Indoor cycling – eldorado czy ślepy zaułek?

0
193 wyświetleń

W jednym z warszawskich klubów, w którym kilka lat temu zajęcia indoor cyclingu były najbardziej obleganymi zajęciami grupowymi, salę z rowerkami przekształcono w dodatkową powierzchnię do treningu funkcjonalnego. Dało mi to do myślenia. Pojawiły się pytania: czy skończyły się złote czasy dla indoor cyclingu? Czy minęła moda na zajęcia na rowerkach stacjonarnych?

Opracowała Dorota Warowna

Tegoroczne targi FIBO pokazały jednak, że producenci i dystrybutorzy sprzętu mają w tym temacie jeszcze wiele do powiedzenia, a lektura zagranicznych portali branżowych – że
rozpoczyna się wręcz boom na ten rodzaj aktywności. Sukces gwarantowany. Jest
jednak tylko jedno „ale”. Nie ma mowy o powielaniu formatów zajęć. Każde studio, każdy
klub musi znaleźć swoją drogę do fanów dwóch kółek. Nie ma mowy o ściąganiu od
konkurencji, o oferowaniu podobnych do siebie lekcji dla wszystkich grup docelowych.
Chcesz mieć tłumy na zajęciach indoor cyclingu? Uszyj je na miarę, wykorzystując wiedzę
o swoich klientach i narzędzia, które dostarczają ci producenci sprzętu i programów.

„IN” CZY „OUT”
Jak podkreśla Magdalena Konstańczak z Les Mills Polska, na świecie „trend
rowerowy” ma charakter wzrostowy. – Aż o 79 proc.* wzrosła frekwencja na zajęciach
typu indoor cycling, zwłaszcza w klubach specjalistycznych. Liczba klientów zainteresowanych klubami butikowymi nie spadła, a nowe pokolenie konsumentów jest
w stanie wydać około $500** miesięcznie na profilaktykę zdrowotną i aktywność fizyczną.
Mówiliśmy o tym dwa lata temu, a dziś widać ten trend również w Polsce.
– Rowery, podobnie jak bieg, to naturalna forma ruchu, która nie wymaga nadzwyczajnej
koordynacji, więc cieszy się dużą popularnością, w szczególności w krajach o wysokiej
kulturze rowerowej. Mam tu na myśli kraje, których zawodowcy odnoszą tryumfy
na trasach Włoch, Hiszpanii, Belgii czy Holandii – tłumaczy Rafał Giermasiński, Sales
and Education Manager w Johnson Health Tech. Poland Sp. z o.o., będącej producentem i dystrybutorem marki Matrix. – U nas ta forma ruchu również ma swoich zwolenników, chociażby dzięki sukcesom Majki czy Kwiatkowskiego, którzy są najlepszymi
ambasadorami jazdy na rowerze. Sprzedaż rowerów outdoorowych zwielokrotniła się
w ostatnich pięciu latach. Jazda na rowerze stacjonarnym zyskała także wielu zwolenników jako trening w okresie przygotowawczym do sezonu.
– Obecnie zajęcia grupowe na rowerach przeżywają renesans. Jest to powiązane
z dwoma ważnymi czynnikami. Po pierwsze, na świecie rozwija się trend związany
z powstawaniem klubów butikowych nastawionych na rywalizację i prowadzenie
konkretnych zajęć oraz bootcampów w już istniejących obiektach. Drugim czynnikiem
jest rozwój nowoczesnej technologii, która sprawia, że trening na rowerach jest jeszcze
bardziej angażujący i motywujący – mówi Michał Ryters, Key Account Manager w ITP
S.A. będącej przedstawicielem marki Technogym w Polsce.
– O ile w dużych miastach w Polsce rynek wydaje się nasycony, jeśli chodzi o liczbę
klubów oferujących tego typu treningi, to w mniejszych miejscowościach ciągle
powstają nowe sale i studia rowerowe. Są miejsca, gdzie te zajęcia cieszą się wielką
popularnością i są takie, gdzie frekwencja pozostawia wiele do życzenia. I to wydaje
się zupełnie naturalne. W szczycie sezonu fitnessowego zgłosił się do nas klub, który
postanowił dokupić dodatkowe rowery, bo sala, w której prowadzony jest Spinning®,
pęka w szwach. Zdarza się, że w niektórych miejscach, aby uczestniczyć w zajęciach,
trzeba odpowiednio wcześniej zarezerwować sobie rower – mówi Jarek Witek, International Spinning® Master Instructor, Spinning® – Precor® Product Manager. – Sporą rzeszę uczestników zajęć na rowerach stacjonarnych, szczególnie w sezonie jesienno-zimowym, ale nie tylko, stanowią amatorzy kolarstwa i bardzo popularnego ostatnio triathlonu. W przypadku programu Spinning® ta zależność wydaje się naturalna, bo wywodzi się on właśnie z kolarstwa szosowego. Zainteresowanie zajęciami będzie zatem zależeć od jakości prowadzonych zajęć i tego, czy miłośnicy jazdy na rowerze na zewnątrz odnajdą się na tym stacjonarnym i czy trening na sali umożliwi im realizację celów.
Jacek Kubik, dyrektor sprzedaży ekspertfitness.com – dystrybutora Indoorcycling
Group w Polsce, uważa, że odpowiedź na pytanie o popularność indoor cyclingu nie
jest prosta. – W klubach, w których mamy do czynienia z wysokim poziomem instruktorów,
nie ma problemu z utrzymaniem bardzo dobrej frekwencji na zajęciach, co przekłada
się na przychody. Warto wspomnieć, że ta grupa klientów jest najbardziej wierna swojemu
klubowi oraz instruktorowi, ale jak to się mówi: „czasami urodzaj jest gorszy od stabilnych
plonów”. Moim zdaniem obecny przyrost liczby klubów jest nieproporcjonalny do
dostępności wysokiej jakości instruktorów, co miało wpływ na mniejsze zainteresowanie
indoor cyclingiem ze strony właścicieli klubów, ponieważ niedoświadczony instruktor
miał problem z utrzymaniem zajęć – tłumaczy Kubik.
Maciej Dufrat, dyrektor sprzedaży Core Health & Fitness w Polsce, właściciela marki Schwinn®, jest zdania, że wszystko zależy od tego, w jaki sposób klub traktuje salę rowerową i czy potrafi dać instruktorom narzędzia do komfortowego rozwijania swojej
pasji, a tym samym zarażania klientów tą aktywnością. – Czasy „wolnoamerykanki”
w indoor cyclingu już dawno się skończyły, a kluby, które pozwalały sobie na takie luźno
prowadzone zajęcia, faktycznie ogłaszają upadek zajęć z tej grupy. Likwidują sale,
sprzedają zużyty sprzęt i wykorzystują przestrzeń do innych aktywności. Jednak nic podobnego nie dzieje się, gdy kadra indoor cyclingu stanowi zwarty zespół, planujący cykle treningowe i wydarzenia te cykle wieńczące. Fundamentem wszystkiego jest motywacja.

INDOOR CYCLING – CZY TO SIĘ OPŁACA?
To jedno z najbardziej istotnych pytań z punktu widzenia inwestora i menedżera klubu.
– Oczywiście, że się opłaca. Są kluby w Polsce, które wzorcowo wykorzystują potencjał, jaki dają rowery oraz programy – uważa Jarek Witek. – Kluczowe wydaje się
umiejętne dostosowanie oferty, a w tym przypadku jest nią optymalny grafik zajęć.
Zdaniem Witka ważne jest to, aby tak dostosować grafik, żeby sprzedawać zajęcia,
a nie tylko pozwalać je kupować. W większości miejsc zajęcia grupowe odbywają się
tylko popołudniami, podczas kiedy w najlepszych klubach z dobrą frekwencją funkcjonują
grupy wczesnoporanne i poranne. Są również miejsca, gdzie z powodzeniem prowadzone
są zajęcia w porze lunchu. Niektóre kluby decydują się na organizowanie zajęć
dla tzw. grup specjalnych, takich jak seniorzy czy młodzież szkolna. Magdalena Konstańczak uważa, że sala rowerowa powinna „pracować” równie efektywnie
jak sala fitness, w której odbywają się inne zajęcia. – Kluby, które wykorzystują
potencjał sali rowerowej to te, w których 25 proc. wizyt klubowiczów w ciągu tygodnia
należy do zajęć rowerowych. Oczywiście na ten sukces wpływa oferta, jaką przygotujesz,
umiejętności instruktorów, jakość sprzętu, marketing itp. – wylicza Konstańczak.
Zdaniem Rafała Giermasińskiego indoor cycling to dodatkowe źródło przychodu
w biznesie fitnessowym. – Wymaga jednak realnych wyważonych projekcji biznesowych,
odpowiednich i przemyślanych nakładów finansowych, a przede wszystkim pomysłu na
zarabianie, a nie tylko wprowadzenia samego konceptu. Nawet najlepszy sprzęt jest tylko
narzędziem do działań. Bez odpowiednich ludzi i strategii nic nie osiągniemy, jak w każdym
biznesie – podsumowuje Giermasiński.

JAK ZMIENIŁ SIĘ SPRZĘT?
Maciej Dufrat zwraca uwagę na fakt, że wszystkie firmy produkujące rowery stacjonarne
stawiają na dwa podstawowe komponenty i prześcigają się w ich prezentacji
na targach IHRSA i FIBO od kilku lat. Są to systemy pomiaru mocy oraz komfort użytkownika. – Klienci uwielbiają monitorować swój wysiłek, a wgląd w informacje o wykonywanej pracy stanowi dla nich bodziec do prawidłowej realizacji treningu. Dokładne systemy pomiarowe pozwalają obserwować progres i reagować na pierwsze symptomy przemęczenia. Pozwalają na przeprowadzenie prób wysiłkowych, których wynik ustali indywidualne, optymalne poziomy zmęczenia dla poszczególnych zajęć – tłumaczy Dufrat.
– Ćwicząc świadomie, szybciej osiągasz zamierzony cel. Tak jak z bardziej dokładną
mapą: szybciej dojdziesz dzięki niej tam, gdzie planujesz. Dufrat zwraca też uwagę na
komfort użytkownika, czyli drugą cechę, nad którą od lat pracują producenci rowerów.
– Zajęcia indoor cyclingu to zazwyczaj 55 minut jazdy w kilku technikach, których liczbę
ogranicza budowa roweru. Dlatego też bardzo ważna jest konstrukcja ramy, kształt kierownicy oraz siodła. Każdy z tych elementów powinien pozwalać na swobodny przepływ
krwi przez organizm i minimalizować uciski. Bardzo dobrze wypadają tu kierownice skonstruowane z ergonomicznych, grubych profili i rur, pozwalające na swobodne ułożenie dłoni i doprostowanie nadgarstka (na rowerach stacjonarnych nie występują skręty i drgania, więc nie ma potrzeby zaciskania palców na kierownicy). Odpowiednie siodło to takie, które nie powoduje otarć i nie odkształca się na przestrzeni lat pracy – podsumowuje Maciej Dufrat. – Jeszcze kilka lat temu mieliśmy do czynienia z rowerami analogowymi. Jeśli występował jakiś pomiar, to dotyczył on tylko tętna kadencji czy przybliżonej wartości kalorii zużytych w trakcie zajęć. Obecnie rowery poza wcześniej wskazanymi możliwościami posiadają pomiar mocy, który może być np. mierzony na każdą nogę z osobna, co pozwala z dużą dokładnością wskazać, nad jakimi parametrami musimy jeszcze popracować w przypadku zajęć z wymagającym klientem – opowiada Jacek Kubik.
– Wyobraźcie sobie, że oryginalny rower Spinner® ma 27 lat! – mówi Jarek Witek.
– W ciągu tego czasu pracowaliśmy nad jego udoskonaleniem, aby był jeszcze bardziej
wytrzymały i niezawodny dla klubów i służył przez długie lata. Poprawiliśmy elementy
wpływające na bezpieczeństwo i wygodę ćwiczących oraz zadbaliśmy o to, żeby dawał
możliwości odbycia efektywnego treningu zarówno osobom ćwiczącym rekreacyjnie,
jak i tym, które mają bardziej ambitne plany sportowe. Wprowadzenie pomiaru mocy do
treningu na rowerach stacjonarnych wyniosło ten rodzaj zajęć na wyżyny. Parametr, który
w sposób bezpośredni pokazuje obciążenie treningowe, a nie tylko interpretację tego obciążenia przez ciało ćwiczącego, prowadzi do uzyskania wymiernych efektów i wzrostu
wydajności.
Michał Ryters zwraca uwagę na fakt, że na przełomie lat przede wszystkim rozwinęły się
aplikacje do prowadzenia zajęć rowerowych i technologia, która pozwala realizować cele
trenujących oraz wspomaga pracę trenerów. – Urządzenia dostępne na rynku wykazują się też coraz bardziej precyzyjnymi pomiarami kadencji, WAT-u, pulsu itp. oraz możliwością dopasowania parametrów roweru do potrzeb użytkownika – mówi Ryters.
– Keiser rozwija swoje produkty od ponad 20 lat. Jako jedna z pierwszych firm
np. wprowadził pomiar mocy – mówi Marcin Piestrzyński, dyrektor wykonawczy Matmarco Sp. z o.o., przedstawiciela firmy Keiser.
– W chwili obecnej w ofercie firmy Keiser znajdują się nie tylko rowery do klasycznego
indoor cyclingu, ale także rowery z ruchomą kierownicą symulujące jazdę na rowerach
górskich w terenie. Jeśli chodzi o rozwiązania techniczne i możliwości to rowery Keiser
posiadają wszystkie możliwości zawarte u konkurencji + własne rozwiązania, jak np.
integracja programów z danymi z pneumatycznych maszyn siłowych wyposażonych
w pomiar mocy. Daje to m.in. możliwość wykonywania także grupowych treningów
typu HIIT i mocy stanowiących uzupełnienie szerszych programów treningowych w klubie
w tym zakresie. Indoor cycling made by Keiser nie zamyka się w jednej sali.

ROWER+, CZYLI KONCEPCJE TRENINGOWE W PAKIECIE
Minęły czasy sprzedaży samych urządzeń. Piszę o tym w relacji z tegorocznych targów
FIBO. Producenci sprzętu prześcigają się w oferowaniu programów i koncepcji treningowych, a co za tym idzie – także szkoleń dla trenerów i instruktorów.
Marka Technogym np. posiada specjalną aplikację Group Cycle. – Trener może
wyświetlać wyniki rywalizacji klubowiczów z rzutnika i motywować ich w ten sposób
do zwiększonego wysiłku. W aplikacji Technogym Group Cycle trener zarządza trasami,
planami treningowymi, a nawet muzyką, co bardzo usprawnia prowadzenie zajęć. Osoby
trenujące mogą zalogować się do aplikacji za pomocą QR kodu lub technologii NFC i przechowywać swoje rezultaty w jednym miejscu – opowiada Michał Ryters.
– Spinning® to plany treningowe, rozbudowany system szkoleń dla instruktorów
i międzynarodowa społeczność. Budowany przez ponad 27 lat na podstawie naukowej
wiedzy z zakresu anatomii, biomechaniki, fizjologii wysiłku i psychologii sportu program
jest kompletny i daje wszystko, czego potrzebują operatorzy klubów, instruktorzy
i ćwiczący do osiągnięcia sukcesu – tłumaczy Jarek Witek.
– Rowery obecnie komunikują się z aplikacjami, które mogą przeprowadzić nas przez
trening indywidualny lub, jak rozwiązanie ICG MyRide, poprowadzić pełne zajęcia z trenerem wirtualnym – opowiada Jacek Kubik. – Poza wskazanym powyżej rozwiązaniem
można jeszcze wykorzystać do zajęć system ICG Connect, który pozwoli nam nie tylko na
rywalizowanie między sobą, ale też na przeprowadzenie zajęć dzieląc osoby na grupy,
które ze sobą rywalizują. Przykładowe cele to ilość mocy wygenerowanej w trakcie zajęć
czy spalonych kalorii oraz wiele innych możliwości. Grywalizacja jest obecnie trendem w zajęciach grupowych na całym świecie, także na indoor cyclingu.
Również Johnson Health Tech. wyposażył swoje rowery w program, który motywuje
grupę do wysiłku. Matrix Ride jest, jak mówią twórcy, wynikiem globalnych analiz potrzeb
klientów oraz dostępnej oferty programów i koncepcji, próbą ożywienia tej kategorii
zajęć w klubach i studiach. Przy tworzeniu programu istotne były dwie, pozornie wykluczające się, kwestie: wzięcie pod uwagę oczekiwań i potrzeb klientów cyklistów, ale
także przygotowanie produktu, który spodoba się jak najszerszej grupie odbiorców.
– Dla marki Matrix ważny jest sukces zajęć indoor cyclingu zarówno w specjalistycznych
studiach, jak i w klubach – mówi Rafał Giermasiński. – Niektórzy menedżerowie koncentrują
się na umiejętnościach motywacyjnych instruktora, który ma zbudować zaangażowanie
uczestników zajęć, w efekcie osiągając odpowiednią wydajność tych zajęć dla klubu.
Inni polegają na elementach, takich jak wykorzystanie efektów świetlnych i wystrój sali. Są również tacy, którzy wprowadzają dodatkowe elementy do zajęć, jak np. trening z ciężarkami podczas jazdy, co zresztą wywołało już gorącą dyskusję wśród ekspertów i zainteresowanych, ponieważ taki performance nie przypomina kolarskich zmagań na szosie.
W przeciwieństwie do oferty wielu studiów bardziej przypominającej show niż klasyczne
klasy, Matrix wypracował rozwiązanie oparte na wykorzystaniu odpowiednich parametrów
uczestników oraz informacji zwrotnych z urządzeń wbudowanych w rowery. Uczestnicy zajęć chcą szybkich efektów w postaci energii i dobrego samopoczucia oraz długoterminowych rezultatów, takich jak kontrola wagi czy poprawa wydolności. Matrix Ride to prowadzone przez instruktora zajęcia, które są połączeniem klasycznego kolarstwa grupowego z treningiem wydolnościowym. Treningiem uzbrojonym w szeroką gamę wskaźników, które są potwierdzeniem i wzmocnieniem działań instruktora i uczestników zajęć. Programowanie jest wspaniałym narzędziem dla instruktorów, którzy mogą nauczyć uczestników maksymalizacji wyników, promując jednocześnie bezpieczne i efektywne wykorzystanie rowerków treningowych – opowiada Giermasiński.
– Nie chcę się tutaj specjalnie rozwodzić, ale system Keiser posiada unikalne programy
treningowe m.in. dzięki otwartej architekturze własnego oprogramowania obsługującego
system oraz możliwości integracji z softwarowymi systemami i rozwiązaniami firm zewnętrznych – praktycznie dowolnych. Zajęcia mogą się odbywać tylko z trenerem a także z trenerem wspomaganym przez oprogramowanie własne firmy Keiser oraz aplikacje
i systemy firm trzecich – opowiada Marcin Piestrzyński.
Nikogo chyba nie zdziwi fakt, że programy treningowe dla indoor cyclingu oferuje
również światowa potęga w temacie zajęć grupowych – Les Mills. – W naszej ofercie
mamy trzy różne rodzaje treningu rowerowego z myślą o różnych profilach klubowicza
– mówi Magdalena Konstańczak. – RPM® jest programem dla wszystkich, zarówno
dla tych, którzy dopiero zaczynają przygodę z aktywnością, jak i dla zaawansowanych
fanów zajęć rowerowych. SPRINT® to zajęcia typu HIIT z wykorzystaniem roweru. To
jedyne takie zajęcia w branży fitness. Trwają 30 minut i są tworzone przez specjalistów tak, aby spełniały funkcję treningu interwałowego i przynosiły oczekiwane rezultaty. TRIP™
to zajęcia wirtualne połączone z technologią wizualizacji, ale w towarzystwie instruktora na żywo. To również nowość na rynku w Polsce. Bardzo dobra propozycja dla millenialsów.
Zajęcia SPRINT® oraz RPM® dostępne są również w wersji wirtualnej, która, zdaniem
Magdaleny Konstańczak, jest doskonałym rozwiązaniem dla klubowicza lubiącego trenować
na „własnych warunkach”, czyli kiedy chce.

CYBERINSTRUKTOR
Korzystamy ze stacji benzynowych bez obsługi, z delikatesów bez sprzedawcy, dostęp
do hotelowego pokoju otwiera nam klucz zamknięty w aplikacji, drzwi klubu fitness
– odcisk palca. W naszym codziennym życiu coraz więcej maszyn, aplikacji, wirtualnej
rzeczywistości. Czy potrzebujemy jeszcze instruktorów na zajęciach? Może warto
oddać prowadzenie zajęć indoor cyclingu wirtualnemu instruktorowi?
– Z pewnością znajdą się osoby, którym taka forma treningu przypadnie do gustu.
Trzeba jednak pamiętać, że trening z wirtualnym trenerem jest powtarzalny i nigdy nie
zastąpi prawdziwego, charyzmatycznego i profesjonalnego instruktora. Więź trenera
z uczestnikami zajęć, dopingowanie się i rywalizacja są nieodłącznymi elementami sukcesu
każdych zajęć grupowych w klubie, nie tylko rowerowych. Dlatego, moim zdaniem,
liczba chętnych na zajęcia z trenerem wirtualnym zawsze będzie mniejsza niż z prawdziwą
osobą – mówi Michał Ryters. Również Jarek Witek uważa, że rola
trenera podczas zajęć indoor cyclingu, a zwłaszcza w programie Spinning®, jest
nieoceniona. Jego zdaniem nie tylko dba on o bezpieczeństwo uczestników, uczy, jak
używać sprzętu, planuje wysiłek, ale również, poprzez indywidualny kontakt z ćwiczącym,
rozpoznaje jego potrzeby, pomaga w pokonywaniu trudności, stawia cele treningowe,
motywuje. – Instruktor nawiązuje specyficzną relację z ćwiczącym, czego nie można osiągnąć w przypadku zajęć z trenerem wirtualnym – dodaje Witek.
– Na polskim rynku kilkukrotnie były podejmowane próby wprowadzania zajęć
z instruktorem wirtualnym. Efekty były bardzo różne. W moim odczuciu eliminacja ludzkich
błędów, takich jak spóźnienia, nieprzygotowane zajęcia lub nierozliczone ich fragmenty,
nie jest w stanie przeważyć korzyści płynących z pracy z człowiekiem. Charyzma, pasja,
spontaniczność, indywidualne podejście, a przede wszystkim dbanie o bezpieczeństwo
i bieżące poprawianie błędów powodują, że nawet najlepsza symulacja nie przetrwa
próby czasu w konfrontacji z dobrze wyszkolonym instruktorem – uważa Maciej Dufrat.
Z kolei Rafał Giermasiński jest zdania, że o ile nie wyobraża sobie zajęć grupowych
z wirtualnym instruktorem, to trening indywidualny jak najbardziej.
W opozycji do wypowiedzi poprzedników zdaje się być opinia Magdaleny Konstańczak
z Les Mills. – Często słyszę to pytanie. Oczywiście, że zajęcia wirtualne sprawdzą się na
naszym rynku. Wszystko jednak zależy od jakości i formy, jaką zaoferujecie klubowiczowi.
Dziś świat rzeczywisty i wirtualny są zintegrowane. Dlatego wygrasz, jeśli dasz
swoim klubowiczom niezapomniane treningowe doświadczenia, które pasują do życia
młodych grup konsumentów, konsumentów przyszłości. Takie doświadczenia pomogą
im zmotywować się i umożliwią uzyskanie pożądanych efektów. Rozwiązania wirtualne
wymagają także elastyczności i wyboru, które działają dla nich, gdy tego chcą, w ich
świecie.
Również Marcin Piestrzyński jest zdania, że wirtualny instruktor ma sens i marka
Keiser jest na to przygotowana. – Jeśli chodzi o rozwiązania bez trenerów, to możliwy jest
trening zarówno w grupie, np. w wirtualnym peletonie, jak i indywidualnie. W tym pierwszym przypadku mamy do dyspozycji dostęp do wszystkiego, co wymyślono w dziedzinie indoor cyclingu. Łącznie z możliwością rezerwacji rowerów na zajęcia w klubach z poziomu aplikacji mobilnej klienta. W przypadku treningu indywidualnego z poziomu klubu lub domu są to wirtualne zajęcia indywidualne i grupowe indoor cycling oraz takie same treningi kolarskie, wyścigi/współzawodnictwo między osobami będącymi fizycznie w oddaleniu i wirtualne z wizualizacją 3D, a także zdalne uczestnictwo w zajęciach grupowych z wykorzystaniem platform i rozwiązań programowo- sprzętowych najbardziej liczących się firm trzecich. Mówię tu o treningu indywidualnym, ale jest to bardzo ważna cecha, bo pozwala na wykorzystanie sprzętu w godzinach, w których nie odbywają się zajęcia grupowe – podkreśla Piestrzyński.

INDOOR CYCLING JAKO SPECJALIZACJA
Czy w Polsce jest potencjał na studia oferujące tylko indoor cycling? Takie pytanie
zadawaliśmy sobie podczas spotkań branżowych po ogłoszeniu w 2017 roku upadłości
przez wzorowane na studiach amerykańskich studio RiDE Warsaw. Na świecie studia
tego typu istnieją, działają i mają swoją klientelę. Co mają do powiedzenia na ten temat
moi eksperci?
– Jesteśmy narodem, który uwielbia nowinki i szanuje profesjonalne podejście do
klienta. Wyzwanie zawarte w pytaniu nie jest jednak proste, jak pokazał przykład z Warszawy. Mówimy tu o studiu kameralnym, a więc takim, z którego przychody będą ograniczone i nieporównywalne do tradycyjnego klubu fitness. Zdecydowanie jednak może to być miejsce dochodowe dla instruktorów, którzy mają rozwiniętą bazę klientów, kontakty w środowisku kolarskim i marzą o własnym biznesie. Model rozwinięty w CrossFicie byłby tu dobrym porównaniem. Innowacyjne metody pomiaru mocy i osiągów klientów są tym, co ułatwia zawiązanie wspólnoty rowerowej. Budowanie grupy w oparciu o wspólne cele i odrobinę zdrowej rywalizacji to narzędzia, do których nie trzeba przekonywać – tłumaczy Dufrat.
– Światowe trendy idą w kierunku rozwoju butikowych studiów treningowych, treningu
grupowego i nowych, angażujących formatów, dzięki którym kluby fitness mogą urozmaicić
swoją ofertę. Indoor cycling zdecydowanie w te trendy się wpisuje. Uważam,
że jest w Polsce miejsce na studia indoor cyclingu, jednak ich powodzenie jest zależne
od wielu czynników, na które muszą zwrócić uwagę inwestorzy – uważa Michał Ryters.
– Decyzję o otwarciu studia indoor cyclingu powinna poprzedzić dokładna analiza lokalnego
rynku, grupy docelowej zainteresowanej taką formą treningu i potencjału samej
lokalizacji. Myślę, że istotne jest również wykorzystanie nowoczesnego sprzętu i technologii, która zaangażuje i przywiąże użytkowników do naszego studia.
Zdaniem Jarka Witka na polskiej mapie fitnessu pojawia się coraz więcej małych,
wyspecjalizowanych w jednej aktywności studiów, oferujących np. trening na rowerach
stacjonarnych. – Cieszy nas, że takie miejsca powstają nie tylko w dużych miastach,
ale również w mniejszych miejscowościach, gdzie dostęp do usług fitnessowych wciąż
jest trudniejszy. Naszym zdaniem ten model biznesowy idealnie pasuje do programu
Spinning®, w którym oprócz efektywnych treningów prowadzonych w pozytywnej atmosferze ważne jest również budowanie społeczności. Dobrze zarządzane studia
cyclingowe od lat cieszą się wielkim zainteresowaniem na całym świecie i jest tylko kwestią czasu, kiedy w naszym kraju przyjdzie na
nie boom.
– Cyfry na świecie pokazują trend i mówią same za siebie. Fitness Biznes zresztą
często pokazuje takie miejsca. Uważam, że Polska również ma potencjał rozwoju w tym
kierunku – dodaje Jacek Kubik.

*Moving Communities Active Leisure Trends 2017 UK Active – 2018 year on 2017 year **Mintel Health & Fitness Clubs 2017. Monthly spend – USA Market. IHRSA Boutique Studio Phenomenon 2016

Zdjęcia: archiwum własne firm oraz stock.adobe.com

- REKLAMA -

ZOSTAW ODPOWIEDŹ