Pracuj mądrze, czyli rzecz o samowystarczalności

0
132 wyświetleń

Samowystarczalność nadal w niektórych organizacjach uchodzi za słowo opisujące pracownika idealnego. Ze wszystkim potrafi sobie poradzić, za wszystko czuje się odpowiedzialny i właściwie nie ma zadania, którego by się nie podjął.

Sylwia Grabka

W branży fitness jest to popularne zwłaszcza w mniejszych klubach – trener, który otwiera swój kameralny klub, poza tym, że prowadzi w nim zajęcia zarządza zespołem, jest firmą sprzątającą, księgowością, działem marketingu, specjalistą ds. sprzedaży, a jak trzeba to i działem informatycznym, czy działem HR.

I chociaż z finansowego punktu widzenia, to pewnie ma jakieś uzasadnienie, to z perspektywy rozwoju działalności jest to duży błąd, ponieważ nie da się być skutecznym pracując na kilku, bardzo zróżnicowanych, etatach jednocześnie. Zdecydowanie większą skuteczność osiąga się zlecając na zewnątrz poszczególne tematy specjalistom i zajmując się z większą starannością tym, w czym czujesz się dobrze i – co najważniejsze – co potrafisz robić dobrze.

Rozejrzyj się dookoła siebie. Ile z przedmiotów, które są w zasięgu twojej ręki byłbyś w stanie wytworzyć samodzielnie? Żadnego. Dokładnie tak. Weźmy telefon, na którym prawdopodobnie czytasz ten tekst. Zobacz, z jak wielu różnych materiałów się on składa. Plastik, szkło, żelazo, cyna, pallad, srebro, złoto, tantal… Czy zastanawiałeś się kiedykolwiek nad tym, ile osób wzięło udział w poszczególnych czynnościach, które doprowadziły do wyprodukowania tego telefonu? Od tych najbardziej prozaicznych elementów jak wydobycie wyżej wymienionych metali niezbędnych do jego działania?

Prawdopodobnie nie ma jednej osoby, która byłaby w stanie skonstruować ten telefon samodzielnie. Każda z osób biorąca udział w produkcji coś wie, ale nikt nie wie wszystkiego.  Ktoś wydobywa ropę, z której wytwarza się plastik na obudowę, ktoś pracuje na taśmie produkcyjnej i umieszcza poszczególne podzespoły w tej obudowie, a ktoś pracownikami tej firmy zarządza, by działali efektywnie. I wszyscy ci ludzie są potrzebni do tego, by ten telefon powstał.

Wyspecjalizowanie się w węższej dziedzinie sprawia, że wzrasta skuteczność. Dokładnie jak w opowieści Matta Ridley’a podczas konferencji TED, w której Adam robił włócznię w 3 godziny, a topór w 2, podczas gdy Oz robił włócznię w 2, a topór w 1 godzinę. W gruncie rzeczy, obaj byli samowystarczalni, mogli wykonać każdy z potrzebnych im przedmiotów. Okazuje się jednak, że jeśli Adam zrobi dwa topory, a Oz dwie włócznie i wymienią się tymi przedmiotami, to każdy z nich zaoszczędzi godzinę pracy. A im częściej to zrobią, tym lepszej wprawy nabiorą i większą skuteczność osiągną.

To właśnie dzięki tej umiejętności łączenia sił możliwy jest postęp cywilizacyjny. Właśnie dlatego, że specjalizujemy się w pewnych czynnościach i wymieniamy się tymi specjalizacjami z innymi ludźmi, idziemy do przodu jako gatunek, rozwijamy się.

Ta mądrość naszego gatunku jest bardzo ważną wskazówką dla każdego menedżera klubu. Nie tworzysz tego klubu sam. Jesteś częścią większej całości.  Twoja samowystarczalność spowalnia rozwój miejsca, które tworzysz. Nie bez powodów mówi się, że jak jesteś od wszystkiego, to jesteś do niczego. Jeśli zawłaszczasz sobie większość obowiązków, które są w klubie do wypełnienia, bo wydaje ci się, że właśnie na tym polega twoja praca, bo ktoś tego od ciebie oczekuje, bo wciąż myślami jesteś w czasach, którym towarzyszył etos pracy, to czas się zatrzymać i zastanowić, czy warto.

Jeśli jesteś menedżerem zespołu albo posiadasz własny klub fitness, to twoim zadaniem wcale nie jest wykonywać najwięcej pracy spośród tych wszystkich ludzi, tylko rozdzielić zadania tak, żeby każdy w zgodzie ze swoimi kompetencjami, talentami i preferencjami mógł działać możliwie najskuteczniej na sukces tego miejsca. Nie jest sztuką pracować dużo. Sztuką jest pracować mądrze.

Fot. David Bruyland/Pixabay

- REKLAMA -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ