodka sportu i rekreacji (basen, bieżnia, kort tenisowy, itp.). W pierwszym przypadku jest to powtórka wyniku z 2017 roku. Natomiast w drugim przypadku mamy na przestrzeni pięciu lat spory spadek, bo aż o 6 pp.</p>
<p>Z wszystkich osób, które podejmują jakąkolwiek aktywność fizyczną w naszym kraju, i to niezależnie od tego gdzie jest ona wykonywana, większość poświęca na to każdorazowo nie więcej niż jedną godzinę. Warto zaznaczyć, że owa większość to 53% w przypadku aktywności o intensywnym wysiłku (trening siłowy, trening wytrzymałościowy, itp.) oraz 67% w przypadku aktywności o umiarkowanym wysiłku (jazda na rolkach lub rowerze, gry i zabawy, koszenie trawy, itp.).</p>
<p>Należy także zauważyć, że jeszcze w 2017 roku udział osób, które przeznaczają na aktywność fizyczną nie więcej niż jedną godzinę w dniu kiedy tak czynią, odpowiadał średniej unijnej. Ale już badanie z 2022 roku pokazuje, że zaszły spory zmiany. Coraz mniej czasu przeznaczamy na aktywność fizyczną gdy się już do tego zabierzemy. Po prostu śpieszy się nam bardziej niż statystycznemu mieszkańcowi UE.</p>
<p>Eurobarometr 525 jest znacznie obszerniejszy. Ale nawet po częściowej lekturze owego raportu da się usłyszeć doniosły rozdźwięk. Jak to możliwe, że nie tylko operatorzy klubów fitness – w tym ja, do niedawna – ale chyba wszyscy wokół, jakkolwiek by nie byli związani z branżą fitness, fetują i ogłaszają rekordy wszechczasów, gdy z publikowanych liczb wynika, iż potencjał rynkowy, w tak zwanym międzyczasie, dotkliwie się skurczył?</p>
<p>Sam nie wiem czy jest to objaw bardziej technicznego czy raczej socjologicznego zjawiska. Może wskazania naszych krajowych termometrów mają się nijak do wskazań na europejskim barometrze? Albo po prostu nie wypada inaczej?</p>
<p>* <a href="https://europa.eu/eurobarometer/surveys/detail/2668">https://europa.eu/eurobarometer/surveys/detail/2668</a></p>
<p><em>Fot. Geert Pieters/ Unsplash</em></p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-temperatura-w-klubie-fitness-a-wskazania-na-barometrze/">Adam Śliwiński: Temperatura w klubie fitness a wskazania na barometrze</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-temperatura-w-klubie-fitness-a-wskazania-na-barometrze/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Adam Śliwiński: Anomalie i manipulacje</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 May 2023 07:46:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Ludzie branży]]></category>
		<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[felieton]]></category>
		<category><![CDATA[piszą dla nas]]></category>
		<category><![CDATA[Total Fitness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=19359</guid>

					<description><![CDATA[<p>Każdy z nas przetwarza duże ilości danych. I jeżeli nawet o naszych fitness-biznesach wiemy już całkiem sporo, to o naszym bezpośrednim otoczeniu rynkowym – jako branża – wiemy wciąż zaskakująco niewiele &#8211; pisze w swoim pierwszym felietonie dla fitnessbiznes.pl Adam Śliwiński. Post hoc ergo propter hoc?* Dane empiryczne, o ile mamy do nich dostęp, możemy [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/">Adam Śliwiński: Anomalie i manipulacje</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy z nas przetwarza duże ilości danych. I jeżeli nawet o naszych fitness-biznesach wiemy już całkiem sporo, to o naszym bezpośrednim otoczeniu rynkowym – jako branża – wiemy wciąż zaskakująco niewiele &#8211; pisze w swoim pierwszym felietonie dla fitnessbiznes.pl <strong>Adam Śliwiński</strong>.</p>
<h2>Post hoc ergo propter hoc?*</h2>
<p>Dane empiryczne, o ile mamy do nich dostęp, możemy poddać najpierw analizie a następnie interpretacji. I to na różne sposoby, odkrywając przeróżne prawidłowości, wpadając przy tym także w liczne pułapki natury metodycznej i kognitywnej oraz dochodząc nieraz do sprzecznych ze sobą wniosków. Ale mimo tego zawsze będziemy o krok lub dwa bliżej zrozumienia ulotnej rzeczywistości.</p>
<p>Jest także miejsce na odmienne podejście. Dostępne dane możemy zawsze zupełnie zignorować i odłożyć do szuflady z napisem &#8220;anomalie i manipulacje&#8221;. Zwłaszcza, gdy nie idą one w parze z naszymi przekonaniami. I nie jest to wcale jakaś niszowa, nieoświecona praktyka.</p>
<p>Nie mając żadnych liczb o nurtującym nas zagadnieniu, co też się przecież zdarza, możemy sobie jedynie pospekulować, usiłując przekonać najpierw siebie, a następnie innych do swoich intuicyjnych i – wprost rzecz ujmując – całkowicie nieuzasadnionych domysłów opartych na przypuszczeniach. Warto jednak zauważyć, że intuicji i spekulacji nie sposób odmówić wewnętrznej spójności, a od czasu do czasu (o dziwo) niezłej trafności co do wyjaśnianych lub przewidywanych przez nie zjawisk – wszak jest to wówczas wynik czysto przypadkowy.</p>
<p>Każdy z nas przetwarza duże ilości danych. I jeżeli nawet o naszych fitness-biznesach wiemy już całkiem sporo, to o naszym bezpośrednim otoczeniu rynkowym – jako branża – wiemy wciąż zaskakująco niewiele. A owe otoczenie to znacznie szerszy kadr o większej rozdzielczości niż to, co były i są w stanie uchwycić coroczne raporty firmy konsultingowej Deloitte, bieżące działania Polskiej Federacji Fitness oraz doraźne prezentacje i dyskusje prowadzone podczas coraz to rzadziej organizowanych wydarzeń branżowych.</p>
<p>Ten mało satysfakcjonujący stan rzeczy pobudza naszą intuicję i prowadzi do spekulacji na temat tego, jak wygląda branża fitness, co się na nią składa, jak i wskutek czego się zmienia. Albo co decyduje o tym, w jaki sposób, jak często i gdzie swój wolny czas spędzają osoby z różnych grup demograficznych – ci bardziej aktywni, i ci mniej. Oraz dlaczego dzieje się to wszystko zupełnie nie po myśli ekspertów.</p>
<h3>Brak danych to próżnia, którą swobodnie wypełniamy zbiorem luźnych obserwacji, anegdot, plotek, szumem informacyjnym, może nawet jakimś podręcznikowym dogmatem czy też ezoteryką, a także, najzwyczajniej w świecie własnym interesem gospodarczym.</h3>
<p>Na podstawie takiej mieszanki spekulujemy sobie do woli i – w tym miejscu wyróżnię jedynie dwie skrajności z tego samego bieguna – doszukujemy się zależności przyczynowo-skutkowej w zwykłym następstwie dwóch zdarzeń w czasie. Albo kręcimy się w kółko wyprowadzając wniosek w oparciu o wątpliwą przesłankę by następnie uzasadnić ową przesłankę powołując się na wyprowadzony na jej podstawie wniosek.</p>
<p>Na szczęście branża fitness dojrzewa i podlega profesjonalizacji (w przyszłości może nawet i lepszej samoorganizacji?). Po części w wyniku jej konsolidacji, po części za sprawą transferu doświadczonych zawodniczek i zawodników z innych branż. Po części wskutek upływu czasu. Po zakończeniu misji o kryptonimie Total Fitness i siedząc sobie teraz z dala od jakiegokolwiek steru, mam ten komfort, by się temu zjawisku poprzyglądać nieco uważniej, zupełnie bez uprzedzeń wynikających z przynależności plemiennej – choć niekoniecznie bezczynnie.</p>
<p>Oto jedna z moich wypoczynkowych aktywności. Zamierzam od czasu do czasu, może nawet z jakąś odczuwalną regularnością, umieszczać swoje felietony na stronie fitnessbiznes.pl (co i dzisiaj premierowo czynię), i to – uwaga groźba, ale na szczęście niekaralna – z właściwym dla siebie epistemologicznym zacięciem. Po co? Rzadziej będę was w najbliższych miesiącach widywał. To sobie chociaż popiszę, a wy poczytacie, jeżeli zechcecie. Podzielę się z wami – w ten nowy dla mnie sposób – swoim punktem widzenia, zwykle sceptycznym choć zawsze empirycznym.</p>
<p>Będę korzystał z licznych (choć nie zawsze przepastnych) zasobów danych, które znajdują się z dala od rodzimej branży fitness, a których znaczenia w całym tym codziennym pośpiechu nie zawsze dostrzegamy. Może nawet znajdziemy okazję, by się ze sobą konstruktywnie pospierać co do interpretacji tych danych? Ale nic na siłę. Zawsze można przecież otworzyć szufladę z napisem &#8220;anomalie i manipulacje&#8221; i wypełnić ją po brzegi.</p>
<h2>O Adamie Śliwińskim</h2>
<p>Od ponad 10 lat w branży fitness. Najpewniej w tej branży pozostanie. Obecnie odpoczywa. I kto wie, na jakie pomysły w przyszłości się porwie. Przedstawiciel zdroworozsądkowego nonkonformizmu. Pogromca dogmatów. Pragmatyk.</p>
<p>*<em>Post hoc ergo propter hoc? [tłum. Po, a więc&nbsp; tego powodu] &#8211; błąd w rozumowaniu, który polega na przekonaniu co do związku przyczynowego między dwoma zdarzeniami jedynie na podstawie faktu, że nastąpiły one po sobie. [Źródło: Encyklopedia PWN]</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/">Adam Śliwiński: Anomalie i manipulacje</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/adam-sliwinski-anomalie-i-manipulacje/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Sonda: FIBO 2023 cz. 2</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/sonda-fibo-2023-cz-2/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/sonda-fibo-2023-cz-2/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 24 Apr 2023 08:55:46 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Badania i analizy]]></category>
		<category><![CDATA[Trendy]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[FIBO 2023]]></category>
		<category><![CDATA[sonda]]></category>
		<category><![CDATA[Total Fitness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=19297</guid>

					<description><![CDATA[<p>Poprosiliśmy kilkanaście osób z branży fitness w Polsce o odpowiedzi na pytania: Jakie było FIBO 2023? Czym się różniło od dotychczasowych edycji? Czy zauważalne są nowe trendy? Jeśli tak, to co szczególnie zwróciło twoją uwagę? W jakim kierunku zmierza branża? Poniżej kolejna wypowiedź. Adam Śliwiński, ekspert branży fitness, do niedawna Prezes Zarządu Total Fitness: Targi [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/sonda-fibo-2023-cz-2/">Sonda: FIBO 2023 cz. 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Poprosiliśmy kilkanaście osób z branży fitness w Polsce o odpowiedzi na pytania: Jakie było FIBO 2023? Czym się różniło od dotychczasowych edycji? Czy zauważalne są nowe trendy? Jeśli tak, to co szczególnie zwróciło twoją uwagę? W jakim kierunku zmierza branża? Poniżej kolejna wypowiedź.</p>
<h2>Adam Śliwiński, ekspert branży fitness, do niedawna Prezes Zarządu Total Fitness:</h2>
<p>Targi FIBO – a wraz z nimi tegoroczni wystawcy z wieloletnimi tradycjami – wrócili do dawnej formy. To pewnie powszechna obserwacja. Zadaję sobie jednak pytanie, czy powrót do punktu wyjścia jest tym, czego mogliśmy się spodziewać. Wszystko to już przecież było.<br />
Wyścig technologicznych zbrojeń jak trwał tak trwa. Aby było jeszcze szybciej, dalej, wyżej.</p>
<h3>Tymczasem rozmowy, które prowadziłem, od czego by się one nie zaczęły, i tak prowadziły do wspólnego wniosku, że stare przekonania – nawet w wersji podrasowanej – nie stanowią właściwej odpowiedzi na zachodzące obecnie zmiany, zwłaszcza te pokoleniowe.</h3>
<p>Widać to już gołym okiem. Najlepiej przyglądając się młodym kobietom w klubach fitness. Nie widzę ich na zajęciach grupowych. Na sali fitness królują starsze roczniki. Nie widzę ich na bieżniach. W ogóle jakoś ich mało w skądinąd przewymiarowanych strefach cardio.</p>
<p>Młode kobiety ćwiczą na wolnych ciężarach i w strefie treningu funkcjonalnego. A co noszą? Coraz rzadziej widzę wielkie i wszystkim znane sportowe marki. Gdy w drugi dzień targów dotarłem na stoisko Teveo z marszu wiedziałem kto tak naprawdę czuje ducha nowych czasów i dlaczego. Przy okazji pozdrawiam Gym Glamour i Slavi.</p>
<p><em>Fot. Zofia Kowalczyk</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/sonda-fibo-2023-cz-2/">Sonda: FIBO 2023 cz. 2</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/sonda-fibo-2023-cz-2/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ministerstwo Sportu wspiera działania Federacji Pracodawców Fitness</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/ministerstwo-sportu-wspiera-dzialania-federacji-pracodawcow-fitness/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/ministerstwo-sportu-wspiera-dzialania-federacji-pracodawcow-fitness/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 Aug 2020 10:09:50 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[Federacja Pracodawców Fitness]]></category>
		<category><![CDATA[Kampania #ZdrowiePotrzebujeRuchu]]></category>
		<category><![CDATA[Ministerstwo Sportu]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=11039</guid>

					<description><![CDATA[<p>Ministerstwo Sportu włączyło się w realizowaną przez FPF kampanię #zdrowiepotrzebujeruchu. Projekt zachęca Polaków w różnym wieku do regularnych ćwiczeń, w tym do treningów w obiektach sportowo-rekreacyjnych. Według specjalistów aktywność fizyczna nie tylko poprawia jakość życia, lecz stanowi niezbędny element profilaktyki zdrowotnej w dobie Covid-19. Ponadto wciąż niewystarczająco doceniamy pozytywny wpływ ćwiczeń na zdrowie psychiczne. Naturalne [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/ministerstwo-sportu-wspiera-dzialania-federacji-pracodawcow-fitness/">Ministerstwo Sportu wspiera działania Federacji Pracodawców Fitness</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p class="lead">Ministerstwo Sportu włączyło się w realizowaną przez FPF kampanię #zdrowiepotrzebujeruchu. Projekt zachęca Polaków w różnym wieku do regularnych ćwiczeń, w tym do treningów w obiektach sportowo-rekreacyjnych. Według specjalistów aktywność fizyczna nie tylko poprawia jakość życia, lecz stanowi niezbędny element profilaktyki zdrowotnej w dobie Covid-19. Ponadto wciąż niewystarczająco doceniamy pozytywny wpływ ćwiczeń na zdrowie psychiczne.</p>
<h2>Naturalne wsparcie w budowaniu odporności</h2>
<p>Według zaleceń polskich lekarzy, Katarzyny Jankowskiej i Natalii Suszczewicz, opublikowanych w specjalistycznym periodyku „Wiedza Medyczna”, aktywność fizyczna powinna być uwzględniana jako naturalne wsparcie w budowaniu odporności, zwłaszcza w okresie pandemii. Umiarkowana aktywność fizyczna 4-5 razy w tygodniu w znaczący sposób podnosi odporność organizmu i obniża częstotliwość infekcji górnych dróg oddechowych. Co więcej, do 3 godzin po treningu utrzymuje się we krwi większa ilość komórek układu immunologicznego. Według ekspertów aktywność fizyczna ma jednocześnie wpływ na minimalizowanie czynników ryzyka chorób układu sercowo-naczyniowego takich jak otyłość, nadciśnienie tętnicze, stan przedcukrzycowy i cukrzyca.</p>
<h2>Lekarstwo na stres</h2>
<p>Regularny wysiłek fizyczny wpływa również na redukcję poziomu stresu w organizmie. Badanie ADP The Workforce View in Europe 2019 pokazuje , że Polacy są jednymi z najbardziej zestresowanych pracowników w Europie &#8211; ponad 25 proc. Polaków codziennie odczuwa stres w pracy, a 28 proc. odczuwa go kilka razy w tygodniu. W tym przypadku znajdujemy się daleko w tyle za mieszkańcami Holandii, wśród których 22 proc. nie doświadcza stresu w ogóle.</p>
<p>– W dyskursie społecznym dużo mówi się o pozytywnym wpływie aktywności fizycznej na sylwetkę i ogólną aparycję, jednak nadal jako społeczeństwo w porównaniu np. z krajami skandynawskimi mamy niską świadomość tego, jak bardzo pozytywny wpływ ma ruch na naszą kondycję psychiczną, w tym nasz układ nerwowy. Według światowych ekspertów, społeczeństwa są coraz bardziej narażone na choroby związane z zaburzeniami psychicznymi, z czego coraz więcej słyszy się o depresji wśród dzieci i młodzieży. Optymizmem nie napawa również styl życia Polaków – żyjemy coraz szybciej, w większym stresie, przez co stajemy się bardziej podatni na choroby cywilizacyjne. Warto więc pamiętać o tym, że podczas wysiłku fizycznego nasz mózg relaksuje się, głównie dzięki zwiększonej ilości produkowanych endorfin – mówi dr n. med. Jacek Jaroszewski, ortopeda sportowy, lekarz reprezentacji Polski w piłce nożnej.</p>
<h2>Budowanie zdrowych nawyków</h2>
<p><strong>Ogólnopolska kampania edukacyjna #zdrowiepotrzebujeruchu ma na celu zmotywowanie Polaków w różnym wieku do regularnych ćwiczeń, w tym do powrotu treningów do otwartych już po okresie lockdown&#8217;u obiektów sportowo-rekreacyjnych.</strong> W dystrybucję treści związanych z kampanią angażują się także zrzeszone w Federacji Pracodawców Fitness kluby sportowe, w tym największe sieci fitness w kraju.</p>
<p>– Aktywność fizyczna potrzebuje dziś promocji, gdyż aktywizacja społeczeństwa jest ważna nie tylko z powodów zdrowotnych i potrzeby budowania odporności w okresie pandemii, ale również ze względu na sytuację branży sportowej, zwłaszcza obiektów sportowo-rekreacyjnych. Poprzez kampanię #zdrowiepotrzebujeruchu chcemy zachęcić Polaków do aktywności i pokazać, że sport to m.in. niezawodna profilaktyka przeciw wielu dolegliwościom i chorobom XXI wieku. Wraz z nami to prozdrowotne podejście promuje ponad tysiąc współpracujących z nami obiektów sportowych na terenie całego kraju, za co serdecznie pragniemy im podziękować – mówi Adam Śliwiński z Federacji Pracodawców Fitness, działającej na rzecz budowania prozdrowotnych nawyków w społeczeństwie, ze szczególnym naciskiem na aktywność fizyczną.</p>
<p>Kampania #zdrowiepotrzebujeruchu potrwa do końca wakacji. Jej patronem honorowym jest Ministerstwo Sportu. Więcej informacji znajduje się na stronie <a href="http://www.federacjapracodawcowfitness.pl/">http://www.federacjapracodawcowfitness.pl/</a> oraz Facebooku <a href="https://www.facebook.com/FederacjaPracodawcowFitness">https://www.facebook.com/FederacjaPracodawcowFitness</a></p>
<p><em>Źródło: materiały prasowe<br />
Fot. Matthew LeJune/Unsplash<br />
</em></p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/ministerstwo-sportu-wspiera-dzialania-federacji-pracodawcow-fitness/">Ministerstwo Sportu wspiera działania Federacji Pracodawców Fitness</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/ministerstwo-sportu-wspiera-dzialania-federacji-pracodawcow-fitness/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Total Fitness &#8211; kierunek Trójmiasto</title>
		<link>https://fitnessbiznes.pl/total-fitness-kierunek-trojmiasto/</link>
					<comments>https://fitnessbiznes.pl/total-fitness-kierunek-trojmiasto/#respond</comments>
		
		<dc:creator><![CDATA[redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 24 Apr 2018 22:59:33 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Wydarzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Adam Śliwiński]]></category>
		<category><![CDATA[branża fitness]]></category>
		<category><![CDATA[klub fitness]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój branży fitness]]></category>
		<category><![CDATA[sieć klubów fitness]]></category>
		<category><![CDATA[Total Fitness]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://fitnessbiznes.pl/?p=3424</guid>

					<description><![CDATA[<p>&#8211; Obraliśmy dwa kierunki dalszej ekspansji. Pierwszy to kontynuacja naszego rozwoju na terenie całej aglomeracji warszawskiej, która liczy prawie trzy miliony mieszkańców i stanowi największą część rynku fitness w Polsce. Tutaj mamy siedem klubów. Mamy pomysły na kolejne. Drugi kierunek naszej ekspansji to Trójmiasto. Wkrótce otworzymy tam pierwszy klub. Tempo naszej ekspansji zależy przede wszystkim [&#8230;]</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/total-fitness-kierunek-trojmiasto/">Total Fitness &#8211; kierunek Trójmiasto</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h3>&#8211; Obraliśmy dwa kierunki dalszej ekspansji. Pierwszy to kontynuacja naszego rozwoju na terenie całej aglomeracji warszawskiej, która liczy prawie trzy miliony mieszkańców i stanowi największą część rynku fitness w Polsce. Tutaj mamy siedem klubów. Mamy pomysły na kolejne.</h3>
<p>Drugi kierunek naszej ekspansji to Trójmiasto. Wkrótce otworzymy tam pierwszy klub. Tempo naszej ekspansji zależy przede wszystkim od dostępności powierzchni najmu w cenach, które pozwolą nam na prowadzenie działalności przy zachowaniu wyśrubowanego w porównaniu z naszą konkurencją poziomu rentowności. Z tego powodu nie przystąpiliśmy do negocjacji warunków najmu lokali, które pozostawiła po wycofaniu się z rynku sieć klubów Jatomi Fitness. Uznaliśmy, że przejęcie lokali po największym niegdyś graczu stanowić będzie nadmierne gospodarcze ryzyko i z dużym prawdopodobieństwem negatywnie odbije się na rachunku zysków i strat. Mimo ostrożnego podejścia w ocenie potencjalnych lokalizacji zamierzamy w ciągu najbliższych 12 miesięcy otworzyć cztery kolejne kluby. W perspektywie 24 miesięcy planujemy zarządzać siecią liczącą 17 klubów &#8211; opowiada w wywiadzie dla Fitness Biznes, Adam Śliwiński, prezes Total Fitness. Cały wywiad będzie można przeczytać już w niedługo w wyd. 3/2018 magazynu oraz na portalu.</p>
<p>Artykuł <a href="https://fitnessbiznes.pl/total-fitness-kierunek-trojmiasto/">Total Fitness &#8211; kierunek Trójmiasto</a> pochodzi z serwisu <a href="https://fitnessbiznes.pl">Fitness Biznes - Portal B2B branży fitness</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
					<wfw:commentRss>https://fitnessbiznes.pl/total-fitness-kierunek-trojmiasto/feed/</wfw:commentRss>
			<slash:comments>0</slash:comments>
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
