A gdyby tak praca była przyjemnością

0
204 wyświetleń

Dyrektor generalny chwali pracowników, którzy krzyczą w pracy. Prezes tej firmy gra postać kapitana Kirka w satyrycznych filmikach będących parodią serialu „Star Trek”. Przemawiając do szerokiej publiczności w trakcie dużych wydarzeń branżowych obaj panowie noszą kilty – i to nie wiadomo, dlaczego…

Kristen Walsh, Club Business International
Tłumaczenie Barbara Kierzkowska

A, i jeszcze jedno. W ciągu ostatnich 15 lat udało im się, z ogromnym powodzeniem, stworzyć także cieszący się renomą biznes franczyzowy Anytime Fitness z siedzibą w Woodbury w stanie Minnesota. Dziś pod marką tą występuje niebagatelna liczba 3600 klubów we wszystkich 50 stanach USA oraz w 25 krajach na pięciu kontynentach, obsługując w sumie trzy miliony członków. Całkowita sprzedaż firmy przekroczyła już kwotę miliarda dolarów.

Ostatnio natomiast dyrektor generalny Chuck Ranyon oraz prezes Dave Mortensen, współzałożyciele Anytime Fitness, wydali książkę, będącą wynikiem ich współpracy z Markiem Conklinem, który zdradza do niedawna ich sekret oraz dość nietypowy przepis na sukces.

Książka „Love Work: Inspire a High-Performing Work Culture at the Center of People, Purpose, Profits and Play” (dosłownie „Kochaj pracę: wprowadzaj kulturę pracy przynoszącą wysokie wyniki, opartą na ludziach, celu, zyskach i zabawie”) – dostępna już na stronie Amazon.com – pełni rolę swego rodzaju praktycznego poradnika dla liderów w biznesie, menedżerów, coachów oraz wszystkich innych osób, które pragną stworzyć zespół osiągający świetne rezultaty. Głównym przesłaniem, jakie Runyon i Mortensen pragną przekazać odbiorcom, jest fakt, że praca powinna być wspaniałym, wzbogacającym doświadczeniem, wynoszącym ludzi i firmy na zupełnie inny poziom. Jak sami twierdzą, wszystko zaczyna się od stworzenia zdrowego i rozwojowego środowiska pracy.

– Kultura twojej firmy jest niczym jej osobowość – wyjaśnia Runyon. – W ostatnich latach zaczęto to bardzo mocno analizować, ponieważ wszyscy próbują wskazać, zbadać i skopiować każdy rodzaj zachowań, który daje im dodatkową przewagę. Wysoki poziom kultury biznesowej w miejscu pracy okazał się istotną przewagą konkurencyjną we wszystkich branżach.

Książka „Love Work” zawiera wskazówki dla tych menedżerów, którzy chcą zrobić duży krok w kierunku poprawy kultury biznesowej w swojej firmie, tworząc tym samym i wyposażając w odpowiednie narzędzia właściwy zespół, a co za tym idzie – rozwijając swoje firmy do niewyobrażalnych wcześniej rozmiarów.

 

Runyon i Mortensen wierzą, że kluczem do stworzenia takiej kultury w biznesie jest osiągnięcie wysokiego poziomu zaangażowania pracowników. – Gdy członkowie twojego zespołu poczują się spełnieni zawodowo na wielu płaszczyznach, zaczną naprawdę kochać swoją pracę – sugeruje Runyon.

Podstawą filozofii przywództwa autorów książki jest koncepcja ROEI (ang. return on emotional investment, czyli zwrot z inwestycji emocjonalnej) oparta na czterech filarach:
•    Ludzie – odpowiednie zatrudnienie, wdrożenie oraz informacja zwrotna przyciągną do twojego zespołu właściwych ludzi. A gdy następnie skupisz się na ich indywidualnym rozwoju, zyskasz bardzo zaangażowany zespół, pracujący razem nad osiągnięciem wspólnych celów;
•    Cel – aby zarażać pasją innych, trzeba najpierw odnaleźć własny sens życia;
•    Zyski – należy opracować długoterminowe strategie, znać dane liczbowe swojej firmy i wciąż być ciekawym tego, co dzieje się w twoim biznesie oraz branży, aby spełnić potrzeby nieustannie zmieniającej się klienteli;
•    Zabawa – człowiek pracuje dziś średnio 2100 godzin w roku, dlatego Runyon i Mortensen pytają: a gdyby tak praca była przyjemnością? Istnieje wiele ćwiczeń w miejscu pracy, które pobudzą do działania twoich zdeprymowanych pracowników. A gdy będą oni zaangażowani, ich produktywność, kreatywność, sposób pracy oraz współpracy znacznie się poprawią.

Każdy rozdział książki „Love Work” odnosi się w jakiś sposób do tej koncepcji, oferując menedżerom praktyczne wskazówki, które mogą zastosować, aby motywować innych do pracy z pasją równą tej, jaką w swoją pracę wkładają najwyraźniej założyciele Anytime Fitness. Wspomniany niżej fragment wskazuje na przykład na siłę muzyki oraz analogię pomiędzy dobrą relacją, jaką musi zbudować zespół muzyczny, aby dobrze grać, a tą, jaka jest konieczna do stworzenia dobrego zespołu w biznesie.

„Love Work” – fragment muzyczny
W odwiecznym sporze o to, czy to Beatlesi, czy Stonesi są najlepszym zespołem wszech czasów, Chuck jest zagorzałym fanem Stonesów, a Dave – Beatlesów. Dlaczego w ogóle o tym wspominamy? Ponieważ ten rozdział zamierzamy zacząć od dość nietypowego tematu, a mianowicie – muzyki. W jaki sposób wytłumaczyć, dlaczego muzyka odgrywa w naszym życiu tak ważną rolę? Nie da się. To kwestia całkowicie subiektywna i niemożliwa do zmierzenia. Na nasze gusta miały wpływ czasy, w których się wychowaliśmy, nasi przyjaciele, a nawet odkrycie jakiejś melodii, muzyka czy słów piosenki, które zgrały się z najważniejszymi dla nas ludźmi czy życiowymi momentami. Własne playlisty na iTunes są pewnie równie unikatowe, jak nasze odciski palców. Ale muzykę lubi każdy z nas. To dzięki niej jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie więcej energii lub ukoić naszą duszę. Ma ona taką moc, że to właśnie za jej sprawą potrafimy poderwać się do tańca, śpiewu, poczuć chęć, aby śmiać się i płakać, a nawet robić z siebie kompletnych idiotów, udających, że grają na niewidzialnych gitarach.

Co ciekawe, gdy odkrywamy jakiś nowy zespół, który lubimy, zaczynamy uważać go za nasz własny. Ściągamy sobie jego piosenki, przesyłamy je znajomym, chodzimy na jego koncerty i kupujemy koszulki z wizerunkiem jego członków. Nasza ukochana muzyka staje się częścią nas. Prawdziwi fanatycy potrafią nawet wytatuować sobie logo jakiegoś zespołu w jakimś bardzo widocznym lub bardzo intymnym miejscu.

Czy chodzenie do pracy może być równie fascynujące, co bycie członkiem takiego zespołu? Porównanie to wydaje się absurdalne, ale dlaczego nie? W jednym i drugim przypadku pracuje się zespołowo, łącząc różne talenty, aby stworzyć coś, czym można podzielić się ze światem. Jeśli określona liczba osób polubi jakiś produkt, można go spieniężyć, korzystając z różnych kanałów sprzedaży. I tak jak w zespole, posługując się cały czas tą metaforą, twoja firma może zacząć od gry w małych klubach i kawiarniach, a wkrótce rozwinąć się do wielkich stadionów i festiwali muzycznych.

Jednak zanim tak się stanie, musisz zrobić dwie rzeczy: porozmawiać szczerze ze sobą i ze światem. Gdy na naszej pierwszej konferencji członek Anytime Fitness Pat Welsh wygłosił poruszające przemówienie o tym, jak nasza firma uratowała mu życie, tego samego wieczoru stało się coś niezwykłego: Mike Gelfgot, rosyjski imigrant i właściciel franczyzy Anytime Fitness, stał się tak zagorzałym obrońcą naszej sprawy, że wyszedł z konferencji i sprawił sobie na lewym ramieniu tatuaż przedstawiający nasz symbol „Runningman” (dosł. „biegnący człowiek”).

Dziś, gdy znamy Mike’a nieco lepiej, nie dziwi nas wcale, że był pierwszym, który to zrobił. W ostatnich latach odwiedzaliśmy go dziesiątki razy i nigdy się nie zdarzyło, aby miał gorszy dzień. To facet z sercem na dłoni, który kieruje się intuicją, a każdy, kto spotyka go po raz pierwszy, natychmiast wyczuwa, jak bardzo Mike pragnie pomagać innym. Jednak w roku 2005 nikt (nawet my) nie podejrzewał, że dosłowne „obrandowanie” Mike’a symbolem Anytime Fitness stanie się takim przebojem.

Dziś ponad trzy tysiące fanów i „członków zespołu” Anytime Fitness – w tym pracownicy, franczyzobiorcy, członkowie, sprzedawcy, trenerzy personalni i oczywiście założyciele – eksponują własne tatuaże z naszym Runningmanem. I nie są to tylko zwariowani Amerykanie. Są wśród nich osoby z: Kanady, Meksyku, Chile, Wielkiej Brytanii, Indii, Japonii, Australii i Kataru. Tatuaż każdej z nich jest nieco inny, podobnie jak wspomniana lista przebojów na iTunes.

Osoby niezwiązane z Anytime Fitness nie mogą się nadziwić, jak to możliwe, że ludzie robią sobie takie tatuaże, bo jest to sytuacja naprawdę wyjątkowa, aby marka firmy handlowej (poza Harleyem-Davidsonem) wzbudzała aż taki entuzjazm. Niektórzy traktują to nawet z pewną dozą cynizmu. Gdy zapytano członka Anytime Ffitness Leviego Landry’ego, po co u licha zrobił sobie tatuaż Runningmana na łydce, spojrzał rozmówcom prosto w oczy i powiedział: – Dwa i pół roku temu miałem wypadek samochodowy, w którym zginęła moja żona i dzieci, i – szczerze mówiąc – jedyne, co trzyma mnie przy życiu, to chodzenie na siłownię. Komentarz jest tu chyba zbędny.

Tak naprawdę znamy powody, dla których ludzie robią sobie tatuaże Anytime Fitness, ponieważ zwracamy koszty tatuażu każdemu, kto powie nam, dlaczego go sobie zrobił. Każdy powód jest inny, ale wszystkie coś łączy: Nikt z tych ludzi nie wytatuował sobie nigdy naszego logo dlatego, że mamy najlepsze bieżnie, jesteśmy otwarci 24 godziny na dobę, oferujemy dobre świadczenia czy też dlatego, że zaoszczędzili dzięki promocyjnej cenie członkostwa lub dlatego, że dobrze zarabiają na prowadzeniu jednej z naszych siłowni. Wszystkie „dlaczego” można zwykle przypisać do jednej z dwóch kategorii: tatuaż taki symbolizuje osobę, którą dzięki nam odkryli w sobie, albo osobę, której pomogli odmienić życie.

Od roku 2002 Runyon i Mortensen, a także ich wyjątkowy pomysł na klub, odcisnęli swój niezwykły ślad na globalnej scenie branży fitness. Podobnie książka „Love Work”, która jest naszpikowana historiami pełnymi humoru, pasji i patosu, a także wieloma praktycznymi radami, jest skazana na sukces i nie może nie wyróżnić się wśród innych wydawanych na całym świecie książek o biznesie. Przypadnie ona do gustu każdemu dyrektorowi generalnemu czy menedżerowi wyższego szczebla – z branży fitness również – który chce, aby jego firma osiągała sukcesy.

Wpływy ze sprzedaży książki zasilą konto fundacji HeartFirst Charitable Foundation przy Anytime Fitness. Ta pierwsza tego typu akcja ma na celu pomoc weteranom wojennym w otwieraniu i prowadzeniu własnych klubów fitness, a także zatrudnianiu innych weteranów do pracy.

IHRSA oraz Club Business International Magazine wyraziły zgodę na publikację artykułu i wykorzystanie zdjęć. Odwiedź stronę ihrsa.org

- REKLAMA -