Fitness biznesowe inspiracje

Niezwykle cenna jest wiedza płynąca z czyjegoś doświadczenia, z odniesionych sukcesów i popełnionych błędów. Podziwiamy ludzi, którzy zbudowali dobrze prosperujący biznes, ciekawi nas, jak do tego dochodzą, czym się kierują i kogo sami wcześniej podziwiali. Zapytaliśmy przedsiębiorców branży fitness, czym się inspirują w procesie zarządzania klubami, gdzie się szkolą, co czytają, jakimi kierują się wartościami.

Tekst: Magdalena Rodak-Dębowska

Na pytanie, skąd przedsiębiorcy czerpią wiedzę niezbędną do zarządzania klubem fitness, otrzymaliśmy ciekawe i zróżnicowane odpowiedzi. Magda Bronchard, właścicielka
klubów Bella Line Wellness Centrum w Bydgoszczy i Toruniu, mówi: – Tak naprawdę
inspiruje nas otaczający świat. Doskonale zdajemy sobie sprawę, że bodziec może
kryć się na każdym kroku, dlatego staramy się dużo jeździć, zwiedzać i podpatrywać.
Nawet podczas prywatnych zagranicznych wyjazdów wizyty w klubach mamy zawsze
w planie. W Polsce obserwujemy inne kluby, jeździmy na ich przedsprzedaże, dni otwarte,
chodzimy jako tajemniczy klienci. Następnie dyskutujemy, co nam się podobało, a co
nie. Jeśli coś było nie tak, gdzie był błąd, kto za ten błąd odpowiada, jak tego uniknąć? To
twórcze dyskusje, które czasem kończą się zaskakującymi wnioskami. Jesteśmy stałymi
bywalcami eventów branżowych, słuchamy wykładów i bierzemy udział w spotkaniach
networkingowych. Nieraz bywa tak, że zainspiruje nas jedno zdanie, to jedno zdanie,
które motywuje i uruchamia całą machinę działań. Dzięki takim doświadczeniom mamy
wizję naszych klubów. Cieszy fakt, że cały czas pojawia się bardzo dużo pomysłów,
chociaż jak to zwykle bywa – gorzej z ich realizacją – przyznaje Bronchard.
Jacek Drwal, właściciel SPORTSpark Lublin, inspiracje czerpie również z obserwacji
otoczenia, uczestnictwa w szkoleniach i konferencjach, i dzięki temu, jak twierdzi,
udaje się mu wyprzedzać rynkowe trendy. Ale co ciekawe, za inspiracje uznaje też samych
klientów i przyjemność z oglądania ich postępów oraz realizacji celów.
Właścicielka Warsztatu Formy Małgorzata Piasecka-Mróz jako źródła inspiracji wymienia:
szkolenia, warsztaty i fora, a także konferencje i konwencje. Zaznacza, że najcenniejsze
są dla niej warsztaty praktyczne, panele dyskusyjne i pozakulisowe rozmowy przy kawie, gdzie odbywa się największa wymiana doświadczeń. Wspomina również o imprezach targowych w Polsce – FIT-EXPO, FIWE i za granicą – FIBO, gdzie obserwuje zmieniające się trendy.

Doświadczenia spoza branży
Często podczas branżowych eventów rodzą się dyskusje o tym, że jeśli wykład prowadzi
osoba spoza branży, to nie jest w stanie przekazać słuchaczom praktycznych wskazówek,
które można przełożyć na zarządzanie klubem fitness. Prowokacyjnie zapytaliśmy
więc naszych rozmówców, czy podzielają tę opinię i czy faktycznie trudno inspirować się
przedsiębiorcami z innych branż. Małgosia Piasecka-Mróz szybko wyprowadziła nas
z takiego toku myślenia: – Nie zgadzam się z tą opinią. Branża fitness w porównaniu z innymi jeszcze raczkuje. Mechanizmy regulujące prawo rynku, podaży i popytu są wszędzie
podobne. Przykładem jest dla mnie tegoroczny Boot Camp dla Menedżerów, gdzie oprócz Sebastiana Goszcza znającego naszą branżę na wylot mieliśmy przyjemność słuchać wykładów Michała Paradowskiego, wprowadzającego nas w arkana działań wdrażanych
w wielkich korporacjach. Trzeba tylko umieć przenieść te mechanizmy na własne podwórko,
dopasować do swoich realiów. Nie ma po co wyważać już otwartych drzwi. Tym
bardziej że nasza branża w tej kwestii jest na początku swojej drogi – dodaje Piasecka.
Magda Bronchard potwierdza natomiast, że takie podejście miało miejsce w przeszłości:
– Kilka lat temu nasza branża obawiała się zatrudnić menedżera np. sprzedaży, który nie
wywodził się z fitnessowych profesji, dzisiaj jest to już chyba normą. Sprzedaż to sprzedaż,
niektórych technik powinniśmy się uczyć od branż, które dłużej od nas funkcjonują na
rynku, np. hotelarstwa. Inne branże – inne spojrzenie, myślę, że mogą dużo wnieść na
nasze podwórko. Jacek Drwal zdecydowanie potwierdza wcześniejsze wypowiedzi: – Rynek fitnessowy jest taki sam jak warsztatów samochodowych czy firm wynajmujących samoloty czarterowe. Zasady biznesu są takie same we wszystkich branżach. Osoba
prowadząca szkolenie, będąca np. z branży hotelarskiej czy jakiejkolwiek innej, może
nas zainspirować i pokazać nowe podejście do różnych zagadnień, np. tanie linie
lotnicze w odniesieniu do lowcostowych klubów fitness.

Uczę się, więc jestem
Szkoleń skierowanych do kadry menedżerskiej przybywa na naszym rynku. Zaciekawiło
nas, jak sami zainteresowani oceniają poziom szkoleniowy w branży fitness. Na ile wartościowe są dla nich branżowe eventy i szkolenia? Małgosia Piasecka-Mróz, jak sama przyznaje, jest stałą bywalczynią wszelkich imprez branżowych, które są dla niej nie tylko
źródłem inspiracji, ale również ogromnie ją motywują i ładują pozytywną energią. Mówi:
– Słucham, obserwuję i wyciągam wnioski, na podstawie których niejednokrotnie jeszcze
w samochodzie, w drodze powrotnej tworzę plany kolejnych działań. To oprócz przeglądu
rynku takie pozytywne ładowanie akumulatorów. Widzę, że innym się udaje i to mnie
motywuje – albo czasem zawstydza, jeśli coś odpuściłam. Niejednokrotnie przyłapuję się na
tym, że przecież „sama o tym myślałam” albo znajduję u innych proste, genialne rozwiązania. Obserwuję w naszej branży ogromną dynamikę – kiedyś wystarczyła „5-gwiazdkowa obsługa klienta” – dzisiaj nawet „7-gwiazdkowa” to za mało. Widać, że każdy z nas odrabia zadania domowe. I jak się okazuje, ciągle coś jeszcze można zrobić – podsumowuje. Jacek Drwal, jako uczestnik większości tego typu spotkań, uważa, że część tematów się powtarza i duża część prelegentów także. Przyznaje jednak, że dla nowego uczestnika pewni kluczowi wykładowcy są ważni i należy ich posłuchać. Według Drwala rynek szkoleniowy jest opanowany przez trzy lub cztery najważniejsze firmy i raczej nikt nowy w tej chwili nie ma większych szans na rozwój swoich usług dla fitnessu.
Natomiast właścicieli Bella Line każdy event motywuje do działania. Jak sami
mówią: – Uczestnictwo w wydarzeniach edukacyjnych wyprowadza nas ze strefy komfortu. Często podczas takich spotkań uświadamiamy sobie, że o tym zapomnieliśmy,
to u nas nie funkcjonuje, tego nikt nie pilnuje. To lekkie podenerwowanie towarzyszy
nam za każdym razem. Zabawne jest też, gdy prelegenci, z którymi znamy się osobiście, przekomarzają się z nami: „Wy znowu tutaj, wy to wszystko już wiecie”.
My uważamy, że uczyć się należy całe życie, dlatego z każdego szkolenia, warsztatu
można wynieść coś dla siebie, nawet gdy już to wiemy, jest to dobra powtórka. Bronchard
przyznaje, że zdarza się, że podczas dwudniowego eventu, w szesnastej godzinie jego trwania – kiedy już funkcjonujesz resztką sił – pada to jedno zdanie, które powoduje, że chcesz wykrzyczeć: „Eureka!”. Uważamy, że forma szkoleniowa będzie stale rosła, prelegenci nie spoczywają na laurach, stale się doszkalają i chcą nam przekazać nowinki ze świata fitnessu. A my bardzo lubimy tego słuchać – dodaje właścicielka Bella Line.

Lektury warte polecenia
Na pytanie, która z książek wniosła najwięcej do praktyki zarządzania klubem fitness,
właścicielka Warsztatu Formy odpowiada: – Ostatnio dostałam piękny prezent „Sztuka
Zarządzania według Petera Druckera”. Zadania i misja menedżera, najważniejsze
wyzwania zarządzania, informacje, których menedżerowie naprawdę potrzebują, zarządzanie samym sobą – to tylko niektóre zawarte w niej informacje. Nie wiem, czy ta
książka wniesie najwięcej do mojej praktyki, ale pochodząca z niej myśl: „W dzisiejszych
czasach intuicja jest ważniejsza od analiz” jest mi bardzo bliska. Kolejną książką, którą
wymienia Piasecka-Mróz, jest publikacja Pawła Tkaczyka „Zakamarki marki”. Jacek
Drwal ze SPORTSpark Lublin powołuje się na ostatnio czytaną przez niego książkę
„Good to Great” (polski tytuł „Od dobrego do wielkiego”) Jima Collinsa. Oprócz książek
ważne były też dla niego osoby i ich wiedza przekazana na szkoleniach. Byli to Jarosław
Tuczko, Paweł Motyl i Michał Paradowski. Dla Magdy Bronchard wskazanie najlepszej
książki okazuje się nie lada wyzwaniem: – Jedną ulubioną książkę? Nawet na Facebooku
pozwolili wymienić więcej! Nie umiem wskazać jednej. Tak jak cały czas podróżujemy
w poszukiwaniu inspiracji, tak podobnie jest z lekturami. Nie mam swojej biblii, jeśli
chodzi o zarządzanie. Pragnę być cały czas w trybie poszukiwania, bez zamykania się na
dłużej w określonym schemacie, ciągle łaknąć. Gdybym jednak miała wymienić, pod
groźbą utraty inspiracji do końca życia, to będą to „Najbogatszy człowiek w Babilonie”
George’a S. Clasona oraz Daniela Goleman „Inteligencja emocjonalna”.

Mistrz i… klub fitness
O to, jakich mentorów, mistrzów mają przedsiębiorcy, zapytaliśmy naszych rozmówców.
Co ciekawe, dla niektórych z nich są to ludzie niezwiązani z branżą. Właściciele
Bella Line mają swojego lokalnego mentora, który działa globalnie. Jak mówią,
są zaszczyceni, że znają go osobiście i to dzięki niemu spełniają swoje marzenia. To prezes Toruńskich Zakładów Materiałów Opatrunkowych, bardziej znanych pod nazwą BELLA – pan Jarosław Józefowicz. Pod jego wodzą w 1991 r. TZMO zostały sprywatyzowane. Zaczął rozwijać firmę, dziś to międzynarodowy holding. – Podziwiamy go za determinację, za wizjonerstwo, za charyzmę i trafne decyzje biznesowe na przestrzeni lat oraz umiejętność prowadzenia odpowiedzialnego biznesu na skalę międzynarodową, gdzie skutecznie konkuruje z globalnymi potentatami. Zarządzająca Warsztatem Formy ma już
większe trudności ze wskazaniem takiej osoby: – Trudno jednoznacznie stwierdzić.
Prowadzenie przedsiębiorstwa polega na podjęciu jakiegoś wyzwania, ryzyka. W swoich działaniach staram się nie kopiować rozwiązań konkurencji, a konsekwentnie
realizować przyjętą wizję. „Wyróżnij się albo zgiń” to podsumowanie jednej z konferencji
dla menedżerów fitness, z którym się bardzo mocno utożsamiam (od redakcji:
temat przewodni I Forum Fitness Biznes). Słucham, obserwuję, próbuję i wyciągam wnioski. Cieszę się tym, że mogę samodzielnie podejmować decyzje, wdrażać rzeczy, które wydają mi się słuszne, ale jednocześnie też sama ponoszę konsekwencje swoich niepowodzeń. To daje mi siłę, uczy pokory i pomaga zdobywać tak cenną rzecz, jaką jest doświadczenie.
Piasecka-Mróz stwierdza jednak, że jej niekwestionowanym mentorem w kwestii
budowania zespołu, obsługi klienta i planowania działań marketingowych jest
Sebastian Goszcz, któremu zawdzięcza wprowadzenie standardów, określenie misji
i strategii klubu. Takie podejście do biznesu jest jej bardzo bliskie i idealnie wpasowuje
się w model klubu, gdzie bardzo mocno pracują na relacjach z klientem.
Dodaje, że to dzięki Goszczowi udało się zidentyfikować mocne i słabe strony klubu,
znaleźć słabe ogniwa, a co najważniejsze – zbudować lojalny i prężny zespół, z którym
w pełni może realizować coraz to nowe wyzwania. Właściciel SPORTSpark Lublin na pytanie
o mentora wskazuje na swojego ojca: – Dla mnie mentorem jest mój tata Marek, który
z racji doświadczenia patrzy strategicznie długoterminowo, a jednocześnie sprawnie
rozwiązuje codzienne sprawy.

Fitness prasówka
Co właściciele klubów czytują jako branżową prasówkę? Jacek Drwal wymienia: Magazyn Fitness Biznes, Magazyn Strefa Trenera i body Life. Poza tym sięga po tytuły takie, jak Forbes oraz Harvard Bussines Review. Magda Bronchard twierdzi, że już kilka półek zajmuje najstarsze, ale cały czas na bardzo dobrym poziomie czasopismo – body Life. Dodaje, że cenną wiedzę czerpie z Magazynu Fitness Biznes i wspomina nieistniejący już Fitness Management International. Ponadto wymienia Magazyn Strefa Trenera, Trainera i nowe pismo marki Life Fitness. Bronchard zaznacza również, że nieobce są im blogi: – Wartościowy content przekazują Technogym Polska i Fitnesspr, inspirujący jest fanpage Espresso Fitness Business Solutions, na który trafiają przykłady z zagranicznych klubów.
Małgorzata Piasecka, jako menedżer i trener w jednej osobie, prenumeruje kilka
branżowych pozycji i jak sama mówi, od początku jest wierna czasopismom: Magazyn
Fitness Biznes i Magazyn Strefa Trenera, body Life, Trainer, a ostatnio Body Challenge
i Coaching. To mój zestaw obowiązkowy – dodaje. Piasecka przyznaje, że regularnie
czytuje blogi i fanpage Sebastiana Goszcza, Pawła Tkaczyka i Marka Wojciechowskiego,
ale również fanpage klubów o podobnym profilu i blogi fitness dotyczące zdrowego
stylu życia, odżywiania i ćwiczeń, bo to dla niej najszybsze źródło informacji i inspiracji.

Słowa na wagę złota
Jakie maksymy przyświecają naszym rozmówcom, czym kierują się w biznesie?
Magda Bronchard zdradza, że w jej życiu sprawdzają się słowa taty, które powiedział
podczas wspólnego tańca: „Magda, pamiętaj! Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu – i to
nie tylko w tańcu”. Małgorzata Piasecka-Mróz mówi: Seneka Młodszy powiedział, że „Gdy nie wiesz, do którego portu płyniesz, żaden wiatr nie jest dobry”. Pracując jako trener, prowadząc swój biznes jak również w życiu osobistym musisz wiedzieć PO CO coś robisz i DOKĄD ZMIERZASZ. Musisz wiedzieć gdzie chcesz być nie teraz, ale za 5 lat. Jeśli znajdziesz odpowiedź na to pytanie, cała reszta ułoży się sama jak kawałki puzzli w układance.
Jacek Drwal mówi przewrotnie: – Wszystko, co wpływa do kasy firmy, jest dobre,
a co z niej wypływa, jest niedobre.

Wskazówki dla początkujących
Biznesu uczymy się nie tylko z książek, kursów i konferencji. Uczymy się również
na własnych błędach i korzystając z doświadczenia innych. Jakie wskazówki warto
dać tym, którzy rozpoczynają swoją drogę w zarządzaniu klubem fitness? Jacek Drwal
radzi: – Przed zbudowaniem nowego klubu fitness w danej miejscowości sprawdziłbym, czy na pewno jest tam miejsce na kolejny obiekt. Otwierający kluby często kierują
się statystykami i ogólną modą na bycie fit, zapominając o tym, że nadal 95 proc.
społeczeństwa swoje wieczory „sportowe” spędza, oglądając mecz lub ulubiony serial,
podjadając chipsy i popijając je. Drwal zwraca uwagę na to, że początkujący inwestorzy
nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że jest to biznes sezonowy i od czerwca do września
będą musieli zapewnić płynność finansową swojej firmie. Muszą więc pamiętać, że
otwierają firmę na trudnym rynku o ogromnej konkurencji, szczególnie ze strony międzynarodowych sieci. Małgorzata Piasecka-Mróz powołuje się na słowa Michała Paradowskiego, które usłyszała na ostatnim Boot Campie dla Menedżerów:
„Nie ma sklepu z przyjaciółmi, czasem i z gotowymi rozwiązaniami”. Według
niej każdy musi poszukać swojej drogi, przetestować wszystko na własnym organizmie,
popełnić błędy i wyciągnąć wnioski. Piasecka-Mróz uważa, że nie da się wszystkiego
zrobić samemu. Umiejętnie dobrany zespół – zespół, który podziela wizję przedsiębiorcy – jest podstawą i w tej kwestii nie warto robić żadnych ustępstw. Magda Bronchard przyznaje, że sami szukają takich wskazówek: – Podejmujemy wiele działań, niektóre z nich nie kończą się sukcesem, ale dają nam doświadczenie. Nie spoczywamy na laurach, cały czas staramy się iść do przodu, rozwijać. Dzisiaj jest dobrze, z jutrem bywa różnie. Nie ma jednej prostej drogi, każdemu z nas w innych warunkach przychodzi prowadzić interesy. Wiele zmiennych wpływa na to, czy będzie to sukces, czy niestety nie.

Nie kopiuj
Między inspiracją a kopiowaniem granica bywa niezwykle cienka. Kultura biznesowa nakazuje jej nie przekraczać. Ostrożni powinniśmy być również z nadużywaniem pojęcia
inspiracji, kiedy już nie tylko czerpiemy natchnienie do rozwoju własnych projektów, ale
przenosimy cudze pomysły na własny grunt i sprzedajemy jako swoje. I chociaż niektórzy
twierdzą, że naśladownictwo to najszczersza forma komplementu, to jednak naszym
celem było zainspirowanie was do szukania natchnienia u różnych źródeł i podążania
własną, jedyną, niepowtarzalną drogą.

- REKLAMA -