Powrót do przyszłości

Nadeszła chwila wielkiego otwarcia. Gdyby to był po prostu powrót do normalności, tylko z nowymi wymogami sanitarnymi, to byłoby jeszcze w miarę łatwo. Ale tak nie jest. Klienci w ostatnich miesiącach nabyli nowe nawyki, mogły też zmienić się ich oczekiwania.
By powrócić na rynek z sukcesem, przedsiębiorca w branży fitness potrzebuje teraz zadać sobie następujące pytanie: Co pozostawię takie, jak było, a co zamierzam zmienić?

Jedno, to kwestia operacjonalizacji samego otwarcia, a drugie ‒ to sprawa ustanowienia swojej pozycji w nowej rzeczywistości. Rynek fitnessu w Polsce jest cały czas w trendzie wzrostowym, biorąc pod uwagę, że zależnie od badań (CBOS 2018, Polski Instytut
Ekonomiczny 2019) aktywność fizyczną praktykuje od 56 proc. (średnio raz w tygodniu) do 62 proc. (raz w miesiącu) Polaków w całej populacji, a jednocześnie wśród osób w wieku od 18 do 34 lat odsetek wynosi powyżej 80 proc. Obecna sytuacja i zamknięcie ośrodków
sportu i fitnessu nie spowodowała, że rozwijająca się moda na bycie „fit” zniknie.

Prawdopodobnie dla niektórych segmentów przyspieszy za to wzrost popularności formy online z indywidualnymi ćwiczeniami, niektórzy przewidują wzmocnienie trendów związanych
z nowinkami, jak np. lustra treningowe. Mimo wszystko wielu klientów będzie chciało wrócić do swojego studia treningu czy klubu, ale część z nich jest pełna obaw o swoje bezpieczeństwo.

Właściciel klubu stoi teraz przed dwiema kategoriami wyzwań: po pierwsze, związanych z prowadzeniem swojego tradycyjnego biznesu (który sam w sobie przechodzi metamorfozę), po drugie, z wprowadzeniem nowatorskich rozwiązań, dzięki którym złapie pojawiające się szanse lub wykreuje własne.

W wydaniu tradycyjnym to znaczy ‒ w otwieranym ponownie klubie fitness naszym wyzwaniem jest zatem:
1. przyciągnięcie z powrotem dotychczasowych klientów – a wiemy już, że część tak szybko nie wróci z obawy przed ryzykiem zarażenia lub dlatego, że wypracowała w międzyczasie nowe nawyki,
2. przejęcie części klientów od bezpośredniej lub pośredniej konkurencji, np. jeśli będziemy w stanie zaoferować większe bezpieczeństwo lub wygodę,
3. przyciągnięcie nowych klientów spośród osób, które dzięki pracy zdalnej zyskały nieco czasu, chociażby oszczędzonego na dojazdach, i rozpoczęły swoją aktywność, np. poprzez wsparcie w zachowaniu regularności i motywacji.

Przymusowe zamknięcie klubów fitness oraz obostrzenia ostatnich miesięcy ułatwiają urzeczywistnianie się trendów przychodzących z Zachodu w zakresie personalizacji i digitalizacji usług związanych z szeroko pojętym fitnessem. Trend ten będzie się rozwijał,
szczególnie patrząc na demografię grupy najintensywniej uprawiającej aktywność fizyczną (użytkownicy do 34. roku życia).

Zatem w zakresie definiowania naszej pozycji na nowo wyzwaniem jest:
1. podjęcie decyzji, czy i jak wchodzimy w online, a uwzględnić należy, że to jest część rynku, która będzie rosła szybciej niż cała branża fitness,
2. podjęcie decyzji, czy i jak wchodzimy w outdoor, który może być sposobem na zatrzymanie lub przyciągnięcie zarówno obawiających się zarażenia w zamkniętej przestrzeni, jak i chcących wykorzystać możliwości w sezonie sprzyjającej pogody,
3. szybkie wprowadzanie i testowanie opcji poszerzenia pasma dotarcia i zwiększenia liczby kanałów dotarcia do istniejących klientów i do nowych klientów, aby zatrzymać ich przy sobie,
4. opracowanie modelu, który w idealnym wydaniu będzie tworzył synergię pomiędzy naszą tradycyjną działalnością a budowanym onlinem (w skrócie mówimy zatem o określeniu grupy docelowej, oferty wartości i sposobów dotarcia).

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Kariny Śniegowskiej w najnowszym wydaniu Magazynu Fitness Biznes – LINK

Fot. stock.adobe.com

 

- REKLAMA -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ