Po prostu tym żyję

0
284 wyświetleń

Piotr Jurczak, menedżer klubu My Gym w Rumi, to kolejny laureat konkursu Menedżer Roku Branży Fitness 2016. Zwyciężył w kategorii menedżer klubu do 1000 mkw.

Rozmawiała Magdalena Rodak-Dębowska
Zdjęcie Grzegorz Laskowski

Piotrze, co się zmieniło od czasu, kiedy zostałeś Menedżerem Roku 2016? Jak na takie wyróżnienie zareagowali twoi szefowie, współpracownicy, klienci?
– Wzrosła moja rozpoznawalność w środowisku fitness i to nie tylko na trójmiejskim rynku.
Po ogłoszeniu wyników i odebraniu nagrody wystarczyło kilka dni, aby moja skrzynka e-mailowa została zapełniona zaproszeniami na eventy, propozycjami współpracy czy
ofertami pracy, i to nie tylko w branży fitness. Gala Menedżer Roku Branży Fitness była dla
mnie wspaniałym wydarzeniem, które bardzo mocno wpłynęło zarówno na mój rozwój
osobisty, jak i zawodowy. Wyczytanie mojego nazwiska na gali było dla mnie bardzo dużym
zaskoczeniem. Po odebraniu nagrody był czas na gratulacje. Pierwsze z nich dostałem
od narzeczonej, która towarzyszyła mi na gali. Pierwszy telefon, jaki odebrałem, był
od szefostwa, które przekazało mi dużo ciepłych słów i nie ukrywało dumy, że reprezentant
ich sieci klubów fitness został wyróżniony. Potem rozpoczęło się istne szaleństwo.
Gratulacje napływały od rodziny, współpracowników i znajomych. Ten wieczór był dla
mnie największą nagrodą za moją pracę, dał mi poczucie spełnienia i bodziec do jeszcze
większej pracy nad sobą i rozwoju. Każdy z nas bez wyjątku może zdobyć to, czego
pragnie, trzeba tylko konsekwentnie realizować te małe kroki, by móc zacząć stawiać
duże, zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej.

Wiem, że to pytania raczej do jury konkursowego, ale jak ty sądzisz, co zdecydowało o wygranej? Na jakie swoje mocne strony możesz zwrócić uwagę? Co według ciebie powoduje, że jesteś menedżerem wartym wyróżnienia?
– Tak, to przede wszystkim pytania do jury konkursu, ja mogę się tylko domyślać, co
spowodowało, że wręczono mi tę nagrodę. Przygodę z branżą fitness rozpocząłem w 2013 roku, kiedy stawiałem pierwsze kroki jako konsultant fitness. To był dla mnie
trudny czas, gdyż wracałem do normalnego funkcjonowania w życiu codziennym po trzyletnim paraliżu nogi, a więc miałem przerwę w kontynuowaniu studiów, pracy, czy mówiąc najprościej w życiu społecznym. Rozpocząłem pracę bez żadnego doświadczenia
w tym kierunku, uczyłem się i pozyskiwałem wiedzę od przełożonych i współpracowników,
ale to nie jest główne źródło mojego sukcesu. Myślę, że to przede wszystkim moje zaangażowanie w pracę, pełne utożsamianie się z klubem, który wówczas prowadziłem i prowadzę. Po prostu zależało mi jak na niczym innym, by być częścią czegoś wyjątkowego
– klubu z niepowtarzalną atmosferą, gdzie każdy będzie czuł się jak w domu. Zostało
to zauważone i dano mi szansę. Powierzano mi więcej obowiązków, wpisywano w nowe
role – od koordynatora recepcji, koordynatora klubu, menedżera klubu aż w końcu
do menedżera dwóch klubów. To wszystko wydarzyło się zaledwie przez trzy lata, w tak
krótkim czasie przeszedłem drogę, która pozwoliła mi być w miejscu, w którym właśnie
jestem. Myślę, że zostałem wyróżniony właśnie ze względu na prowadzenie jednocześnie
dwóch klubów fitness w tak młodym wieku – klubów, które są dobrze odbierane przez
klubowiczów, które mają duszę i wciąż się rozwijają.

Co jest dla ciebie najważniejsze w procesie kierowania klubem? Na jakich zasadach opierasz swój styl zarządzania?
– Zarządzanie, najogólniej mówiąc, to działanie kierownicze polegające na ustalaniu
celów i ich realizacji poprzez wykorzystanie zasobów, jakimi dysponujemy. Nie ma jednej
uniwersalnej definicji sposobu zarządzania. Możemy zarządzać zespołem na wiele sposobów. Możemy wydawać polecenia i opierać się tylko i wyłącznie na swojej wizji,
zamykając się na sugestie innych, często utrudniając tym dalszą drogę rozwoju swoich
podwładnych. Wtedy pełnimy rolę menedżera – szefa. Czy jest to złe? Wielu powiedziałoby,
że nie, dlatego że dużo dobrze prosperujących firm ma właśnie taki styl zarządzania.
Nie można określić tego typu zarządzania złym, ale można się z nim nie zgadzać i wybrać
inną drogę kierowania zespołem – i to właśnie zrobiłem. Swoje zarządzanie opieram na ścisłej współpracy z zespołem, czyli jako menedżer pełnię rolę lidera. Taki styl zarządzania pozwala na nabywanie nowych umiejętności przez poszczególne osoby, jak i cały zespół, dzięki czemu mogę przekazywać nowe obowiązki i role osobom, z którymi współpracuję. Nie mam podwładnych, ale raczej partnerów, którzy pomagają mi w różnych sferach zarządzania, w budowaniu wspólnej wizji, a co za tym idzie – tworzymy naprawdę rozumiejący się i zgrany zespół. Wybrałem taki styl zarządzania także dlatego, że rozpoczynałem pracę w sieci My Gym jako konsultant fitness, gdzie jeszcze przed otwarciem prezentowałem ofertę na stoisku sygnowanym naszym logo w galerii handlowej. Od samego początku miałem obok siebie ludzi, którzy brali pod uwagę moje sugestie, postawę wobec wielu znaczących kwestii w rozwoju firmy, a także dali mi możliwość rozwoju poprzez przekazywanie nowych obowiązków, dając czas na naukę i obdarzając zaufaniem.

Nie zawsze menedżerowie klubów fitness mają realny wpływ na wszystkie aspekty związane z zarządzaniem. Często są tylko wykonawcami poleceń właścicieli. Nie podejmują strategicznych decyzji, nie mają wpływu na politykę cenową, budowanie wizerunku marki i wartości reprezentowanych przez klub. Jak myślisz, z czego to wynika? Braku zaufania ze strony inwestorów czy braku dobrych menedżerów na naszym rynku?
– Przyczyny nie upatrywałbym w braku dobrych menedżerów w naszym kraju. Winny
jest raczej brak zaufania oraz postawa właścicieli klubów, którzy chcą realizować wyłącznie
własną wizję, często uznawaną przez nich za jedyną właściwą. Tak jak zespół konsultantów
fitness, trenerów personalnych czy instruktorów fitness kierowany jest przez menedżera
klubu, tak menedżer ma postawione cele i wytyczne przez swojego przełożonego.
Jeżeli wizja właściciela klubu pokrywa się z naszą wizją i osobiście się z tym zgadzamy,
będąc zaangażowanym, podążamy w tym samym kierunku, utożsamiając się w pełni
z polityką firmy i wówczas nie ma konfliktu. Możemy iść dalej tokiem mojego rozumowania
– nie każdy menedżer jest wizjonerem i chce decydować o wszystkim, brać pełną
odpowiedzialność. To nie znaczy, że nie wykonuje dobrze swojej pracy, gdyż realizuje
wytyczne przełożonego, dobrze kieruje zespołem, by osiągnąć postawione cele. Warto
sobie zadać pytanie, czy chcemy rozwijać się poziomo, czy pionowo. Co to znaczy?
Poziomy rozwój to osiągnięcie mistrzostwa w realizacji powierzonych nam obowiązków,
przy jednoczesnym nieodczuwaniu potrzeby uzyskania nowych obowiązków, ról czy
pozycji w firmie. Wielu osobom podoba się taki rodzaj pracy, gdzie mamy ścisłe wytyczne
do zrealizowania, będące ostatecznym celem naszej pracy, po którego osiągnięciu
mamy poczucie samorealizacji. Zmniejsza to także odpowiedzialność i co za tym idzie
– zwiększa poczucie bezpieczeństwa. Możemy się także rozwijać pionowo, to znaczy
dążyć cały czas do rozwoju, piąć się po kolejnych szczeblach kariery. Podsumowując,
u osób rozwijających się poziomo niemożność podejmowania strategicznych decyzji
i brak wpływu na politykę cenową firmy nie wzbudzi negatywnych czy przykrych emocji,
natomiast osoby rozwijające się pionowo najprawdopodobniej nigdy nie podjęłyby się
pracy w firmie z taką strukturą zarządzania.

My Gym to jeden z klubów sieci pod tą marką. Czym się wyróżnia klub w Rumi,
którego jesteś menedżerem? Co jest charakterystyczne dla całej sieci?
– My Gym Rumia to najdłużej istniejący klub w naszej sieci. To w nim nabieraliśmy doświadczenia, poznawaliśmy potrzeby klubowiczów i trendy panujące w fitnessie. Nauczyliśmy się pracować z klientami, obserwować ich. Rozmawiamy z nimi i pozyskujemy informacje. Staramy się jak najlepiej zrozumieć ich potrzeby, nie pytając ich wprost. Naszym celem jest integracja trenerów personalnych i konsultantów z klubowiczami. Spotykamy i motywujemy ich nie tylko w klubie, ale także na eventach, warsztatach, szkoleniach, wykładach, imprezach integracyjnych, które organizujemy. Dlatego we wszystkich naszych klubach możemy pochwalić się rodzinną atmosferą, która powoduje, że nie jesteśmy typowym klubem fitness, a centrum rekreacji z pełnym wachlarzem usług. Kolejnym naszym atutem jest kompleksowość usług. W jednym miejscu nasi klubowicze mogą odnaleźć wszystko, czego potrzebują, a nawet więcej. Poza podstawowymi usługami oferowanymi przez klub fitness, mamy usługi, które zdecydowanie nas wyróżniają: profesjonalną, dobrze wyposażoną strefę cross w dodatkowym pomieszczeniu, trening EMS polegający na elektrostymulacji mięśniowej czy symulator schodów, który cieszy się dużym zainteresowaniem wśród klubowiczów. Posiadamy bardzo rozbudowany program partnerski, dbamy o to, by nasi klubowicze mieli dostęp do innych usług uzupełniających – za okazaniem karty klubowej mają dostęp do rabatów na usługi profesjonalnych partnerów, takich jak: salony fryzjerskie, salony kosmetyczne, marki odzieżowe, sklepy ze zdrową żywnością, a także kino. Dbamy o bogaty grafik zajęć, podążając za nowościami i słuchając klubowiczów. Wprowadzamy to, czego nie mają inne kluby w pobliżu: crossfit, zajęcia mające na celu zaangażowanie dzieci i młodzieży, a także treningi przygotowujące do jazdy na rowerze w terenie. Współpracujemy z domem kultury, urzędem miasta, a także z drużynami sportowymi. Profesjonalny sprzęt, bogata oferta, ale przede wszystkim pełen profesjonalizm obsługi i atmosfera wyróżniają My Gym Rumia. Wyznajemy zasadę, że klub fitness musi tętnić życiem i tego się trzymamy.

Jakie są twoje plany, jakie stawiasz sobie cele, żeby klub, którym zarządzasz,
rozwijał się jak najlepiej?
– Solidnym fundamentem do zbudowania silnej pozycji rynkowej jest dobrze zaplanowana,
długofalowa strategia marki, wsparta strategicznymi działaniami komunikacyjnymi,
dopasowanymi do bieżących potrzeb klientów. Nikt nie będzie szanował marki, która
często zmienia nazwę, logo i grupę docelową. Klubowicze mają u nas poczucie bezpieczeństwa i ciągłego rozwoju ich sieci klubów fitness. Naszą grupą docelową są wszystkie osoby, które chcą zadbać o kondycję, zdrowie, zmienić nawyki żywieniowe i wkroczyć w szeroko pojęty świat fitness. Dlatego największy nacisk kładę na w pełni profesjonalną obsługę, zajęcia fitness na najwyższym poziomie, cały czas się szkoląc, inwestując w szkolenia dla współpracowników, jak i monitorując codziennie rynek fitness. Po prostu tym żyję. Jeżeli robimy to, co lubimy, pomysły pojawiają się każdego dnia, a działania, jakich się podejmujemy, przynoszą satysfakcję i radość, dlatego wiem, że z każdym kolejnym dniem będziemy jeszcze lepsi.

Dziękuję za rozmowę.

- REKLAMA -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ