Jak uratować biznes?

0

Jeszcze przed oficjalnym lockdownem branża sportowo-rekreacyjna
borykała się z panującą epidemią, odnotowując sukcesywny spadek
obrotów związanych chociażby z możliwością zawieszenia karnetów
przez stałych użytkowników siłowni oraz spadkiem zainteresowania
zajęciami fitness organizowanymi przez kluby.

Wprowadzane oddolne inicjatywy związane z odkażaniem sprzętów, czy też procedury wypraszania klientów wykazujących objawy przeziębienia, jak i tych, którzy w sposób lekceważący podchodzili do zaleceń personelu pomocniczego, okazały się bezcelowe w dniu
14 marca 2020 r., w którym zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 13 marca 2020 r. w sprawie ogłoszenia w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego zakazujące prowadzenia tego rodzaju działalności.

Wsparcie ze strony państwa
Tymczasem dopiero dwa miesiące od momentu wprowadzenia stanu zagrożenia epidemicznego i przymusowego zamknięcia klubów fitness i siłowni, ich właściciele mogli przygotowywać się na ponowne otwarcie swoich działalności, nie mając niestety gwarancji,
że generowane przez nie obroty powrócą do stanu poprzedniego. Aktualnie funkcjonujące instrumenty tzw. tarczy antykryzysowej w postaci mikropożyczki, świadczeń postojowych, dofinansowania wynagrodzeń pracowniczych czy też zwolnień z obowiązku opłacania
składek ZUS, w głównej mierze stworzone zostały z myślą o małych podmiotach, stanowiąc dla większych firm, które mają szanse z nich skorzystać, przysłowiową kroplę w morzu potrzeb.

Nastrojów nie poprawiają jednak prognozy, zgodnie z którymi straty branży sięgać mogą 2,5 mld PLN. Remedium na aktualne problemy stanowić ma kolejny już program
antykryzysowy, wprowadzony przez Polski Fundusz Rozwoju, zakładający wypłatę subwencji, z których środki w wysokości do 75 proc. miałyby stanowić wsparcie bezzwrotne, pod warunkiem dalszego prowadzenia działalności przez okres jednego roku i utrzymania zatrudnienia na dotychczasowym poziomie.

Perspektywy dla branży
Powyższe wymogi zdają się całkowicie pomijać podstawowe kwestie związane z sezonowością branży sportowo-rekreacyjnej,która latem nie będzie w stanie odrobić strat powstałych w związku z przymusowym lockdownem. Nie należy zapominać również, że
w związku z rozwojem rynku, jaki odnotowano w roku poprzednim, wiele podmiotów podjęło decyzję o rozpoczęciu inwestycji, których konsekwencją był wzrost kosztów stałych, związanych chociażby z umowami kredytowymi, leasingami, jak i utworzeniem nowych miejsc pracy.

Ciąg dalszy artykułu autorstwa Klaudii Jakubiec i Macieja Tuszakowskiego w najnowszym wydaniu Magazynu Fitness Biznes – CZYTAJ

Fot. stock.adobe.com

 

- REKLAMA -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ